Szpital Narutowicza: Z powodu koronawirusa mamy zamknięte dwa oddziały [Rozmowa]
Patryk Salamon, LoveKraków.pl: Jak w szpitalu wygląda teraz epidemia koronawirusa?
Dr n. o zdr. Agnieszka Marzęcka, zastępca dyrektora Szpitala Miejskiego Specjalistycznego im. G. Narutowicza w Krakowie:Od czwartku nie przyjmujemy pacjentów na oddział położnictwa, a w piątek podjęliśmy decyzję o czasowym zamknięciu oddziału dziecięcego.
Na innych oddziałach nie ma przypadków zakażenia?
Na szczęście na innych oddziałach nie mamy potwierdzonych przypadków zarażenia koronawirusem. Jeśli mamy podejrzenia, że pacjent, który pojawił się w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, może być zakażony, to wykonujemy testy potwierdzające lub wykluczające. W przypadku pozytywnego wyniku, pacjent będzie przewieziony do szpitala jednoimiennego. Obecnie nie mamy na terenie szpitala żadnej osoby, która miałaby potwierdzone zakażenie koronawirusem.
Co dzieje się, kiedy pacjent ma zaplanowany zabieg? Czy podczas przyjęcia ma wykonywany test?
Każdy pacjent, który ma wyznaczony termin na zabieg, musi przejść test. Pobieramy wymazy i odsyłamy taką osobę do domu, aby oczekiwała na wynik testu. Prosimy, żeby pacjent prowadził samoobserwację i ograniczył do minimum swoją aktywność poza miejsce zamieszkania, żeby uniknąć ewentualnego zarażenia.
Przypadki zakażenia mogą pojawić się w szpitalu?
Nie można wykluczyć, ani potwierdzić takiego scenariusza, ponieważ mamy do czynienia z pandemią.
Czy jeśli pojawi się pracownik szpitala z koronawirusem, to oznacza to natychmiastowe zamknięcie konkretnego oddziału?
Wszystko zależy od tego, jaki kontakt miał pracownik z innymi osobami, czy było bezpośrednie narażenie innych osób. Przeprowadzamy dokładne dochodzenie epidemiczne i w zależności od sytuacji, podejmujemy konkretne decyzję, wspólnie ze stacją sanitarno-epidemiologiczną, o trybie postępowania.