Szpital Narutowicza razem z wojskowym? „To nie przejęcie, ale współtworzenie”
Pracownicy Szpitala Miejskiego Specjalistycznego im. Gabriela Narutowicza po raz pierwszy usłyszeli szczegóły propozycji, którą miastu przedstawił 5 Wojskowy Szpital Kliniczny. Chodzi o współtworzenie nowego instytutu medycznego, który miałby powstać na bazie obu placówek.
Pełniący obowiązki prezydenta Krakowa Stanisław Kracik podkreślał, że na razie nie zapadły żadne decyzje. Jak tłumaczył, w środę radni mają otrzymać informację o złożonej ofercie, ale wcześniej chciano przedstawić jej założenia pracownikom.
Według Kracika dalsze kroki będą możliwe tylko wtedy, gdy propozycja okaże się akceptowalna dla zainteresowanych stron. Ostatecznie cały proces wymagałby również przyjęcia specjalnej ustawy.
Władze miasta i przedstawiciele szpitala wojskowego wielokrotnie podkreślali, że nie chodzi o przejęcie Narutowicza przez wojskową placówkę. W ich ocenie miałoby dojść do utworzenia nowego podmiotu przez oba szpitale.
Nie przejęcie, lecz współtworzenie nowej jednostki
Dyrektor 5 Wojskowego Szpitala Klinicznego Bartłomiej Guzik przypominał, że od dłuższego czasu trwają przygotowania do przekształcenia kierowanej przez niego placówki w wojskowy instytut medyczny.
Jak tłumaczył, instytut powstanie niezależnie od decyzji Krakowa. Pytanie dotyczy jedynie tego, czy jego fundamentem będzie wyłącznie szpital wojskowy, czy też oba podmioty.
Według Guzika połączenie potencjałów obu placówek mogłoby pomóc w restrukturyzacji zadłużenia, zwiększeniu skali zakupów, pozyskiwaniu sprzętu oraz rozwijaniu działalności naukowej i dydaktycznej.
Najwięcej pytań o miejsca pracy
Choć przedstawiciele szpitala wojskowego przekonywali o korzyściach, najwięcej pytań wzbudziła kwestia zatrudnienia. Pracownicy pytali m.in. o gwarancje zachowania miejsc pracy i długość ewentualnych zabezpieczeń dla załogi.
Dyrektor Guzik przekonywał, że celem nie jest redukcja zatrudnienia, a wręcz przeciwnie – nowa jednostka będzie potrzebowała wielu dodatkowych pracowników. Równocześnie nie deklarował, że wszyscy pracownicy pozostaną na dokładnie tych samych stanowiskach.
Pytania dotyczyły także m.in. przyszłości laboratorium, apteki, dietetyki, działu zamówień publicznych czy realizowanych obecnie projektów i przetargów.
W wielu przypadkach przedstawiciele planowanego instytutu odpowiadali, że szczegółowe rozwiązania nie zostały jeszcze wypracowane i mają powstawać przy udziale pracowników.
Odpływ pracowników największym zagrożeniem
Podczas spotkania głos zabierali również lekarze i kierownicy oddziałów. Jeden z nich zwracał uwagę, że przedłużająca się niepewność może doprowadzić do odpływu kadry. Szpital Narutowicza z jego obecnymi problemami pozostanie w tyle za innymi lecznicami.
– Kiedy my walczymy o życie, inni idą do przodu – argumentował.
Jednocześnie wskazywał, że duża instytucja może mieć większe możliwości inwestycyjne i negocjacyjne, ale pytał również o wpływ przyszłych zmian politycznych na funkcjonowanie nowego podmiotu.
Bartłomiej Guzik odpowiadał, że właśnie odpływ personelu jest jednym z powodów, dla których chce przyspieszenia procesu.
– Najważniejszym zasobem jaki jesteśmy w stanie dostać do instytutu to jesteście wy i wasza praca – przekonywał.
Związki zawodowe chcą uczestniczyć w rozmowach
Ważnym wątkiem spotkania była rola związków zawodowych. Przedstawicielka związku pielęgniarek i położnych podkreślała, że pracownicy oczekują włączenia organizacji związkowych do dalszych negocjacji.
Przedstawiciele projektu zapewniali, że konsultacje ze związkami zawodowymi będą elementem procesu legislacyjnego, a pracownicy obu placówek mają znaleźć się w podobnej sytuacji prawnej.
Miasto widzi szansę, ale chce mieć wpływ
Po spotkaniu Stanisław Kracik przyznał w rozmowie z LoveKraków, że po poniedziałkowym spotkaniu jest bardziej optymistycznie nastawiony co do powodzenia całego przedsięwzięcia.
Jak podkreślał, największym zagrożeniem dla Narutowicza może być sytuacja, w której wojskowy instytut powstanie samodzielnie i zacznie przyciągać personel z miejskiego szpitala.
– Jeżeli powstanie Instytut, to będzie zasysał kadrę. Jak kadra tu ucieknie, to zostaniemy właściwie na zgliszczach. A jeżeli mamy szansę na to, żeby to był nowoczesny, doposażony szpital, no to na tym wygrywają wszyscy – mówi Kracik.
Pełniący obowiązki prezydenta Krakowa uważa, że zaniechanie rozmów byłoby błędem.
– Ja uważam, że popełnilibyśmy po prostu grzech zaniechania, gdybyśmy tej szansy nie wykorzystywali – podkreśla.
Jednocześnie zapowiada, że miasto będzie chciało mieć wpływ na dalszy przebieg procesu i treść przygotowywanej specustawy. Według Kracika pierwsze formalne decyzje mogą rozpocząć się jeszcze podczas kolejnej czerwcowej sesji Rady Miasta Krakowa.
Radna Owca: nie pozostawić w rękach Warszawy
Radna miejska Aleksandra Owca podkreśla w rozmowie z nami, że ocena planowanego współtworzenia nowej jednostki będzie zależała od konkretnych rozwiązań.
– Pojawiły się zapewnienia, że nie zostałoby zmniejszone zatrudnienie, ale to wszystko pozostaje jeszcze otwartą kwestią, która musi się pojawić najpierw w ustaleniach, które zapadną w najbliższych miesiącach, a potem w specustawie – mówi radna.
– W tym momencie nie ma jeszcze szczegółów, które mówiłyby nam o tym, czy ta propozycja jest dobra czy zła dla Krakowa i jego mieszkańców, a myślę, że to jest kluczowe – komentuje Aleksandra Owca.
Radna zaznacza również, że miasto musi aktywnie uczestniczyć w pracach nad specustawą. – Jeżeli pozostawimy zapisy tej specustawy w rękach Warszawy, to miasto nie zabezpieczy swoich potrzeb, czy to w zakresie ochrony zdrowia, czy to kwestii finansowych – oceniła.