Trener Probierz: Z innymi wygrywałem w końcówce

Scenariusz spotkania Cracovii z Sandecją Nowy Sącz powtórzył się w starciu z drużyną z Niecieczy. Pasy jako pierwsze zdobyły gola, ale w końcówce rywal doprowadził do wyrównania.

Cracovia po raz kolejny bardziej niż na ofensywie, skupiła się na zadaniach defensywnych, co przełożyło się na niewielką liczbę sytuacji bramkowych przeciwnika. – Dzień świstaka. Regularnie mamy przewagę i nie potrafimy tego dowieźć do ostatniego gwizdka. Przeciwstawiliśmy się dobremu zespołowi. Bruk-Bet odzyskał pewność siebie wygrywając w Szczecinie. W wielu momentach graliśmy nerwowo, ale graliśmy dobrze. Potrafiliśmy utrzymać się przy piłce i powstrzymać kontrataki przeciwnika. Zdobyliśmy bramkę w końcówce, co trzeba było po prostu utrzymać – zaznaczył na pomeczowej konferencji prasowej trener krakowian Michał Probierz.

Z innymi się udawało

Remis z Bruk-Betem jest już trzecim w tym sezonie, w którym Cracovia traci prowadzenie w końcówce. Wcześniej punkt Pasom wyszarpały w podobny sposób Sandecja Nowy Sącz i Jagiellonia Białystok, a w derbach Krakowa Wisła po dwóch golach Carlitosa strzelonych w ostatnich dziesięciu minutach meczu pozbawiła Cracovię nawet punktu. Podobnie było we Wrocławiu, gdzie gol z 89. minuty Roberta Picha sprawił, że krakowianie na stadion przy Kałuży wrócili z niczym. –  W innych klubach takie mecze udawało mi się wygrywać w końcówce. Tu mamy problemy. Musimy być bardziej zmotywowani i walczyć. Plusem jest to, że czwartego meczu z rzędu nie przegraliśmy – zaznaczył szkoleniowiec.

Chcą za bardzo

Cracovia po golu w 81. minucie szukała drugiego trafienia. Miała swoje okazje ze stałych fragmentów gry, jednak piłka nie chciała wpaść do bramki Bruk-Betu. – Żałujemy, że odpuszczamy zwycięstwo w końcówce. Musimy to wyeliminować. To nie jest normalne, że tak się dzieje. Być może ucieka nam koncentracja na te najważniejsze momenty. Wszyscy bardzo chcemy, a to odwraca się przeciwko nam. Musimy to zmienić – zaznaczył obrońca Cracovii Michał Helik.

Obrońca Pasów zaraz po Krzysztofie Piątku jest najbardziej bramkostrzelnym zawodnikiem w drużynie. Jednak na cztery trafienia tylko raz jego bramka zapewniła zespołowi komplet punktów. – Boli, że te bramki nie przynoszą trzech oczek. Przez to nie mogę się w pełni z nich cieszyć – ubolewał zawodnik.