Trener Cracovii: Za rok będziemy mądrzejsi

Na inaugurację piłkarskiej ekstraklasy Cracovia wysoko pokonała Piasta Gliwice, aplikując mu aż pięć goli. Wicemistrz Polski z ubiegłego sezonu zdołał odpowiedzieć zaledwie jednym trafieniem.

Plan wykonany

– Zwycięstwo na inaugurację zawsze cieszy, zwłaszcza jeśli jest tak okazałe – zaznaczył po spotkaniu z Piastem trener Cracovii Jacek Zieliński. – Ten mecz był dla nas papierkiem lakmusowym po blamażu ze Skendiją. Cieszę się, że wszystkie warunki jakie sobie założyliśmy, zostały spełnione. Udało nam się zagrać poprawnie, choć brakuje nam jeszcze trochę spokoju, płynności, czy mądrości w rozegraniu, ale wszystko w przyjdzie z czasem – dodał.

Niesmak

Cracovia przed startem ekstraklasy zaliczyła falstart w Lidze Europy, żegnając się z europejskimi pucharami już w pierwszej rundzie eliminacji. – Nie zmienimy tego jak wypadliśmy. Będzie się to za nami w dalszym ciągu ciągnęło – tłumaczył opiekun Pasów i kontynuował – Gdybym mógł cofnąć czas, to być może bardziej przycisnęlibyśmy sprawy transferowe, by pozyskać takich zawodników jak Szczepaniak. Mleko się rozlało, ten smród będzie się za nami ciągnął, ale może za rok będziemy mądrzejsi. Powoli zaczynamy odbudowywać stracone zaufanie.

Debiutanci

Transfery w Cracovii są trudnym tematem. W spotkaniu z Piastem zadebiutowało jednak dwóch pozyskanych latem piłkarzy - Robert Litauszki i Mateusz Szczepaniak. – Szczepaniak zagrał świetnie. Absorbował defensywę, sam grał dobrze w defensywie, a do tego strzelił bramkę. Był motorem napędowym. Ustawiony na każdej pozycji dałby sobie radę. Umie strzelać bramki i gra agresywnie. Robert z kolei grał spokojnie. Trochę nerwowo na początku, ale w drugiej połowie jego poczynania wyglądały lepiej – ocenił grę nowych zawodników trener.

Szczepaniak jak na debiut wypadł rewelacyjnie, choć gra Pasów jako całokształt prezentowała się bardzo dobrze. – Wróciliśmy do naszego starego ustawienia z dwoma napastnikami na skrzydłach. W takim ustawieniu graliśmy już z Piastem i to jest na niego sposób. Boczne sektory boiska były do wykorzystania i to też zrobiliśmy – podkreślił szkoleniowiec.

Reprezentant

Od pierwszych minut nie zagrał za to Bartosz Kapustka. Reprezentant Polski pojawił się na boisku dopiero w trakcie drugiej połowy. – Bartek nie jest jeszcze gotowy, by grać od początku. Nie ma się co śpieszyć, bo można mu zrobić krzywdę. Będziemy wprowadzać go stopniowo. Wiem, że jest reprezentantem i oczekiwania są spore, ale pewnych rzeczy nie można przeskoczyć – zakończył trener Zieliński.