„To coś więcej niż handel”. Kwiaciarki chcą ochrony tradycji
Kwiaty, pamięć i przetrwanie
Krakowskie kwiaciarki podejmują starania o wpis na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego. To odpowiedź na brak porozumienia z miastem w sprawie nowych zasad handlu na Rynku Głównym po wygaśnięciu dotychczasowej umowy z końcem września 2025 roku.
Zamiast kontynuacji dotychczasowych ustaleń magistrat zapowiedział przetarg, który – zdaniem handlujących – może oznaczać dla nich koniec działalności. – Wolny rynek to nie jest coś, co powinno działać na krakowskim Rynku Głównym – mówi posłanka Daria Gosek-Popiołek, jedna z inicjatorek wpisu.
Kwiaciarki podkreślają, że ich obecność w tym miejscu to nie tylko działalność gospodarcza. To tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie.
– Witałyśmy papieża, znane osobistości, składamy kwiaty pod pomnikiem Mickiewicza – to jest historia, tradycja – zaznacza Renata Zgałat-Łozińska, reprezentująca trzecie pokolenie rodzinnej profesji.
Z biegiem lat ich liczba dramatycznie spadła. – Było nas 21, zostało 6. Turyści kwiatów nie kupują, ale to nie jest zwykła sprzedaż. Kwiaciarki są wmontowane w pejzaż Krakowa – mówi Adam Kytlica, od czterech dekad związany z Rynkiem.
Wpis na listę dziedzictwa ma być nie tylko symbolicznym uhonorowaniem tej tradycji, ale także narzędziem nacisku na władze miasta.
Jak dodaje, chodzi o sygnał dla decydentów, że „tradycji nie da się wycenić ani wygrać w przetargu”.
Wniosek jest obecnie konsultowany z Narodowym Instytutem Dziedzictwa. Jego autorzy apelują do mieszkańców o nadsyłanie zdjęć i wspomnień dokumentujących obecność kwiaciarek na przestrzeni dekad. – To delikatne nitki, dzięki którym czujemy, że to nasze miasto – mówi radna Agnieszka Łętocha.
Sytuacja jest napięta. Po raz pierwszy od ponad stu lat kwiaciarki nie pojawiły się w Wigilię pod pomnikiem Adama Mickiewicza, gdzie tradycyjnie składa się kwiaty w narodowych barwach. Zwyczaj przetrwał wojnę, stan wojenny i pandemię – przerwano go dopiero w 2025 roku, jako formę protestu.
Wpis na listę dziedzictwa może okazać się dla kwiaciarek ostatnią szansą na zachowanie miejsca, które od pokoleń współtworzą.