Trudny do oglądania mecz Cracovii z wymagającym przeciwnikiem
Mało piłki w meczu
We wrześniu miał to być mecz o fotel lidera, ale zawodnicy nie rywalizowali z powodu zalania boiska. W czwartek Pasy mogły awansować na trzecie miejsce, ale potrzebowały do tego wygranej nad gospodarzami przekonującego zwycięstwa
Brzmiało to jak science fiction. Do przerwy oba zespoły oddały po trzy strzały, a jedyny celny głową Marcina Kamińskiego nie miał prawa zaskoczyć Sebastiana Madejskiego. Po wyrzuceniu piłki z autu i przedłużeniu jej lotu były reprezentant Polski strzelił tak lekko, że nie można było sklasyfikować tej próby nawet jako niezłej na rozgrzanie bramkarza Cracovii.
Krakowianie – na co się zanosiło – mieli przewagę w posiadaniu futbolówki. Kilka akcji było całkiem ciekawych, jednak kulała finalizacja. Daleko obok bramki uderzali Martin Minczew i Ajdin Hasić, a Mauro Perković przeszkodził szykującemu się do strzału po dośrodkowaniu z prawej Mikkelowi Maigaardowi i goście zostali zablokowani.
Praszelik odepchnął rywala
Momentami iskrzyło między zawodnikami. Problem pojawił się po wyjściu Rafała Leszczyńskiego blokującego Filipa Stojilkovicia, który wyswobodził się od obrońców. Wcześniej sędzia musiał sięgnąć po żółte kartki. Mateusz Praszelik po walce przy linii z Wiktorem Nowakiem „zagotował się” i popchnął rywala.
Jarosław Przybył uznał jednak, że pomocnikowi Nafciarzy też przyda się wiadro zimnej wody w postaci napomnienia. Po przerwie temperatura nadal nie spadła, więcej było prowokacji i przepychanek niż piłki, co zaowocowało kolejnymi napomnieniami.
Pauzującego za napomnienia lidera obrony Cracovii Gustava Henrikssona zastąpił Brahim Traore, w którego poczynaniach było widać nerwowość. Przed drugą połową Praszelika zmienił wypoczęty Mateusz Klich, ale był zupełnie niewidoczny w ofensywie.
Madejski w formie
Po niespełna kwadransie zaczął się cieszyć Stojilković, który ładnie minął bramkarza, ale gol nie został uznany. Kamiński zrobił kilka kroków do przodu i Szwajcar został złapany na spalonym. Więcej szans nie miał i został zmieniony w ostatnim kwadransie.
Bliżej wygranej była Wisła. Dominik Kun posłał piłkę po ziemi, chcąc ją zmieścić koło słupka, ale bardzo dobrze interweniował Madejski. Wcześniej po dośrodkowaniu pomocnika Kevin Custović zmarnował niezłą szansę na gola, będąc pozostawionym bez opieki.
Wisła Płock – Cracovia 0:0
Wisła: Leszczyński – Sangre, Kamiński, Edmundsson – Rogelj, Kun (86. Mijusković), Pacheco (86. Pomorski), Nowak, Lecoeuche (69. Custović) – Salwador, Sekulski (69. Djalo).
Cracovia: Madejski – Sutalo, Wójcik, Traore, Perković – Hasić (90. Piła), Al-Ammari, Maigaard (76. Knap), Minczew (66. Aleksić) – Praszelik (46. Klich) – Stolijković (76. Zahiroleslam).
Żółte kartki: Nowak, Salvador – Praszelik. Hasić.
Sędziował Jarosław Przybył (Kluczbork).