"Sytuacja w kraju wymaga mojego udziału"

40 lat w zawodzie lekarza, 20 w samorządzie, 13 lat na stanowisku dyrektora Szpitala Miejskiego im. Gabriela Narutowicza. Matka dwóch córek. Tak najkrócej można opisać Renatę Godyń-Swędzioł, która teraz postanowiła iść krok dalej i zmierzyć się z Bogdanem Klichem i Łukaszem Gibałą w wyborach do senatu.

– Nikt nie rodzi się lekarzem, profesorem, księdzem czy senatorem. Zawody te wynikają z powołania, które powstaje z lat trudnych studiów i ciężkiej pracy, podczas której zdobywa się doświadczenie – odpowiada Renata Godyń-Swędzioł, zapytana o gotowość objęcia mandatu senatorskiego. Lekarzem jest od blisko 40 lat - specjalizacja internista reumatolog, dr n.med. Zarządza ok. 900 ludźmi.

Szpital

Szpital Miejski im. Narutowicza w zeszłym roku obchodził 80-lecie. Choć nie zapowiadało się, by dotrwał do tego wieku. Można powiedzieć, że gdy prezydentem Krakowa był Andrzej Gołaś, placówka była pod kroplówką i przygotowana na to, że zostanie odcięta od aparatury podtrzymującej życie.

Tak było do 2002 roku. Wtedy stery przejęła Renata Godyń-Swędzioł. – Powstała profesjonalna baza lecznicza. Utworzyłam i zakontraktowałam wiele oddziałów, m.in. Szpitalny Oddział Ratunkowy, urazówkę, oddział  chorób wewnętrznych i endokrynologii – wylicza dyrektor.  Ma to potwierdzenie w konkursach. 11 lat temu szpital otrzymał nagrodę  „Modernizacja Roku 2004” za odnowienie trzech oddziałów.

Szpital to oczko w głowie dyrektor. Uzyskał certyfikat ISO 9001 oraz Certyfikat Akredytacyjny przyznany przez Ministra Zdrowia. W sumie ma ich ponad 100, dużo z nich wisi  w gabinecie dyrektor. Podczas prowadzonych remontów, uczestniczy nawet w wyborze koloru  farby  na ściany. – Oczywiście nie sama doprowadzałam do tego, jak obecnie placówka funkcjonuje. Przyczyniło się do tego naprawdę wiele osób, podziękowania należą się również prezydentowi i radzie miasta.

W „Narutowiczu” stawiają na kadrę, szkolą lekarzy, pielęgniarki, fizjoterapeutów, laborantów. – Jest u nas mnóstwo rezydentów i stażystów – dodaje dyrektor. Potrafiła również przejść przez strajki służby zdrowia kilka lat temu suchą nogą. – Bo potrafię rozmawiać. Te 300 zł, które teraz daje minister Zembala, u mnie są od 2008 roku. Gdy pielęgniarka zrobi magistra – dostaje 300 zł. Podobnie za specjalizację i ciężką pracę, np. na intensywnej terapii.

Szpital ciągle się rozwija. Zresztą, od tego zależy zdrowie i życie ludzi. Obecnie planowana jest adaptacja dachu za kilkadziesiąt milionów złotych. Lada moment zostanie zainstalowany nowy tomograf.

Prezydent Jacek Majchrowski nie chce oceniać Renaty Godyń-Swędzioł w kategorii „polityk”. Natomiast nie szczędzi pochwał, jeśli chodzi o współpracę na linii szpital-miasto. – To, co wyróżnia panią dyrektor, to konsekwencja, upór w dążeniu do celu i to, że wie, co chce osiągnąć. Widać po szpitalu, że jest dobrym menadżerem – twierdzi Jacek Majchrowski.

 

Sejmik

– Jest to osoba kompetentna, z dużym dorobkiem w samorządzie – twierdzi marszałek województwa małopolskiego, Marek Sowa. Radną w sejmiku wojewódzkim była dwie kadencje, w drugiej objęła funkcję wiceprzewodniczącej. Kierowała pracami komisji zdrowia. W ostatnich wyborach nie wystartowała.

Powód? Miała zapewnione miejsce dopiero z trzeciej pozycji. Nie zaakceptowała tego. Oficjalnie wycofała się ze z powodów osobistych. – Nigdy nie byłam w konflikcie z władzami PiS-u. Zawsze mam własne zdanie. Tyle tytułem komentarza – mówi Renata Godyń-Swędzioł.

– Mogę wystawić dobrą ocenę dla pracy pani Godyń-Swędzioł. Jest osobą, z którą można i warto dyskutować, nawet jeśli się różni w poglądach. A dyskusja polega na wymianie argumentów – komplementuje marszałek. – Ma też swoje zdanie, co pokazała podczas uchwalania zakazu palenia węglem w Krakowie. Jako jedyna głosowała za – przypomina Marek Sowa.

Jednak zanim dotarła na polityczny szczyt w regionie, jak sama mówi, od 1994 roku działała społecznie w Krzeszowicach. Najpierw była radną w swoim rodzinnym mieście, następnie radną powiatu krakowskiego i w końcu została starostą krakowskim w latach 1998-2002. – Odbudowaliśmy powiat wraz z 17 burmistrzami. Wyszło nam to bardzo dobrze – ocenia swoją pracę obecna dyrektor szpitala.

 

Senat

W okręgu 33 zmierzy się z Bogdanem Klichem (PO) oraz Łukaszem Gibałą (poseł niezależny). – Będzie to pasjonujące starcie – uważa marszałek Sowa. – Te trzy nazwiska są silne i znane, każde cenione i szanowane. Kandydaci mocno zaznaczyli swoją obecność w Krakowie i każdy z nich wniósłby coś z  punktu widzenia swojego dorobku – mówi Marek Sowa. Oczywiście człowiek z PO stawia na człowieka z PO.

– Mówiła pani, że w szpitalu ma dużo na głowie. Jest pani gotowa do pracy w senacie? – pytam.

Renata Godyń-Swędzioł przygotowała się do rozmowy jak nikt inny. Zaczyna prezentować odpowiedzi na pytania, ktore wstępnie omówiliśmy przez telefon, cały czas je uzupełniając.

– Uważam, że sytuacja w kraju wymaga mojego udziału i wykorzystania dotychczasowego doświadczenia w pracy dla społeczeństwa. Znam problemy mieszkańców Krakowa i okolic z pierwszej ręki. Jako mieszkaniec i jako ich przedstawiciel.

Dyrektor szpitala jednak nie owija w bawełnę, mówi, że Polska musi mieć lepszy rząd, dzięki czemu w Krakowie będzie lepiej. Twierdzi również, że Kraków potrzebuje lepszych reprezentantów, niż ci oferowani przez PO. – Rozmawiam ze wszystkimi, nie zamykam się. Patrząc na fakt, że między innymi do dzisiaj nie ma autostrady między dwoma największymi miastami w Polsce  - Krakowem i Warszawą,  doszłam do wniosku, że nie dbają o nasze miasto, a powinni. Czuję się odpowiedzialna za krakowian – podkreśla.

– Wiek emerytalny należy obniżyć. Patrząc z punktu widzenia menadżera, pielęgniarka w wieku 67 lat będzie miała problem z podniesieniem człowieka np. po zawale. Wiele starszych pracowników jest na urlopach zdrowotnych i blokuje etat, na który czekają młodzi. A każdy, kto zarządza ludźmi nie może sobie pozwolić na nadmierny przerost etatów!

Od 15 lat należy do Prawa i Sprawiedliwości. – Ale tak jak w szpitalu leczę wszystkich, tak potrafię się ze wszystkimi dogadać dla dobra pacjentów. Podobnie było w samorządzie i może być w senacie – twierdzi kandydatka do izby wyższej parlamentu.