Tajemnicze zaginięcie sprzed 30 lat. „Wiem, że nie przytulę już syna. Chcę tylko poznać prawdę”

20 stycznia 2025 r. minie 30 lat od zaginięcia Roberta Wójtowicza. – Wiem, że nie przytulę syna. Pragnę już tylko poznać prawdę o tym, kto i dlaczego skrzywdził tak szlachetną postać – mówi dla LoveKraków.pl jego ojciec.

Dla Ojca, który wciąż poszukuje prawdy.

Lech Wójtowicz zaprasza nas do salonu. Siadamy za stołem, na którym 80-latek kładzie zielony segregator. Skrywa opowieść o Robercie, który w wieku 23 lat wyszedł z domu i ślad po nim zaginął. Zawartość segregatora jest jak zbyt wcześnie urwana linia życia.

Zgłosiliśmy się nawet do jasnowidza. Początkowo twierdził, że syn wyjechał do Niemiec, jest tam z kolegą i mamy się nie przejmować, bo wszystko będzie dobrze. Zastanawiałem się, co on pie...li? W sobotę, dzień po zaginięciu, Robert miał mieć występ Bożonarodzeniowy dla dzieci, do którego się przygotowywał, a tu nagle wziął i zabrał się z kolegą do Niemiec? Bzdury.

Napisałem jasnowidzowi w liście, żeby przestał pieprzyć. Dołożyłem mu jeszcze do tej wiadomości 200 zł. Poprosiłem, by nie robił mętliku w głowach rodzinie, która cierpi. Że jak coś widzi, to niech nam to przekaże wprost, a nie pisze głupot. Odpisał, że Robert nie żyje. Że doszło do morderstwa, a ciało syna ma być pochowane na jednym z krakowskich cmentarzy. Kto go zabił? Ktoś, kto żyje samotnie. Tak wskazał jasnowidz. Chciałem, żeby do nas przyjechał, spędził trochę czasu w pokoju Robusia. Tam, gdzie syn żył, uczył się, planował przyszłość. Za wszelką cenę chciałem się dowiedzieć prawdy. O nią w tym wszystkim chodzi. Prawda powinna królować nad kłamstwami. Jasnowidz nie przyjechał. Kontakt się urwał.

Do dziś nie wiadomo, co się stało z Robusiem. Policyjne tropy prowadziły do duchownych, ale nikomu niczego nie udowodniono, nikt nie usłyszał zarzutów. Nie zależy mi na zemście, tylko na poznaniu prawdy. Mam coraz mniej siły, żeby o nią walczyć. Staram się układać życie w taki sposób, aby móc stwierdzić: „dziś jest dobrze”. Nic nie mogę już zrobić, nic. Pozostaje mi jeszcze modlitwa. Kiedy była 29. rocznica zaginięcia Roberta, poprosiłem księdza, by coś dobrego o nim powiedział. Niech chociaż jego słowa ukoją moje skołatane serce oraz duszę.

Segregator

Rozmowa z Lechem Wójtowiczem zmierza do końca. Zamykam zielony segregator, a ojciec Roberta mówi: „Każdemu z moich dzieci taki założyłem. Do osiemnastego roku życia ja dokładałem do segregatorów kolejne zdjęcia, dyplomy, świadectwa. Teraz, moje dorosłe już dziś dzieci, mające własne rodziny, robią to same. Tylko Robuś nie może”.

***

Prokuratura Okręgowa w Krakowie nadzorowała postępowanie w sprawie zabójstwa Roberta Wójtowicza, jednak zostało umorzone wobec braku danych, dostatecznie uzasadniających popełnienie przestępstwa. Chcieliśmy się zapoznać z dokumentami ze śledztwa, m.in. z postanowieniem o jego umorzeniu: wraz z uzasadnieniem. Prokurator Tomasz Boduch z krakowskiej prokuratury odmówił nam jednak dostępu do dokumentów.

Tłumaczy to w taki sposób:

„Doceniając rolę społeczną mediów, wyrażającą się przede wszystkim na dostarczaniu i opracowywaniu rzetelnej informacji, w tym dziennikarstwa śledczego, czego warunkiem koniecznym jest możliwość zapoznawania się z materiałem źródłowym, jakim są akta śledztwa, wskazać należy, że rolą prokuratora w toczącym się czy też już zakończonym postępowaniu przygotowawczym jest przede wszystkim dbanie o to, aby interes osoby pokrzywdzonej czy też osób reprezentującej jej prawa, nie zostały naruszone.

Materiały śledztwa, którego wniosek dotyczy, zawierają szereg informacji, związanych z życiem prywatnym Roberta Wójtowicza, oraz jego osób najbliższych, w tym panujących relacji w rodzinie, stanu zdrowia oraz wiele innych danych, które można określić danymi wrażliwymi. Jak wynika z tychże materiałów, członkowie rodziny Roberta Wójtowicza, przede wszystkim brat i siostra, nie życzą sobie, by te informacje ściśle prywatne były przedmiotem jakichkolwiek dywagacji medialnych.

Mając to na uwadze, należy uznać prymat interesu prywatnego jednostki oraz ochrony jej dóbr osobistych, nad prymatem zasady, dotyczącej dostępu do informacji. Końcowo i uzupełniająco wskazać należy, że okoliczności zaginięcia oraz śmierci Roberta Wójtowicz, niezależnie od formalnego zakończenia śledztwa, pozostają w zainteresowaniu organów ścigania, co również nakazuje odmówić wnioskowi. Ujawnienie informacji ze śledztwa mogłoby utrudnić ewentualne planowanie oraz wykonywanie dalszych czynności”.