Szkolenia, stres i strach o pensje. Dyrektorzy alarmują, że święta spędzą przy komputerach
Szkolenie w trakcie wdrażania
Końcówka listopada. Do szkół i przedszkoli niepublicznych w Krakowie trafia informacja z magistratu: dotychczasowy system do rozliczania dotacji zostanie wyłączony z końcem roku. W jego miejsce pojawi się nowa platforma. Zapowiedziano szkolenia. Na wdrożenie – kilka tygodni.
– Przez 15 lat pracowaliśmy w jednym systemie. Teraz dowiadujemy się miesiąc wcześniej, że wszystko się zmienia – mówi dyrektorka placówki z południa Krakowa.
Przedstawicielki szkół i przedszkoli mówią, że będą z nami rozmawiać, ale pod warunkiem, że zachowamy ich anonimowość. Boją się represji ze strony władz miasta.
Problemy
Jak relacjonuje nam jedna z dyrektorek, dotychczas rozliczenia prowadzone były w systemie, który automatycznie przypisywał wagi uczniom – m.in. z orzeczeniami o niepełnosprawności, spoza gminy czy będącym obywatelami Ukrainy. W nowym rozwiązaniu dyrektorzy mają robić to ręcznie.
– Jeśli przypiszemy coś źle, kwota dotacji może się nie zgadzać. A my nie mamy pewności, że system w ogóle zadziała – mówi.
Podczas szkoleń, które rozpoczęły się na początku grudnia, dyrektorzy słyszeli, że część funkcji dopiero powstaje. – Na szkoleniu mówiono nam wprost: „tej opcji jeszcze nie ma, ale zostanie dopisana” – relacjonuje rozmówczyni.
Czas do 5 stycznia
Największe napięcie budzą terminy. Dane (w tym wrażliwe) o dzieciach muszą zostać wprowadzone do nowego systemu do 5 stycznia. Rozliczenie dotacji za grudzień – do 15 stycznia.
– Mamy zaledwie kilka dni roboczych. Nie wiemy, czy system będzie działał, czy się nie zawiesi, czy przyjmie dane ze wszystkich placówek naraz – mówi dyrektorka.
Wspomina doświadczenia z systemem informacji oświatowej. – We wrześniu to był dramat. System się zacinał, dane dało się wprowadzać tylko bardzo wcześnie rano albo po godzinie 22 – dodaje.
Jak słyszymy, pracownicy Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Krakowa są życzliwi i starają się pomagać, ale sami są w trakcie szkoleń. – Oni też uczą się nowego systemu. Nie są w stanie dać nam gwarancji, że pomogą w razie problemów – mówi dyrektorka z południa miasta.
Święta przy komputerze
Zmiana systemu w grudniu oznacza dla dyrektorów jedno: pracę w okresie świątecznym.
– Zamiast spędzić święta z rodziną, będziemy przepisywać faktury i dane. Musimy rozliczyć cały rok finansowy, a dotychczasowy system wygasa 31 grudnia – mówi rozmówczyni.
Podobne obawy ma dyrektorka placówki z północy Krakowa. – Mamy grudzień: spotkania świąteczne, warsztaty z rodzicami, normalną pracę z dziećmi. A dostaliśmy informację, nie pytanie, że system się zmienia – podkreśla.
Jak dodaje, początkowo sądziła, że chodzi o zmianę ogólnopolską. – Dopiero na szkoleniu dowiedzieliśmy się, że to rozwiązanie tylko dla Krakowa. Nikt nam nie powiedział, dlaczego – mówi.
Dyrektorka zwraca uwagę na skalę problemu. – Dziś jest 17 grudnia i nadal nie mamy dostępu do nowego systemu.Czy my jesteśmy w stanie przenieść dane stu dzieci? Tam jest cała historia lat pracy placówki – pyta.
Strach o dotacje i pensje
Najpoważniejsze obawy dotyczą finansów. – Jeśli nie wprowadzimy danych na czas, może się okazać, że w styczniu nie dostaniemy dotacji – mówi dyrektorka z południa Krakowa. – A bez dotacji nie będzie pieniędzy na wynagrodzenia dla nauczycieli.
Jak przypomina, już wcześniej zdarzyła się sytuacja, w których miasto wypłacało środki z opóźnieniem. – Pensje przychodziły dużo później. Teraz znów słyszymy, że jeśli coś się nie zgadza, dotacja może nie zostać wypłacona albo trzeba będzie oddawać pieniądze i to z odsetkami – mówi.
Druga dyrektorka dodaje, że stres narasta nie tylko w szkołach, ale i w urzędzie. – Widzimy napięcie u urzędników. Oni też nie wiedzą, z czym dokładnie się mierzą – mówi.
„Program może być dobry, ale czasu jest za mało”
Obie rozmówczynie podkreślają, że problemem nie jest samo narzędzie. – Program nie wygląda najgorzej. Da się go opanować – mówi dyrektorka z północy Krakowa. – Ale potrzebujemy czasu i okresu przejściowego.
Dyrektorki zwracają uwagę, że wystarczyłoby pozostawić dotychczasowy system aktywny jeszcze przez kilka miesięcy. – Moglibyśmy spokojnie rozliczyć rok, przenieść dane i nauczyć się nowego rozwiązania – słyszymy.
– My sobie poradzimy. Tylko szkoda, że robimy to w takim stresie i napięciu. To powinno być partnerskie podejście – podsumowuje jedna z nich.
Wśród dyrektorów krakowskich szkół i przedszkoli panuje dziś duży niepokój.
Prezydent chroniony jak papież
Wszyscy czekają na decyzję miasta, czy terminy zostaną wydłużone i czy w pierwszych tygodniach nowego systemu zapewnione zostanie realne wsparcie techniczne.
– Chcieliśmy porozmawiać z prezydentem Aleksandrem Miszalskim, ale do niego nie idzie się umówić. Jest chroniony bardziej niż papież – mówi nam dyrektorka.
UMK: Nie mieliśmy innego wyjścia
Jacek Drabik, dyrektor Departamentu Edukacji UMK, podkreśla, że zmiana systemu raportowania dotacji nie była decyzją wynikającą z woli miasta, lecz konsekwencją działań dotychczasowego dostawcy oprogramowania, z którego placówki korzystały przez kilkanaście lat.
Jak wyjaśnia Drabik, w połowie 2025 roku miasto rozpoczęło rozmowy dotyczące przedłużenia umowy na funkcjonujący system. W ich trakcie dostawca odmówił podpisania nowej umowy i poinformował, że nie będzie już dalej oferował tego rozwiązania. To – jak zaznacza UMK – zmusiło miasto do pilnego poszukiwania alternatywy.
W tej sytuacji uruchomiono procedury przewidziane w prawie zamówień publicznych i ogłoszono przetarg na nowego wykonawcę. Choć do postępowania zgłosiły się firmy, ostatecznie wybrany dostawca nie przystąpił do podpisania umowy, co doprowadziło do zamknięcia przetargu.
W efekcie miasto zdecydowało się na wybór wykonawcy w innym trybie, aby nie dopuścić do paraliżu systemu rozliczeń.
Celem – jak podkreśla UMK – jest zapewnienie ciągłości wypłat dotacji od stycznia 2026 roku.
Miasto deklaruje, że trwają intensywne prace nad wdrożeniem nowego oprogramowania i apeluje do placówek oświatowych o współpracę w okresie przejściowym, tak aby rozliczenia w nowym systemie mogły przebiegać bez zakłóceń.