Szkoły dokupują podręczniki zamiast korzystać z darmowego elementarza?
Do radnej miejskiej Agaty Tatary zgłaszają się rodzice uczniów klas pierwszych oraz nauczyciele, którzy informują o tym, że rządowy darmowy elementarz jest niewystarczający. – W związku z tym zapowiedzieli, że będą występować o dodatkowe środki na zakup lub dofinansowanie innych podręczników i ćwiczeń – mówi radna Tatara. Wiceprezydent ds. edukacji Tadeusz Matusz nic na ten temat nie wie. Również dyrekcje kilku szkół, z którymi rozmawialiśmy, nie potwierdziły tego problemu.
Radna miejska złożyła interpelację do Jacka Majchrowskiego, w której alarmuje o problemie oraz pyta prezydenta miasta, ile szkół korzysta z podwójnych kompletów podręczników, czy szkoły zbierają pieniądze na podręczniki (co jest prawnie zakazane, ponieważ to szkoła ma zapewnić środki dla klasy I) oraz czy dyrektorzy szkół i nauczyciele zwrócili się do organu prowadzącego o możliwość zakupienia innych podręczników. Radna zapytała również o to, czy zdarzają się przypadki, gdy wydawnictwa za darmo dodają książki do płatnych ćwiczeń.
Będą kontrole?
– Ja słyszałam o problemie od około 10 podmiotów: szkół oraz rodziców. Są to placówki nie tylko z Krakowa, ale też z Gdowa czy Zielonek, więc problem jest szerszy – mówi Agata Tatara. Radna uważa, że pieniądze na dodatkowe pomoce dydaktyczne powinny się znaleźć, jeśli tylko będą takie wnioski. – Mamy środki na utrzymanie stadionów, więc i na ten cel się znajdą. Druga sprawa dotyczy tego, co się stało z funduszami, które były przeznaczane do tej pory na stołówki szkolne? – pyta radna.
Wiceprezydent ds. edukacji Tadeusz Matusz przyznaje, że problem zna jedynie z prasy. – Sprawa poszła do rozeznania, a zajmuje się tym wydział edukacji. Do mnie żadne sygnały od rodziców nie doszły – mówi Matusz i dodaje, że oficjalnie wszystkie szkoły samorządowe korzystają z podręcznika zaproponowanego przez rząd. – To zjawisko pojawiło się i zniknęło - nie mam pojęcia, jakie ma rozmiary. Szkoda, że rodzice nie są odważniejsi i nie zgłaszają tego typu problemów władzom samorządowym – twierdzi wiceprezydent.
W interpelacji do prezydenta Majchrowskiego możemy również przeczytać opinię prof. Bogusława Śliwerskiego, przewodniczącego Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN. „Nauczyciele będą symulować, że z niego korzystają, ale i tak muszą go uzupełniać, zmieniać jego treść i strukturę alfabetyzacji. Bo ta, która jest w tym elementarzu, urąga wszelkiej wiedzy metodycznej. Matematyka w tym wydaniu to skandal, cofnięcie rozwoju dzieci do głębokich lat 50., chyba nawet w PRL lepiej kształcono. Rozumiem i w pełni popieram nauczycieli oraz rodziców, którzy widzą, że ten elementarz nie spełnia głównych funkcji .(…) To jest żałosne i my jako nauczyciele musimy się ratować i podjąć działania, które pozwolą realizować założone zadania” – pisał profesor.
Ma inspirować
Zapytaliśmy zastępcę Jacka Majchrowskiego o to, jak ocenia sam podręcznik. – Nie mam zdania na ten temat, natomiast prowadzenie lekcji zależy od nauczyciela. Skoro są uwagi na temat tego, która literka ma być w jakiej kolejności, to niech nauczyciel tę kolejność sobie zmieni. Zajęcia można modelować. Podręcznik jest pomocą, a nie wyznacznikiem – tłumaczy Tadeusz Matusz.
Sama książka została zareklamowana przez ministerstwo edukacji jako dająca różne możliwości wykorzystania przez każdego nauczyciela. „Ma raczej inspirować niż być gotową ofertą do bezwzględnego realizowania. Nauczyciel może zastosować zawarte w nim pomysły, dostosowując je do możliwości swoich uczniów, rozszerzać je, pogłębiać bądź wprowadzać własne. Podręcznik przedstawiamy Państwu do konsultacji po to, by w ostatecznym kształcie stał się jak najlepszą propozycją edukacyjną dla dzieci”.