Trener Cracovii: Wynik nas nie satysfakcjonuje

Cracovia zremisowała z Górnikiem Łęczna, lecz ani dorobek punktowy, ani styl w jakim udało się wywalczyć punkt, nikogo w zespole Pasów cieszyć nie może.

Największa strata

Pogoda namieszała w założeniach taktycznych obu drużyn. Wpierw był upał, potem nadeszła burza i zalała boisko. Mimo krótkiej przerwy, w Lublinie udało się dograć mecz do końca, lecz Cracovia z wyniku zadowolona być nie może. – Kiedyś człowiek z remisu w meczu wyjazdowym skakałby z radości, a tymczasem w naszym zespole wielkiej radości nie ma. Graliśmy o pełną pulę i chcieliśmy wygrać – podsumował spotkanie trener Pasów Jacek Zieliński.

Cracovia w Łęcznej straciła nie tylko punkty, ale też podstawowego zawodnika. – Uciekło nam dwa oczka, ale bardziej boli nas strata Damiana Dąbrowskiego. To jest dla nas największy problem i największa porażka. Jednak tak się dzieje, kiedy toleruje się boiskowe rzeźnictwo – stanowczo zaznaczył szkoleniowiec. – Boimy się, by noga Damiana nie była złamana. Pierwsze podejrzenia wskazują na zerwane więzadła w stawie skokowym – dodał.

Łatanie dziur

Gra Pasów już od eliminacji do Ligi Europy nie zachwyca. Porażka na europejskich stadionach, a na polskim podwórku po jednym zwycięstwie i remisie oraz jedna przegrana nie potwierdzają, że jest to ta sama drużyna, która sezon temu walczyła o podium. – W trzech meczach mamy cztery punkty i to nie jest wynik, który nas satysfakcjonuje. Nie gramy tak płynnie i z takim rozmachem jak w zeszłym sezonie. Owszem, to nie jest już ten sam zespół. Nie mamy już Rakelsa. Deniss odszedł pół roku temu, ale dziury po nim w dalszym ciągu nie załataliśmy. Na ten moment nie mamy Pawła Jaroszyńskiego i Bartka Kapustki, choć jego transfer nie jest jeszcze przesądzony – zaznaczył opiekun Pasów i kontynuował – To jest trójka co prawda młodych zawodników, ale podstawowych, którzy pewną jakość tej drużynie gwarantowali. Cały czas jesteśmy w sferze szukania najlepszych rozwiązań, próbując ich zastąpić.

W najbliższej kolejce Cracovia wraca do domu, jednak czeka ją nie lada wyzwanie, bo na stadion przy Kałuży zawita drużyna z drugiej strony Błoń. Pozytywów przed derbami Krakowa jest mało. – Nie straciliśmy bramki z Łęczną i to jest najważniejsze. Jest to istotne w kontekście piątkowego meczu z Wisłą – zakończył trener Zieliński.