To nie jest Wisła z jesieni. Nic nie usprawiedliwia bramkarza

Trzeci z rzędu remis Wisły, po golu na 1:1 Znicza Pruszków straconym przez gospodarzy na własne życzenie. Biała Gwiazda wciąż ma bezpieczną przewagę, ale wiosna w jej wykonaniu to nie bieg, a człapanie.

Wisła Kraków obniżyła loty

Wygrana z beznadziejnym GKS-em Tychy i dwa punkty z drużynami z czołówki: Wieczystą Kraków i Pogonią Grodzisk Mazowiecki. Po takim początku wiosny Krakowianie przystępowali do domowego spotkania ze Zniczem Pruszków.

Planem była wygrana, ale nie udało się go zrealizować. Trener Mariusz Jop mówił przed przyjazdem rywali, że w pierwszych wiosennych kolejkach zespołowi brakowało płynności w grze, ale jest coraz lepiej. Niedzielne spotkanie pokazało, że wiślacy stracili lekkość i impet, które prezentowali przez większość pierwszej części sezonu.

Mariusz Jop: Jest duże rozgoryczenie

– Na pewno jest dużo rozczarowania i złości, przede wszystkim za sytuację, w której straciliśmy bramkę – powiedział po spotkaniu szkoleniowiec gopodarzy.

Podkreślił, że statystyki i obraz meczu wskazywał na przewagę jego drużyny. Rywal nie stworzył sytuacji, Wisła podarowała mu bramkę. 

Mieliśmy sporo okazji, można było wcześniej zamknąć spotkanie. Byliśmy groźni w stałych fragmentach, przeprowadziliśmy kilka wielopodaniowych akcji na jeden-dwa kontakty, płynność gry była lepsza. Traktuję ten mecz jako stratę dwóch punktów i jest duże rozgoryczenie
Mariusz Jop, trener Wisły Kraków
Mariusz Jop
Mariusz Jop
Mateusz Kaleta/LoveKrakow.pl

Brak słów. Wielki błąd Letkiewicza

Gdy zbliżała się 80. minuta, przyjezdni mieli rzuty rożne. Jop nerwowo żuł gumę, jednak jego podopiecznym udało się wybronić. Znicz od niespełna dziesięciu minut występował bez swojego lidera Radosława Majewskiego. 40-latek miał jedną szansę w pierwszej połowie i nie trafił w bramkę. 

Bez niego na boisku Pruszkowianie wywalczyli punkt. Wisła rozłożyła przed nimi czerwony dywan. Konkretnie bramkarz Patryk Letkiewicz, który przy rozegraniu stracił piłkę w polu karnym i za chwilę rezerwowy Bartłomiej Ciepiela cieszył się z trafienia dającego remis. Piłkarze z pola bez skutku próbowali ratować sytuację.

Z lewej strzela Bartłomiej Ciepiela (zdjęcie archiwalne)
Z lewej strzela Bartłomiej Ciepiela (zdjęcie archiwalne)

Dobra zmiana

Wisła miała optyczną i statystyczną przewagę, ale też ponownie brakowało jej błysku i skuteczności. Do przerwy dwa razy groźnie z wolnego i dystansu uderzał Julius Ertlthaler, z obu sytuacji zwycięsko wychodził Kacper Napieraj. W doliczonym czasie drugiej połowy goście bronili się rozpaczliwie, ale skutecznie. Było ich dziesięciu, ponieważ za dwie żółte kartki sędzia odesłał wcześniej do szatni Andrija Juzwaka.

Po bezbramkowych 45 minutach, lider otworzył wynik krótko po wznowieniu gry. W akcji bramkowej brało udział dwóch zawodników wprowadzonych w przerwie. Jordi Sanchez podał do Erthalera, a ten oszukał obronę Znicza prostopadłym podaniem do Juliana Lelievelda, który w polu karnym zachował się jak rasowy napastnik.

Julian Lelieveld
Julian Lelieveld
Mateusz Kaleta/LoveKraków.pl

Terminarz Wisły Kraków

7 marca Białą Gwiazdę czeka trudny wyjazd na spotkanie do Wrocławia ze Śląskiem, potem u siebie zagra z Miedzią Legnica, a następnie w Opolu z Odrą. Ile punktów zdobędzie przed przerwą reprezentacyjną?

Wisła Kraków – Znicz Pruszków 1:1 (0:0)

Bramki: Lelieveld (47.) – Ciepiela (80.).

Wisła: Letkiewicz - Gigier, Biedrzycki, Grujcić, Krzyżanowski (46. Lelieveld) - Igbekeme, Carbo (46. Sanchez) – Kuziemka (65. Baniowski), Ertlthaler (88. Nikaj), Duarte (80. Omić) – Rodado. 

Znicz: Napieraj – Pawlik, Jach Konieczny – Tabara, Proczek (84. Borecki), Plewka, Majewski (71. Ciepiela), Juzwak – Bąk (66. Sokół), Kazimierczak (71. Karol).

Żółte kartki: Carbo, Duarte – Juzwak (dwie).

Czerwona kartka: Juzwak (90., za dwie żółte)

Sędziował Szymon Łężny (Kluczbork).