Tego jeszcze nie grali. Metoda „na mokry ręcznik”. Seniorka okradziona. Zbój ujęty

Ślepe posłuszeństwo oszustom podającym się za policjantów mogło kosztować 76-letnią Tarnowiankę nawet 50 tys. zł. Trochę pieniędzy ocalili prawdziwi mundurowi. Jeden naciągacz już siedzi.

Rzecz miała się w poniedziałek, 11 maja. Mniej więcej około południa na telefon stacjonarny 76-letniej Tarnowianki zadzwonił mężczyzna. Przedstawił się jako pracownik poczty. Chciał niby tylko poinformować, że coś się zepsuło w systemie. A robi to dlatego, że sprawa dotyczy oczekujących na nią listów poleconych.

Mokry ręcznik lepiej było przyłożyć do głowy…

Oszust, bo takowym był „poczmistrz” wcześniej zebrał dokładne informacje na temat kobiety. Wiedział, w jakim banku ma oszczędności, znał szczegółowo jej dane osobowe. To najprawdopodobniej uśpiło czujność kobiety.

Po chwili dzwonek aparatu wybrzmiał po raz wtóry. Tym razem odezwał się ktoś, kto podawał się za policjanta. I tu rozpoczął się oszukańczy rytuał. Zagrożone oszczędności życia, oprychy czyhające na mienie, a może nawet życie i zdrowie seniorki oraz jej męża. Nie zabrakło standardowego „wezwania do działania”.

– W tym przypadku kreatywność złodziei polegała na nietypowym apelu do seniorki. By rzekomi bandyci nie mieli możliwość rozpylenia gazu usypiającego i splądrowania mieszkania, kobieta miała podłożyć mokry ręcznik pod drzwiami wejściowymi do mieszkania – relacjonuje asp. sztab. Kamil Wójcik, oficer prasowy tarnowskiej policji.

Kamil Wójcik
Kamil Wójcik
Archiwum KMP

Krok kolejny – to udanie się do banku i wyczyszczenie konta do zera. No i oczywiście zostawienie kasy w wyznaczonym miejscu, w nierzucającej się w oczy reklamówce.

Złoczyńca cały czas wisiał na telefonie. Zabraniał rozłączania się. Apelował o zachowanie spokoju i jak najdalej posuniętą dyskrecję. Przerażona kobieta wykonywała wszystkie polecenia – dodaje asp. sztab. Kamil Wójcik.

Niewiasta na drżących nogach poszła do banku. Wypłaciła 46 tysięcy złotych. Schowała do worka i zostawiła we wskazanym miejscu. „Odbierak” gotówkę podjął i ślad się urwał.

Trochę grosza na szczęście udało się odzyskać

Otrzeźwienie przyszło dopiero w domu. Kobiecie zostało tylko zadzwonić na policję i tam szukać pomocy w odzyskaniu pieniędzy. Mundurowi w ciągu kilku godzin ustalili tożsamość potencjalnego naciągacza.

Komisariat policji w Tarnowie
Komisariat policji w Tarnowie
Konrad Kozłowski/LoveKraków.pl

Okazał się nim 23-letni Ukrainiec, który do tej pory nie wchodził w konflikty z prawem w naszym kraju. W prokuraturze usłyszał zarzut oszustwa. Funkcjonariuszom udało się zabezpieczyć część pieniędzy, które prawdopodobnie należały do oszukanej Tarnowianki.

Na koniec tradycyjna mantra, którą przy tego typu zdarzeniach wypowiadają policjanci.

– Funkcjonariusze policji nigdy nie informują telefonicznie o prowadzonych „tajnych akcjach”, w żadnym wypadku nie każą wypłacać pieniędzy z banku ani przekazywać ich w wyznaczone miejsca. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości bardzo prosimy i apelujemy o przerwanie rozmowy i telefon pod numer 112. To pomoże państwu ocalić oszczędności a nam łatwiej namierzyć złodzieja – apeluje rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie.