Sztuka ze szpitala psychiatrycznego
Pokazać znaczenie sztuki w różnych kontekstach życia i zaprezentować ją jako siłę naprawczą nie tylko wnętrza artysty, ale i relacji społecznych – taki cel przyświeca wystawie Prywatne wnętrze zorganizowanej przez Muzeum Sztuki Współczesnej MOCAK we współpracy ze Szpitalem Specjalistycznym im. dr. Józefa Babińskiego w Krakowie. O wystawie opowiedziały kuratorki wystawy Magdalena Mazik i Elżbieta Sala.
Początki współpracy?
Wystawa jest konsekwencją współpracy między szpitalem a muzeum, realizującymi projekty edukacyjne. – Pomysł na prezentację prac powstałych w Kobierzynie był obecny w naszym środowisku od dawna. Decyzja o jego realizacji była efektem wzajemnego zaufania między tak różnymi instytucjami. Jednocześnie nasza [MOCAKU – przyp. red.] potrzeba zrobienia tego rodzaju wystawy zbiegła się z propozycją ze strony szpitala – opowiada Elżbieta Sala.
Wystawa uzupełnia konferencję "Sztuka i wolność", podczas której dyskutowano o społecznym wymiarze sztuki oraz zastanawiano się nad rozwojem indywidualnej i zbiorowej wolności. Jako naturalny sposób wypowiedzi dla muzeum stanowiła ważny głos w organizowanej konferencji. – Mieliśmy do czynienia z pewnego rodzaju dwugłosem: z jednej strony wydarzenie prezentowało przeznaczoną głównie dla profesjonalistów refleksję wychodzącą od terapeutów i psychiatrów. W tym samym momencie pokazujemy jednak głos pacjentów. Razem stanowi to dopełniającą się, umożliwiającą spojrzenie na poruszaną problematykę z wielu perspektyw, całość – mówi Magdalena Mazik.
Krok naprzód? Arteterapia pomoże
"Prywatne wnętrze" prezentuje obrazy i rysunki, powstałe w ramach arteterapii, czyli sposobu leczenia poprzez zaangażowanie w twórczość artystyczną. Wystawa w MOCAK nie stanowi przedłużenia działalności terapeutycznej w jej klasycznej formie, chociaż może pełnić funkcje lecznicze. – Organizacja wystawy jest funkcją instytucji, nie autora. Autor tworzy dzieło, ale to, czy zostanie ono upublicznione zależy od instytucji. Arteterapia nie kończy się w momencie, kiedy dzieło powstaje. Ważnym jej elementem jest omówienie pracy i udzielenie twórcy informacji zwrotnej. Odbywa się to często w zamkniętych grupach arteterapeutycznych, chociaż szpitale organizują też wernisaże, które pomagają pacjentom wyjść z wykluczenia społecznego i w tym sensie mają też funkcję leczniczą. Kiedy instytucja upublicznia dzieło, umożliwia odniesienie się do niego opinii publicznej i w ten sposób zmiana może zachodzić na poziomie społecznym – zauważa Elżbieta Sala.
Dialogowość
Ważne jest, że dziełami wybranymi do stworzenia wystawy są obrazy i rysunki, których funkcja komunikacyjna nie zanika –wręcz przeciwnie. Liczne odwołania do twórczości najważniejszych polskich artystów pozwalają na dialog z tradycyjnie rozumianą historią sztuki. – Z tak bogatego zbioru miałyśmy możliwość skomponować wiele bardzo różnych wystaw. Mogłyśmy wybrać prace, które wskazywałyby na ogromną odmienność tej twórczości od tego, co zwykle pokazujemy. Jednak zdecydowałyśmy się na te, w których odbiorca z pewnym wyrobieniem możne znaleźć wiele odniesień. To wystawa, która pokazuje, że mury kliniki psychiatrycznej nie są zupełnie szczelne, a światy muzeum i szpitala mogą oddziaływać na siebie wzajemnie.
Izolacja lub wykluczenie nie są nigdy absolutne, co więcej możliwa jest wzajemna inspiracja, kiedy to osoby zupełnie postronne i nie związane z rzeczywistością szpitalną czerpią od tychże twórców – podkreśla Elżbieta Sala. – Nie chodziło nam o to, by pokazywać zerwanie i mur, ale dialog, który jest, chociaż obronnie myślimy, że go nie ma.
Głos z drugiej strony
Głos twórców jest odczytywany i rozumiany przez wizytujących. Zaskakujące są reakcje widzów. – Obserwując reakcje odbiorców zauważyłam, że jako organizatorom wystawy udało się nam odwrócić dość często zachodzącą sytuację, kiedy zderzenie ze sztuką współczesną kończy się jej odrzuceniem. Można wtedy usłyszeć komentarze w stylu: "Nie chciałbym mieć tego w domu". Przy tej wystawie ujawnił się pewnego rodzaju paradoks. Ludzie są zdziwieni, pytają: "To jest sztuka ze szpitala? Mógłbym mieć ją w domu!" – opisuje Magdalena Mazik.
O statusie obrazów pokazanych w ramach "Prywatnego wnętrza" wspomina też Elżbieta Sala. – Nie twierdzę, że to, co pokazujemy jest pełnowartościową albo niepełnowartościową sztuką. Ja w tym momencie nie znajduję konkretnych rozstrzygnięć: czy mówimy o twórcach, artystach, pacjentach. Twierdzę, że to, co zostało tu pokazane, zmusza nas do myślenia o kategoriach, którymi się posługujemy. Do myślenia o tym, jakiego języka używamy.
Wystawę "Prywatne wnętrze" oglądać można w Muzeum Sztuki Współczesnej MOCAK do 30 czerwca 2014 roku.