To jeszcze nie epidemia. Dr n. med. Leszek Juszczyk: Trzeba się otworzyć i przyjść o tym opowiedzieć
Nietrzymanie moczu powoli uważane jest za epidemie XXI wieku. Szacuje się, że nawet 30–50% kobiet doświadcza nietrzymania moczu w pewnym momencie życia, a u mężczyzn problem często pojawia się po zabiegach urologicznych lub w starszym wieku. Jak pan doktor to widzi w zderzeniu ze swoimi pacjentkami?
Epidemia to zbyt duże słowo, ale na pewno jest to ogromny problem cywilizacyjny, ponieważ dotyczy dużej liczby kobiet i mężczyzn – choć przyczyny są różne. U kobiet są to przede wszystkim kwestie związane z ciążą i porodem, czyli tzw. późne szkody porodowe. U obojga płci kluczowy jest spadek poziomu hormonów (estrogenów u kobiet, testosteronu u mężczyzn), a także, z upływem lat, spadek poziomu kolagenu i kwasu hialuronowego. Chodzi tu o brak możliwości syntezy tych ważnych elementów.
Wielokrotnie panie i panowie bardzo się wstydzą, nadal jest to temat tabu i przegapiają moment w którym można bezinwazyjnie zatrzymać chorobę. Jakie są stosowane obecnie techniki leczenia?
Nasze towarzystwo nosi piękną nazwę: Ginekologia Estetyczna i Rekonstrukcyjna. Zajmujemy się nie tylko estetyką (np. labioplastyką), ale przede wszystkim przywracaniem funkcji poszczególnych narządów. Największym problemem jest właśnie nietrzymanie moczu. Sumarycznie dotyczy to około 30% kobiet, ale u pań po 50. roku życia (po okresie przekwitania) jest to już około 70%.
Jakie są główne przyczyny i typy tego problemu?
Generalnie problem dzielimy na trzy grupy:
- Pęcherz nadreaktywny i leczony głównie farmakologicznie.
- Nietrzymanie moczu wysiłkowe.
- Grupa mieszana - największa. W przypadku wysiłkowego i mieszanego nietrzymania moczu stosujemy metody inne niż farmakoterapia.
Jakie nowoczesne metody nieoperacyjne są obecnie stosowane?
Mamy kilka skutecznych sposobów. Pierwszy z nich to stymulacja mięśni dna miednicy - oprócz ćwiczeń, bardzo efektywny jest fotel elektromagnetyczny. Sesje powodują drgania mięśni dna miednicy i ich zdecydowane wzmocnienie. Jest to metoda skuteczna zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn.
Kolejna to HIFU i laser, czyli nowoczesne, minimalnie inwazyjne metody. HIFU (skondensowane ultradźwięki) to krótki, 20-30-minutowy zabieg, który powoduje defragmentację kolagenu pod śluzówką. Następuje jej pogrubienie, w tym w okolicy cewki moczowej. Jest to najbardziej efektywny zabieg w I i II stopniu nietrzymania moczu.
Czy poprawa po takich zabiegach jest stała?
Prawda jest taka, że na stałe to nie ma chyba nic. Ale jest to poprawa na długo – rok, dwa, trzy lata, a nawet dłużej. Jeżeli wzmocnimy te mięśnie i pacjentka będzie regularnie ćwiczyć, efekt utrzymuje się świetnie. Zabiegi, np. HIFU, są powtarzalne.
Pacjentki chętnie się na to decydują? Jakie są dodatkowe korzyści HIFU?
Zabieg HIFU jest w tej chwili chyba najbardziej popularny, ponieważ daje dodatkowe efekty. Może sprzyjać poprawie współżycia seksualnego, ponieważ przyczynia się do zwężenia pochwy oraz poprawia jakość śluzówki. Jest to więc zabieg bardzo popularny, przynoszący naprawdę różne i dobre efekty.
Czy są jakieś przeciwwskazania jeżeli mówimy o tych zabiegach? Czy każda pacjentka może z nich skorzystać?
Takich przeciwskazań jest bardzo niewiele. Jednym z przykładów pacjentek, które nie mogą z nich skorzystać to pacjentki chore na nowotwory. Jeżeli jednak spojrzeć na wszystkie za i przeciw, więcej jest wskazań niż przeciwskazań do takich zabiegów. Trzeba wiedzieć, że u pacjentek kardiologicznych, obciążonych internistycznie, które nie mogą być operowane – mogą skorzystać z takich zabiegów miejscowych, bo np. HIFU czy laser działa na głębokości ok 3-4,5 mm. To jest działanie miejscowe, które nie wpływa na inne narządy. To jest bardzo, bardzo korzystne dla pacjentek właśnie z przeciwwskazaniami do zabiegów operacyjnych.
Czy kobiety chętnie mówią o tym problemie, czy go ukrywają?
Już mówią coraz chętniej. Ale nadal często jest to problem ukrywany. Zwykle ja sam muszę dopytać pacjentkę, która rodziła, widząc niewielkie obniżenie narządów, czy go nie ma. Wiele kobiet uważa, że „tak musi być”. Miałem 50-letnią pacjentkę, która nie leczyła problemu, bo myślała, że uciekanie moczu przy kaszlu i wysiłku to norma.
Jak ważny jest czas w leczeniu nietrzymania moczu?
Czas jest bardzo istotny. Im wcześniej, tym lepiej. Zaniedbane przypadki po 10-15 latach są trudne do leczenia metodami nieoperacyjnymi, co często kończy się koniecznością operacji, na przykład założeniem taśmy podcewkowej, a te też nie działają do końca życia.
Co powiedziałby Pan kobietom, które latami mają ten problem, ale o nim nie mówią?
Przede wszystkim trzeba się otworzyć i przyjść o tym powiedzieć. To nie jest wstydliwy problem! Ten problem jest wyleczalny. Możemy w dużym stopniu pomóc, a im wcześniej, tym lepiej. Nawet przy dużym stopniu nietrzymania moczu istnieje wiele metod, które pozwolą na dobre funkcjonowanie.
Darmowe konsultacje w ramach kampanii “Nie wstydzę się - nietrzymanie moczu to problem, który można leczyć” w Ujastek Estetica do końca 2025 roku.