Tak Puszcza znalazła napastnika. Jarosław Królewski będzie dumny
Derby Małopolski przy Reymonta
W piątkowym spotkaniu I ligi Wisła Kraków – Puszcza Niepołomice możemy być świadkami ciekawych pojedynków obrońców gospodarzy z Amarildo Gjonim. Zimowy nabytek w dziewięciu meczach strzelił cztery gole.
Albańczyk szybko zaaklimatyzował się w nowym kraju i drużynie. To w ręce zawodnika wytransferowanego z mołdawskiego Sheriffa Tyraspol trafiła statuetka dla piłkarza lutego i marca w I lidze. Ma bardzo dobrze ułożoną prawą stopę, świetnie gra tyłem do bramki i w powietrzu. Do tego wprowadza dobrą atmosferę do szatni.
– Jest cennym wzmocnieniem Puszczy, trudny w sytuacjach, kiedy wchodzi się z nim w kontakt. To bardzo silny piłkarz, lubiący walkę. Można powiedzieć, że jest skrojony pod Puszczę – mówi Mariusz Jop, trener Wisły.
Amarildo Gjoni wkrótce odejdzie?
Szkoleniowiec Niepołomiczan Tomasz Tułacz uważa, że 27-latek poradziłby sobie w ekstraklasie. Jop twierdzi, że nie analizował go tak dokładnie, by jasno stwierdzić, czy nadaje się do najwyższej klasy rozgrywkowej.
Faktem jest jednak, że kilka klubów grających obecnie wyżej niż Wisła i Puszcza uważnie obserwuje mierzącego 185 centymetrów napastnika. Może być tak, że latem Albańczyk zostanie sprzedany.
Puszcza jako dobre miejsce do wypromowania się – to był jeden z argumentów, które przekonały zawodnika do zmiany barw. W minione wakacje Gjoni grał w eliminacjach europejskich pucharów, a jesienią w mołdawskiej lidze zdobył osiem bramek w 15 występach.
Niepołomiczanie wskazali mu Michalisa Kosidisa i Germana Barkowskija, którzy są dziś w kadrach Zagłębia Lubin i Piasta Gliwice z ekstraklasy, a wybili się dzięki grze w niepołomickiej drużynie.
Puszcza nie stoi w miejscu
Jak do drużyny Tomasza Tułacza trafił tak ciekawy zawodnik? Nie był to ślepy strzał, liczenie tylko na łut szczęścia. Klub nie wybrał innego kandydata, który miał strzelonych więcej goli i kupił Gjoniego. Zdecydowały inne parametry Albańczyka.
Tak się stało, ponieważ Puszcza zmienia podejście do skautingu. W ostatnich latach w dużej mierze polegał on na współpracy z kilkoma menedżerami, którzy podsyłali sylwetki zawodników na pozycje wskazane do wzmocnienia.
– Od kilku miesięcy mocniej stawiamy na dane – zdradza Marek Bartoszek, prokurent klubu.
W Niepołomicach najpierw dokładnie opisują profil poszukiwanego zawodnika – kluczowe predyspozycje, które musi mieć, by pasował do zespołu. – Mieliśmy wytypowanych trzech napastników. Trener dał zielone światło przy Gjonim, podpisał się pod transferem obiema rękami – mówi Bartoszek.
Puszcza postanowiła iść drogą Wisły Kraków pod wodzą Jarosława Królewskiego, która mocno stawia na dane i wykorzystywanie nowoczesnych technologii.
Choć czynnik ludzki wciąż ma duże znaczenie, opieranie się na danych ogranicza ryzyko błędów. A dla Puszczy – klubu z niewielkim budżetem – nietrafiony transfer zawsze jest dużym dużym problemem.