Traci milion złotych miesięcznie. Nocna prohibicja będzie jeszcze dłuższa?

Choć na alkohol wydajemy 50 mld zł rocznie, pijemy mniej, a za wzrosty odpowiada inflacja. Rynek przechodzi jednak rewolucję: Polacy wybierają piwa bezalkoholowe, a nocna prohibicja zmienia układ sił w miastach. Przykład Krakowa pokazuje, że na zakazie sprzedaży po północy zyskują restauratorzy i policja, ale dla właścicieli sklepów to potężny cios finansowy.

Jak i co pije Polska?

Wydatki Polaków na alkohol od czterech lat systematycznie rosną. W praktyce wynika to głównie z inflacji i podwyżek cen, a nie ze wzrostu konsumpcji. Dane NielsenIQ i analizy branżowe pokazują, że wolumen sprzedaży alkoholu spada – szczególnie w kategoriach piwa i wódki.

Od 2023 roku regularnie wydajemy na „procenty” około 50 mld złotych rocznie, w samym Krakowie ok. 2 mld złotych. Zmienia się jednak struktura tego, co pijemy

W 2025 roku na mocne alkohole Polacy wydali ponad 24 mld złotych i po raz pierwszy w historii kwota ta przewyższyła o około 2 mld złotych wartość kategorii najsłabszych alkoholi (piwa i cydru). Nadal króluje wódka, na którą – według danych NielsenIQ – w 2025 roku konsumenci wydali 17,5 mld złotych.

Na rynku sporo namieszała skokowa popularność piw bezalkoholowych. Sprzedaż nadal rośnie, ale nie tak spektakularnie, jak w zeszłym latach. „zerówki” są obecnie warte 2 mld złotych. 

– Segment piw bezalkoholowych ma nie tylko kluczowe znaczenie dla przyszłości branży piwowarskiej, ale odgrywa również ważną rolę z punktu widzenia zdrowia publicznego – komentował lutowy raport Mieszko Musiał, prezes zarządu ZPPP Browary Polskie.

Kolejnym aspektem, który wpływa na wyniki branży alkoholowej to coraz popularniejsze w polskich miastach nocne ograniczenia w sprzedaży alkoholu.

Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Nocna prohibicja w Krakowie – co mówią liczby?

Blisko trzy lata temu Kraków dołączył do miast, w których funkcjonuje nocna prohibicja. Od północy do 5:30 sklepy i stacje benzynowe nie mogą sprzedawać alkoholu. Urząd miasta i policja wskazują, że dzięki temu poprawiło się bezpieczeństwo i porządek w mieście.

Dane z krakowskiego magistratu faktycznie wskazują, że liczba sklepów z alkoholem się zmniejszyła.

Warto przypomnieć, że w mieście łączny limit zezwoleń na sprzedaż alkoholu wynosi 9 tys. (4,5 tys. na wynos oraz 4,5 tys. na miejscu z podziałem na trzy kategorie). Zmienić go można jedynie uchwałą, przy przedstawieniu przekonującego uzasadnienia dla takiego kroku.

Natomiast miejsc, gdzie można kupić alkohol jest zdecydowanie mniej.

 – Liczba punktów sprzedaży napojów alkoholowych nie pokrywa się z liczbą wydanych zezwoleń. W danym punkcie mogą bowiem funkcjonować jedno, dwa lub trzy zezwolenia, w zależności od tego, jakiego rodzaju napoje alkoholowe są w nim oferowane klientom – tłumaczy Tomasz Popiołek, dyrektor Wydziału Spraw Administracyjnych UMK.

Pod koniec 2022 roku, czyli na pół roku przed wejściem w życie prohibicji, pod Wawelem funkcjonowało 3090 takich punktów, w tym 1582 sklepy. Pod koniec 2023 roku ich liczba spadła do 1475, a wraz z końcem 2024 roku – do 1472. Kolejny rok przyniósł spadek o blisko 30 punktów i obecnie jest ich 1454, czyli o 54 mniej niż przed wejściem w życie częściowej prohibicji.

Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Kto traci, kto zyskuje?

Niektórzy przedsiębiorcy, zwłaszcza lokalni, z niepokojem patrzyli na wprowadzane zmiany, przeczuwając kłopoty finansowe, z których nie zdążyli jeszcze wyjść po dwóch latach pandemii. I nie pomylili się. 

Miesięcznie tracę milion złotych
Przedsiębiorca, chcący zachować anonimowość

Z danych magistratu wynika, że w 2024 roku spadek wartości sprzedaży detalicznej alkoholu wyniósł 3,6 proc. w stosunku do roku poprzedniego. Z kolei blisko 8-procentowy wzrost zaliczyła branża gastronomiczna.

W zeszłym roku spadek sprzedaży w detalu osiągnął 5,5 proc. w stosunku do roku 2024. W tym samym czasie bary i restauracje zanotowały ponad 13-procentowy wzrost wartości sprzedaży

– Możliwe, że wpływ na to miały również inne czynniki, np. ogólny spadek konsumpcji, ale nie można wykluczyć istotnego wpływu ograniczenia nocnej sprzedaży na spadek wartości handlu alkoholem – podaje urząd miasta, komentując ogólny wynik.

Warto też zauważyć, że liczba punktów detalicznych w mieście, w których można kupić alkohol, od czterech lat nie przekroczyła 3 tysięcy. Mimo to rosną wpływy do budżetu miasta od przedsiębiorców, którzy otrzymali zezwolenia. 

W 2022 roku było to 26,3 mln złotych, by rok później kwota ta skoczyła o 6,5 mln złotych. Rok 2024 został zamknięty sumą 35,1 mln złotych, a w 2025 roku do kasy miejskiej wpłynęło już blisko 35,8 mln złotych.

Będzie rozszerzenie nocnej prohibicji?

To jednak nie koniec ograniczeń. Na początku roku magistrat opublikował wyniki ankiety dotyczącej nocnego zakazu sprzedaży alkoholu. Ponad 80 proc. respondentów pozytywnie ocenia takie regulacje. Z kolei 75 proc. odpowiedziało, że jest za tym, aby godziny funkcjonowania zakazu zostały wydłużone.

Pojawił się też obywatelski projekt uchwały, który zakłada rozszerzenie nocnej prohibicji na godziny od 22:00 do 6:00 rano. Konsultacje w tej sprawie rozpoczną się 3 czerwca i potrwają do 26 czerwca.