Teatr Ludowy świętuje siedemdziesiątkę. „Ryzyko, które się opłaciło”
Nieco historii
Teatr Ludowy w Krakowie narodził się z planów, które nigdy nie zostały w pełni zrealizowane. Miał być jedynie mniejszą częścią większego założenia, Sceną Kameralną monumentalnego teatru, który według pierwotnych wizji urbanistów Nowej Huty, miał stanąć w samym sercu nowego miasta.
Budowa Nowej Huty rozpoczęła się 23 czerwca 1949 roku. Miasto powstawało od podstaw, zgodnie z ideą socjalistycznego ośrodka przemysłowego i społecznego.
Już pięć lat później, w 1954 roku, wbito pierwszą łopatę pod budowę teatru przy dzisiejszej ulicy Obrońców Krzyża, noszącej wówczas nazwę Majakowskiego. Autorem projektu było małżeństwo architektów Janusz i Marta Ingardenowie oraz Jan Dąbrowski.
Zgodnie z założeniami budynek ten miał pełnić funkcję Teatru Kameralnego i pomieścić około 400 widzów. Stanowił część większego planu – po południowej stronie Placu Centralnego miał bowiem powstać Teatr Wielki.
Obiekt przewidywany na ponad tysiąc miejsc, z monumentalną sceną przystosowaną do wielkich inscenizacji i oper, nigdy jednak nie wyszedł poza fazę projektów. To właśnie brak realizacji tej inwestycji sprawił, że kameralna scena przejęła rolę głównego teatru Nowej Huty.
Decydujący krok nastąpił 8 marca 1955 roku. Ówczesny minister kultury i sztuki Włodzimierz Sokorski podpisał decyzję o utworzeniu w nowym budynku zawodowego Teatru Ludowego.
Dyrekcję objęli Krystyna Skuszanka i Jerzy Krasowski, a scenografem został Józef Szajna. Pierwszy zespół artystyczny liczył 37 osób – młodych aktorów i twórców, którzy mieli współtworzyć tożsamość nowej sceny.
Inauguracja działalności Teatru Ludowego odbyła się 3 grudnia 1955 roku. Na afiszu znalazła się opera „Krakowiacy i górale” Wojciecha Bogusławskiego w reżyserii Wandy Wróblewskiej. Wśród wykonawców pojawili się aktorzy stawiający wówczas pierwsze kroki w zawodzie – Franciszek Pieczka i Witold Pyrkosz.
Premierę odnotowała prasa. Recenzję dla „Echa Krakowa” napisał Sławomir Mrożek, który nie krył emocji związanych z tym wydarzeniem.
„Na zakończenie niech mi wolno będzie wzruszyć się, że przyszło mi pisać recenzję z pierwszego przedstawienia pierwszego teatru zawodowego w pierwszym mieście socjalistycznym, i ucieszyć się, że przyszło mi pisać pozytywnie” – pisał, dodając życzenia powodzenia dla „najmłodszego teatru”.
Tak rozpoczęła się historia Teatru Ludowego, który powstał z niedokończonej wizji urbanistycznej.
Jubileusz wpisany w historię miejsca
Siedemdziesiąta rocznica powstania Teatru Ludowego w Krakowie była w 2025 roku nie tylko okazją do wspomnień, ale przede wszystkim pretekstem do mocnego artystycznego gestu. Miejska scena działająca od 3 grudnia 1955 roku na osiedlu Teatralnym w Nowej Hucie zaproponowała widzom sezon wyjątkowo intensywny, bogaty w premiery i wydarzenia towarzyszące.
– Długo przygotowaliśmy się do tego wyjątkowego sezonu – podkreśla w rozmowie z LoveKraków.pl. dyrektorka teatru Małgorzata Bogajewska.
Jak dodaje, jubileusz stał się zobowiązaniem do zaprezentowania repertuaru, który nie będzie jedynie celebracją przeszłości, ale wyraźnym komentarzem do współczesności. – To są ważne teksty, to są – mam nadzieję – mocne wypowiedzi o świecie.
Musical na otwarcie i brak biletów na klasykę
Wejście w jubileuszowy rok miało charakter widowiskowy. Sezon otworzył musical „Folwark zwierzęcy” w reżyserii Wojciecha Kościelniaka, pierwsza tak duża produkcja musicalowa w historii Teatru Ludowego.
Dyrektorka zwraca uwagę na wyjątkowość języka teatralnego Kościelniaka. – To nie są musicale robione na bazie gotowych matryc. Wojtek Kościelniak przerabia arcydzieła literatury światowej na teatr muzyczny i jemu to wychodzi fantastycznie – podkreśla.
Jej zdaniem „Folwark zwierzęcy” połączył literacką wagę oryginału z brawurowym rozmachem inscenizacji. – Ten spektakl jest o sprawach podstawowych i najważniejszych : o prawie do wolności, o mechanizmach zdobywania i utrzymywania władzy – ale mimo że temat jest jak najbardziej serio to jest także po prostu świetnie wyreżyserowane i zagrane teatralne show – przyznaje.
Kolejne premiery tylko potwierdziły jubileuszową passę. „Tramwaj zwany pożądaniem” w reżyserii Darii Kopiec szybko stał się jednym z najbardziej obleganych tytułów.
Teatr, który traktuje młodych serio
Szczególne miejsce w jubileuszowym programie zajęły propozycje adresowane do młodszej publiczności. Spektakl „Co gryzie Gilbert Grape’a” w reżyserii Kuby Zalasy Bogajewska określała jako realizację „w punkt”.
– Cały czas zastanawiamy się, jak powinien wyglądać teatr dla młodych widzów, szukamy repertuaru, sposobów narracji. Ten spektakl potraktował nastolatków serio – to prawdziwe spotkanie i rozmowa o tematach najważniejszych, o przyjaźni, o miłości, o samotności, o rodzinie – zwraca uwagę.
Dyrektorka podkreśla, że język adaptacji, popkulturowe odniesienia i autentyczność problemów sprawiły, że przedstawienie stało się pomostem między pokoleniami. – To jest spektakl i dla dorosłych, i dla nastolatków, ale to właśnie do nich trafił najmocniej – dodaje.
„Uroczystość”. Jubileusz bez taryfy ulgowej
Centralnym punktem sezonu była „Uroczystość” Thomasa Vinterberga i Mogensa Rukova w reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej. Dyrektorka nie kryje, że był to jeden z najtrudniejszych projektów jubileuszowych. – U podstaw tej rodziny leży absolutnie przerażająca rzecz – krzywda dzieci i pedofilia – mówi.
Największym wyzwaniem okazał się początkowy etap pracy. – Najtrudniejsze były próby czytane. To moment, w którym trzeba ustawić relacje i zdecydować, na czym budujemy tych bohaterów – podkreśla reżyserka „Uroczystości”.
Jak dodaje, teatr psychologiczny nie pozwala na uproszczenia. – Nie da się stworzyć bohatera, któremu od początku zaprzeczymy. Trzeba zrozumieć mechanizm jego wyparcia, nawet jeśli to jest przerażające.
Ryzyko wpisane w teatr
Bogajewska wyjaśnia, że teatr zawsze jest obszarem ryzyka. – Może być świetny tekst, wybitny reżyser i obsada, a układanka się nie złoży – mówi.
W jubileuszowym sezonie wydarzyło się jednak coś wyjątkowego.
Teatr Ludowy dziś i jutro
Siedemdziesiąt lat istnienia stało się także okazją do spojrzenia w przyszłość. – Teatr Ludowy zawsze był ważnym miejscem dla Nowej Huty i dla Krakowa. Mamy wiernych widzów – podkreśla dyrektorka.
Jednocześnie wskazuje na znaczenie otwarcia na młode pokolenia. – Uczymy się teatru dla młodych, współpracujemy z nimi, otwieramy się na nowych twórców.
Plany repertuarowe na kolejne sezony, w tym zapowiadane „Pana Wołodyjowskiego” i „Opowieści z Narnii”, pokazują, że jubileusz nie zamyka historii, lecz ją otwiera. – Nie zaprzestajemy poszukiwań. Jesteśmy cały czas w cyklu rozwoju – podsumowuje Bogajewska.