Tak blisko i tak daleko. „Króla aptek” przymiarki do Wisły
Serial trwa
Wiele wskazywało, że po sezonie zostaną podpisane przygotowywane dokumenty i Kwiecień za 15 mln zł przejmie 25 proc. akcji TS Wisła Kraków S.A.
W poniedziałek (18 maja) wydarzyło się coś, do czego w temacie Kwietnia i Wisły wielu zdążyło się już przyzwyczaić – do nagłego zwrotu. „Gazeta Krakowska” poinformowała, że stan negocjacji biznesmena z Jarosławem Królewskim, większościowym akcjonariuszem i prezesem beniaminka ekstraklasy, nie rokuje dobrze.
W najbliższym czasie sprawa raczej nie znajdzie finału, który niektórzy zdążyli już przyjąć za pewnik lub obwieścić.
Podzielone zdania
Zasadniczo można się spotkać z dwoma podejściami kibiców Wisły do sformalizowania związku najbardziej utytułowanego krakowskiego klubu piłkarskiego i Wojciecha Kwietnia. Jedni widzą w nim rycerza na białym koniu, drudzy – zagrożenie dla podążania Białej Gwiazdy wytyczoną przez Jarosława Królewskiego drogą, która zaczyna przynosić pierwsze konkretne efekty.
Patrząc na sponsorowaną przez Kwietnia Wieczystą, jak na dłoni widać, że wiodącym pomysłem na wzrost jest pompowanie niebagatelnych kwot, by osiągnąć wynik tu i teraz. To podejście brawurowe, ale jednocześnie ryzykowne. Bez pieniędzy Kwietnia Wieczysta szybko wróci do klubu rangi osiedlowej.
Z Wisłą od młodzieńczych lat
Wojciech Kwiecień kibicuje Wiśle od kilkudziesięciu lat. Nie tylko w swojej loży na stadionie przy ul. Reymonta, bo często można go spotkać na meczach wyjazdowych Białej Gwiazdy. Także w tym sezonie, choć Wisła i Wieczysta rywalizują w jednej lidze.
Kwietnia często można było spotkać również w hali TS Wisła, na spotkaniach koszykarskiej ekstraklasy w kobiecym wydaniu.
Bardzo tajemniczy majętny człowiek wspomagał piłkarski klub z ulicy Reymonta, gdy ten był w finansowych tarapatach, wykładał pieniądze na transfer Petara Brleka. Niedawno Jarosław Królewski ujawnił, że odkąd on jest w Wiśle (2019 rok), Kwiecień nie pożyczał nowych środków. Spłata 1,5 mln zł z lat 2017-2018 jest jednak odsuwana w czasie, dzięki temu Wisła może regulować inne finansowe zobowiązania, które odziedziczyła po poprzednich zarządach.
Po audycie zmienili decyzję
Kwiecień po raz pierwszy mógł przejąć klub w grudniu 2018 roku. Wisła, której prezesowała Marzena S-Cz. pochylała się wówczas nad przepaścią. Obecny sponsor Wieczystejzachęcał inne bogate osoby, by razem z nim uratowały 13-krotnego mistrza Polski.
W pakiecie z nim spółkę mieli przejąć Wiesław Włodarski (właściciel Food Care) oraz firmy Antrans i Dasta Invest. „Gazeta Krakowska” informowała, że Kwiecień miał wnieść najwięcej do klubowej kasy i przejąć 30 proc. udziałów.
Potencjalni inwestorzy wycofali się na ostatniej prostej, po wynikach zleconego przez nich audytu finansowego. 13 grudnia 2018 w mediach społecznościowych Wisły opublikowany został krótki komunikat niedoszłych właścicieli, którzy ostateczną decyzję podjęli po spotkaniu w Zabierzowie.
„Potencjalni inwestorzy: W. Kwiecień, W. Włodarski, Dasta Invest i Antrans podjęli decyzję o rezygnacji z planów przejęcia Wisły Kraków SA. Po przeprowadzeniu audytu uznali, że jest to wyzwanie przekraczające ich możliwości. Kontynuowane są rozmowy z pozostałymi podmiotami” – brzmiało oświadczenie.
Później była jeszcze tragikomedia z Vanną Ly w roli głównej, a na początku 2019 roku pojawili się ratownicy w osobach Jakuba Błaszczykowskiego, Tomasza Jażdżyńskiego i Jarosława Królewskiego.
Zdjęcie z zakrytą twarzą
Przed rundą wiosenną sezonu 2018/2019 Wisła nie straciła licencji na grę w ekstraklasie, jednak w kolejnych latach nie znalazła stabilizacji. W 2022 roku spadła do I ligi.
Temat Kwietnia-właściciela na nowo publicznie odżył w lutym 2025 roku.
Emocje wśród kibiców rozpalił Królewski. Na swoim profilu na platformie X zamieścił zdjęcie ze spotkania z milionerem, zasłaniając twarz partnera w rozmowie.
„Który to już wieczór siedzimy z Wojtkiem Kwietniem i rozmawiamy how to make Wisła Kraków great again [jak uczynić Wisłę Kraków ponownie wielką – przyp. red.]. Dobrze mieć kolegów obok w takich dyskusjach. Materiał na dobrą książkę” – napisał Królewski w mediach społecznościowych.
W ślad za tym „Gazeta Krakowska” informowała, że temat jest poważny i w sprawę zaangażowani są pracownicy obu stron, którzy w najbliższym czasie mają usiąść nad dokumentami.
W punkcie wyjścia?
Królewski „pociągnął” temat na X. Podkreślił, że nie ma decyzji jeszcze konkretnych decyzji, co do kształtu ewentualnej przyszłej współpracy, ale „obu nam zależy na rozwoju tego klubu. Nie ma też co ukrywać, że przez ostatni okres „nieco” się polubiliśmy”.
Ciąg dalszy rozmów, ustaleń, ścierania się stanowisk przybrał na sile w ostatnich miesiącach. Teraz temat znów ma być w punkcie, w którym nie można myśleć o porozumieniu.
Coraz więcej kibiców Wisły zwyczajnie jest zmęczonych tym tematem.