Symbol nowej przestrzeni pomazany przez wandali. Co nowego w sprawie?
Historia nowego pociągu w Parku Kolejowym to krótka kronika huraoptymizmu zderzonego z brutalną rzeczywistością. Po długich zapowiedziach i lekkich opóźnieniach, drewniana konstrukcja w końcu stanęła w nowej przestrzeni między ulicami Kopernika a Grzegórzecką i została udostępniona mieszkańcom w połowie grudnia.
Jednak radość najmłodszych nie trwała długo – wystarczyło zaledwie kilka dni od demontażu ogrodzenia, by świeżo „uwolniony” pociąg pokryły szpetne bohomazy.
Zarząd Zieleni Miejskiej zareagował natychmiast, zlecając czyszczenie urządzenia. Jak informował nas w ostatnich dniach minionego roku Piotr Subik z biura prasowego Urzędu Miasta Krakowa: – Pociąg został wyczyszczony. Zrobił to jeszcze wykonawca parku, firma Flora, w ramach dobrej współpracy. Nie wiązało się to z dodatkowymi kosztami – mówił.
Strefa legalnego malowania graffiti
Zdarzenie wywołało falę oburzenia wśród mieszkańców, którzy podkreślali gorzki kontrast, podczas gdy tuż obok – na podporach estakad kolejowych pomiędzy ul. Dietla i Miodową – w ramach systemu KRK Walls, artyści mogą tworzyć legalne murale, ktoś wybrał niszczenie dziecięcej zabawki.
Graffiti wywołało dyskusję
Dewastacja pociągu zapoczątkowała burzliwą dyskusję wśród mieszkańców, którzy jednoznacznie potępili bohomazy jako najczystszą formę wandalizmu i estetyczne „paskudztwo”. Wśród głosów dominowało oburzenie brakiem skutecznych działań w walce z narastającą „modą” na nielegalne graffiti oraz głośne pytania o brak monitoringu, który mógłby ochronić nową infrastrukturę.
Ponad dwa miesiące później
Równolegle z czyszczeniem sprawa nabrała biegu formalnego. Jak informuje nas kom. Piotr Szpiech, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Krakowie, dochodzenie w sprawie zniszczenia mienia w Parku Kolejowym nadal jest w toku, a funkcjonariusze pracują nad ustaleniem sprawców wandalizmu.