Trener Cracovii o przyszłości: Wiem tyle, że w poniedziałek wyjeżdżam na krótki urlop z żoną
Spadek Wisły Płock trzeba traktować w kategoriach sensacji. Po ośmiu kolejkach drużyna z Mazowsza była liderem, ale potem zaliczyła ogromny regres formy. Zarząd zmienił trenera na dwie kolejki przed końcem, zdecydowanie za późno. Nafciarze wygrali tylko dwa wyjazdowe mecze, oba w lipcu. W Krakowie grali o życie, ale nie było w nich widać wiary. Oddali tylko jeden celny strzał, przegrali 0:3 i po siedmiu latach wracają do I ligi. To ich czwarty pożegnanie z ekstraklasą w historii.
Zabrakło pokory
Gdyby wygrali na stadionie przy ulicy Kałuży, pozostaliby w elicie. – W pierwszej połowie popełniliśmy bardzo dużo błędów indywidualnych, które pewnie wynikały z presji. Nie pozwoliło nam to budować akcji. – Jak się gra o zwycięstwo i nie tworzy w pierwszej połowie kilku sytuacji, to trudno myśleć o utrzymaniu – przyznał trener Marek Saganowski.
Były reprezentant Polski prowadził Wisłę w dwóch ostatnich meczach. Drużyna przegrała 1:2 z Rakowem Częstochowa, a gwóźdź do trumny wbiła jej Cracovia.
– 14 czy 15 niewygranych meczów na wyjeździe robi swoje. Jednym czy dwoma nie spada się z ligi, to jest całokształt. Warto się nad tym zastanowić w klubie. Pokora w piłce jest najważniejsza, a tutaj chyba jej trochę zabrakło. Runda jesienna przyćmiła oczy i gdzieś się to wszystko rozmyło. Wszyscy w klubie muszą usiąść i wyciągnąć wnioski z nieudanego sezonu. Nie ważne jak się zaczyna, ale jak kończy – powiedział Saganowski, który podpisał kontrakt do 30 czerwca 2024 roku i zapowiedział, że pozostanie w Wiśle.
Urlop i co dalej?
Nadal nie wiadomo, czy pracę w Cracovii będzie kontynuował Jacek Zieliński. – Wiem tyle, że w poniedziałek wyjeżdżam na krótki urlop z żoną – powiedział po meczu, ponownie pytany o swoją przyszłość.
Z ostatniego występu drużyny był bardzo zadowolony. Przypomniał, że Cracovia chciała dobrym akcentem zakończyć sezon. – Mimo trudnej sytuacji kadrowej wykrzesaliśmy siłę i energię. Duże podziękowania dla tych, którzy odchodzą z klubu – mówił.
Potrzebne wzmocnienia
Przed sezonem i w trakcie jego trwania oceniał potencjał Cracovii na miejsce od piątego do ósmego. Skończyła na siódmym, więc jego przewidywania się sprawdziły. Nie oznacza to jednak, że jest w stu procentach zadowolony. – Niektóre mecze nam „uciekły”, mogliśmy być ciut wyżej. Trzeba docenić to siódme miejsce. Wprowadziliśmy kilku młodych, jak Rakoczy, który jest zauważany nie tylko w tej lidze. Odmłodziliśmy zespół, teraz potrzebne są dwa, trzy, cztery ogniwa, by walczyć o to, o czym wszyscy mówią. Póki ich nie ma, nie będę snuł planów o skoku na Mount Everest.
Wśród ośmiu rezerwowych na mecz z Wisłą było czterech juniorów: Oliwier Hyla, Kacper Śmiglewski, Bartłomiej Kolec i Filip Rózga. Trzech ostatnich pojawiło się na boisku po przerwie, Kolec i Rózga debiutowali w ekstraklasie. – Ta czwórka rozpocznie z nami treningi 22 czerwca – zapowiedział.