Tor w Poznaniu zamknięty przez hałas. Co z budową w Krakowie?
Tuż przed weekendem miasto poinformowało o ogłoszeniu przetargu na przygotowanie dokumentacji projektowej dla toru motocyklowo-samochodowego w Krakowie przy ul. Kosiarzy. To projekt, który wygrał w budżecie obywatelskim już w 2015 roku i przez lata napotykał na przeszkody, głównie finansowe oraz związane z układem drogowym.
Zgodnie z zapowiedziami, inwestycja ma być realizowana etapami. Najpierw powstanie i zostanie przebudowany układ drogowy o długości ok. 1,6 km, a dopiero później sam tor wraz z infrastrukturą – jezdniami, placem manewrowym, zapleczem technicznym czy oświetleniem. Miasto zabezpieczyło w tegorocznym budżecie milion złotych na dokumentację.
Zamknięcie toru w Poznaniu
We wtorek media obiegła natomiast informacja o zamknięciu Toru Poznań – jedynego w Polsce obiektu z licencją umożliwiającą organizację wyścigów samochodowych i motocyklowych. Główny Inspektorat Ochrony Środowiska podtrzymał wcześniejszą decyzję o zamknięciu obiektu, wydaną przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w 2023 roku.
Powodem były przekroczenia dopuszczalnych norm hałasu, potwierdzone w postępowaniach administracyjnych prowadzonych przez organy ochrony środowiska.
Zarządzający zapowiedzieli dalsze kroki prawne, jednak na ten moment działalność toru została wstrzymana. Decyzja wywołała szeroką dyskusję o przyszłości motorsportu w Polsce oraz o możliwościach funkcjonowania takich obiektów w pobliżu zabudowy mieszkaniowej.
„Inny charakter inwestycji”
W kontekście wydarzeń w Poznaniu pojawiają się pytania o wpływ tej sytuacji na planowaną inwestycję w Krakowie. Współinicjator projektu Szczęsny Filipiak w rozmowie z nami zwraca uwagę na zasadnicze różnice między oboma obiektami.
Jak zaznacza, krakowski tor ma pełnić funkcję szkoleniową, a nie sportową w rozumieniu organizacji wyścigów.
– Tu nie będzie sytuacji, w których wiele pojazdów równocześnie ściga się na torze – dodaje.
Muszą dopełnić formalności
Szczęsny Filipiak podkreśla, że projektanci będą musieli uwzględnić wypełnienie wszystkich obowiązujących norm. – Projektant ma również przeprowadzić wszystkie decyzje administracyjne. To jest jego zadaniem – wyjaśnia Filipiak.
Istotna różnica względem Poznania dotyczy także kontekstu urbanistycznego. Tor w Wielkopolsce powstał w latach 70., gdy otaczająca go zabudowa była znacznie mniej rozwinięta. W Krakowie inwestycja powstaje w sąsiedztwie istniejących już osiedli.
Tylko dopuszczone pojazdy
Zapowiada, że na tor nie będą wpuszczane pojazdy, które nie spełniają norm.
– Tor ma służyć doskonaleniu techniki jazdy. To będą ludzie, którzy już powinni mieć prawo jazdy, ale którzy jednak uczą się jeździć i mają mieć motocykl dopuszczony do ruchu drogowego. A organizator, czyli ta osoba, która będzie operatorem tego obiektu, będzie musiała tego wymagać – przekonuje Filipiak.
W jego ocenie tego typu infrastruktura może mieć wpływ na bezpieczeństwo ruchu drogowego. – Kiedy Polacy będą potrafili dobrze jeździć pojazdami, jeżeli nie będą się szkolić? – pyta.
Jajko czy kura?
Radna Eliza Dydyńska-Czesak z klubu Kraków dla Mieszkańców wskazuje, że przypadek Poznania nie dotyczy wyłącznie samego toru, ale także polityki przestrzennej.
Jak zauważa, w Poznaniu doszło do sytuacji, w której istniejący od lat obiekt został „dogoniony” przez zabudowę mieszkaniową. – Co było pierwsze? Jajko czy kura? W tym przypadku tor, ale zabudowa mieszkaniowa szybko go dogoniła – mówi. Zwraca też uwagę, że hałas w tej części miasta ma więcej źródeł, a od jesieni sąsiedni Port Lotniczy Poznań -Ławica wprowadza ciszę nocną między godzinami 1.00 a 5.00.
Jej zdaniem podobne procesy mogą być widoczne również w Krakowie. – W Krakowie również widać rosnącą świadomość społeczeństwa i walkę o prawo do spokoju, a tor to stałe źródło hałasu impulsowego, czyli najbardziej uciążliwego typu – zaznacza radna.
Przypomina także, że ograniczanie hałasu jest jednym z celów miejskiej polityki środowiskowej.
To decyzja mieszkańców
Jednocześnie radna podkreśla, że inwestycja ma silne umocowanie społeczne, ponieważ została wybrana przez mieszkańców w budżecie obywatelskim.
– Decyzję mieszkańców trzeba respektować i zrealizować tę inwestycję, lecz w bardzo przemyślany sposób – zaznacza Eliza Dydyńska-Czesak.
W jej ocenie tor może pełnić ważną funkcję, jeśli zostanie odpowiednio zaprojektowany i zarządzany.
– W obliczu organizowanych na ulicach miasta nielegalnych wyścigów, potrzebujemy miejsca, gdzie młodzież będzie mogła się wyszumieć w bezpiecznych warunkach, pod okiem profesjonalistów, ale i doskonalić swoje umiejętności – komentuje.
Wstępny etap
Na razie projekt w Krakowie – pomimo upływu lat – jest wciąż na wstępnym etapie. Ostateczny kształt inwestycji, w tym jej wpływ na otoczenie, poznamy w momencie rozpoczęcia prac projektowych.
Urzędnicy czekają na oferty do 8 maja, a jeśli uda się wyłonić zwycięską firmę, dostanie ona łącznie 18 miesięcy na wszystkie fazy realizacji zamówienia, włącznie z ostateczną decyzją ZRID dla drogi i pozwoleniem na budowę dla toru.