Trwa czarna seria wiślaczek. Kolejna porażka w Eurolidze

Wisła Can-Pack przegrała kolejne spotkanie w ramach rozgrywek Euroligi. Po zeszłotygodniowej wpadce z belgijskim Mithra Castors Braine, w środę koszykarki Białej Gwiazdy musiały na wyjeździe uznać wyższość hiszpańskiej Girony.

Ostatnie dni dla koszykarek Wisły nie należą do udanych. Zawodniczki z Krakowa tydzień temu w niezwykle pechowy sposób, po dogrywce, przegrały z Mithra Castors Braine, a kilka dni później, już na krajowym podwórku, musiały uznać wyższość MKS Polkowice. W środowy wieczór w Hiszpanii podopieczne Jose Ignacio Hernandeza miały więc odnieść pierwsze zwycięstwo w Eurolidze w meczu, w którymi były faworytkami. Drużyna z Girony dopiero zbiera bowiem doświadczenia na arenach międzynarodowych.

Czeszka najskuteczniejsza

Wiślaczki weszły w ten mecz całkiem nieźle i, mimo, że to gospodynie otworzyły wynik, zawodniczki Białej Gwiazdy w pierwszej kwarcie kontrolowały przebieg meczu. W tej części spotkania najskuteczniejsza była Katerina Zohnova. Reprezentantka Czech rzuciła w tym czasie sześć punktów, a przyjezdne z Krakowa prowadziły 22:16.

W drugiej kwarcie spotkania gospodynie z Girony zaczęły odrabiać straty. Wiślaczki co prawda przez jakiś czas konsekwentnie odskakiwały od rywalek, jednak zatrzymały się na 26 zdobytych punktach. W tym czasie Hiszpanki zdołały, głównie za sprawą dobrej postawy Vity Kuktiene, na chwilę objąć nawet prowadzenie. Ostatecznie na półmetku spotkania prowadziły jednak podopieczne Jose Ignacio Hernandeza po tym, jak piłkę do kosza posłała Justyna Żurowska-Cegielska.

Fatalna w skutkach okazała się dla wiślaczek trzecia kwarta. Koszykarki Białej Gwiazdy przystępowały do niej z punktem przewagi, która jednak szybko została zniwelowana. Zawodniczki z Krakowa trafiły do kosza dopiero po uprzedniej stracie dziesięciu punktów i, choć udało im się doskoczyć do rywalek nawet na dwa oczka, strata do Girony ostatecznie mocno urosła. Trzecią kwartę gospodynie wygrały aż sześcioma punktami i do ostatniej części spotkania przystępowały one z pięcioma oczkami przewagi.

Emocje na finiszu

Podczas ostatnich dziesięciu minut wiślaczki podjęły rękawice, zdobywając w ciągu 120 sekund siedem punktów. Na nieco ponad siedem minut przed końcem za trzy punkty trafiła Zohnova, a zawodniczki Wisły Can-Pack wreszcie wyszły na prowadzenie. Radość nie trwała jednak długo. Celne rzuty Adrijany Kneżević i Liny Pikciute ponownie dały przewagę gospodyniom, które dały się później zaskoczyć tylko raz. Na niespełna cztery i pół minuty przed końcem dwa rzuty wolne wykorzystała Żurowska-Cegielska, ale kolejne trafienia zawodniczek Girony sprawiły, że to one ostatecznie cieszyły się ze zwycięstwa.

62:60 - takim wynikiem zakończyło się to spotkanie. Wiślaczkom po raz kolejny brakło naprawdę niewiele, jednak faktem stała się następna porażka w Eurolidze. Nie pomogła dobra postawa Kateriny Zohnovej, która rzuciła łącznie aż 18 punktów i była najskuteczniejszą zawodniczką tego spotkania.

Spar Citylift Girona - Wisła Can-Pack 62:60 (16:22, 16:11, 19:13, 11:14)

Girona: Kuktiene 12, Gray 11, Spanou 11, Jordana 10, Pikciute 8, Mingo 6, Knezevic 4.

Wisła: Zohnova 18, Żurowska-Cegielska 14, Ouvina 11, Nicholls 8, Misiuk 5, Turner 4.