Trener Wisły po derbach Krakowa: Muszę zaufać sędziemu

– Pod prawie każdym względem byliśmy lepsi, ale nie pod względem strzelonych bramek – mówił po remisie z Wieczystą (1:1) Mariusz Jop.

Pełna dominacja, ale podział punktów

Mieszane uczucia, z jednej strony ogromny niedosyt, że nie wygraliśmy, ale z drugiej satysfakcja, że zespół walczył do końca z wiarą.
Mariusz Jop, trener Wisły

Przyznawał, że Biała Gwiazda zasłużyła na zwycięstwo i jak to w piłce – nie zawsze lepszy wygrywa. Wiślacy od 45 minuty gonili wynik spotkania, kiedy Stefan Feiertag skarcił ich tuż przed zejściem na przerwę do szatni. 

Nie ma pretensji do sędziego

W derbach Krakowa nie zabrakło emocji na boisku i na trybunach. Były też kontrowersje z udziałem Wiktora Biedrzyckiego w polu karnym rywali został kopnięty przez Lisandro Semedo i Jacka Góralskiego, który równo z trawą wycinał Jamesa Igbekeme. 

Muszę zaufać sędziemu – odpowiadał Jop – Nie widziałem powtórek, jest VAR, który to sprawdza. Nie szukajmy tutaj problemu, moim zdaniem go nie było – tłumaczył.

Sędzia Bartosz Frankowski
Sędzia Bartosz Frankowski
Mateusz Kaleta/LoveKraków.pl

Wybili atuty Wieczystej

Wisła była drużyną lepszą, która dominowała i kontrolowała grę. Na boisku wybiła atuty Wieczystej.

– Wiemy, że jest dobra, kiedy ma piłkę przy nodze. Potrafią zamieniać swoją jakość na bramki, więc naszym planem było trzymać piłkę. Zawsze chcemy dominować, być intensywni. W tym meczu też była duża intensywność, fizycznie zdominowaliśmy rywala – mówił Jop.

Dodawał, że w każdym meczu Wisła chce grać wysoko i stwarzać sytuacje. – Czasami, jak w tym spotkaniu, trzeba na tę bramkę poczekać do 90 minuty – kwitował.