Trener Wisły chwali Mączyńskiego. „Był przy porodzie, ale zrobił wszystko, by zdążyć na trening”
We wtorek jeden z liderów Białej Gwiazdy – Krzysztof Mączyński został ojcem. Nie ma jednak mowy, by z tego powodu miał opuścić mecz pucharowy z Lechem Poznań (środa, godzina 20:30). Od razu po porodzie pognał na trening do Myślenic. – Chwała mu za to. Koledzy na niego poczekali – mówi Kazimierz Kmiecik, jeden z trenerów Wisły.
Zabezpieczyć lewą stronę
Stawką meczu z Lechem Poznań jest awans do półfinału Pucharu Polski. W pierwszym spotkaniu był remis 1:1. W porównaniu z ostatnim meczem ligowym, w Wiśle za żółte kartki zabraknie Macieja Sadloka. Nie zagrają również kontuzjowani: Richard Guzmics i Zdenek Ondraszek, którzy powoli wchodzą w trening.
Kto na lewej stronie zastąpi Sadloka? Wobec urazu Rafała Pietrzaka naturalnym kandydatem jest Adam Mójta, ale w spotkaniu z Pogonią spisywał się słabo. Pojawił się więc pomysł, by postawić tam Jakuba Bartosza. – Zobaczycie w dniu meczu, wtedy zapadnie decyzja – ucina spekulacje Kazimierz Kmiecik.
Obsada tej pozycji jest o tyle ważna, że w ostatnim meczu najgroźniejsze akcja Lecha szły właśnie lewą stroną przeciwnika. – Trzeba ją dobrze zabezpieczyć – podkreśla szkoleniowiec.
Wisła grająca, nie broniąca
Po pierwszym spotkaniu w nieco lepszej sytuacji są krakowianie. Im do awansu wystarczy bezbramkowy remis. Gospodarze nie chcą jednak grać bardzo defensywnie. – Będziemy widzieć Wisłę grającą, nie broniącą. Jak ktoś na siłę chce bronić, to najczęściej popełnia błędy i traci bramki. Nie będzie wielkich zmian w składzie. Interesuje nas awans i dojście do finału na Stadionie Narodowym – mówi Kmiecik.
Biała Gwiazda wygrała ostatnio 5:1 z Arką, a Lech nie dał szans Zagłębiu Lubin (3:0). – Jeżeli utrzymamy formę z meczu ligowego, to zapowiada się ciekawe widowisko. To przedwczesny finał Pucharu Polski, ale my zrobimy wszystko, by grać dalej – przewiduje były snajper Wisły.
Sumienny „Mąka”
Dzień przed meczem po raz drugi ojcem został Krzysztof Mączyński. Nie ma jednak mowy, by z tego powodu miał w środę nie zagrać. Ba, prosto ze szpitala, gdzie żona urodziła syna Filipia, pojechał do Myślenic na trening. – Troszkę się spóźnił, ale zrobił wszystko, by być. Chwała mu za to. Drużyna poczekała na niego – mówi Kmiecik.
Sędzia z Warszawy
Lech udał się do Krakowa samolotem, z międzylądowaniem w Warszawie. Po zakończeniu spotkania zespół Nenada Bjelicy wróci do Poznania autokarem. Decydujące starcie o półfinał poprowadzi sędzia ze stolicy – Paweł Raczkowski. W tym sezonie prowadził trzy spotkania krakowian (porażka i dwa zwycięstwa) oraz dwa mecze Kolejorza (porażka i zwycięstwo).