„Trzeba mieć pewną wolę walki” [Rozmowa]
Aleksander Sarota, LoveKraków.pl: Rafał Majka, Tomasz Marczyński, Karol Domagalski, Katarzyna Niewiadoma – pana wychowankowie osiągają świetne wyniki w kolarstwie. Czy spodziewał się pan, że ci zawodnicy będą osiągać sukcesy?
Zbigniew Klęk, trener sekcji kolarskiej WLKS Krakus Swoszowice: Nie jest możliwe w ciągu miesiąca czy roku zrobić z kolarza zawodnika światowej klasy. Wszystko zaczyna się od młodzika – pracujemy z nimi, kształtujemy ich. Czy spodziewałem się, że wspomniani przez pana kolarze osiągną spore sukcesy? Każdy trener dąży do tego, by jego podopieczni radzili sobie jak najlepiej. Wiele czynników składa się na to, czy osiągną sukcesy. Ważne są predyspozycje i chęć do treningów.
Co jest ważne, by osiągnąć sukces w kolarstwie?
Sporty wytrzymałościowe rządzą się swoimi prawami. W kolarstwie, jeśli jest się dobrym zawodnikiem, to wyjedzie się pod górę, a słabsi nie dadzą rady. Do tego trzeba mieć siłę. Jednakże sama siła nie wystarczy. Z pewnością trzeba mieć pewne pułapy zdrowotne i poukładane w głowie, żeby wyjść na najwyższy światowy poziom.
W jakich kategoriach wiekowych rywalizują kolarze WLKS Krakusa Swoszowice?
Najmłodsza kategoria to „żak” i obejmuje dzieci w wieku 11-12 lat. Kolejną jest „młodzik” – jest przeznaczona dla osób trzynasto- oraz czternastoletnich. „Junior młodszy” to młodzież w wieku 15-16 lat, „junior” – 17-18 lat. Są jeszcze, jak my to nazywamy – „młodzieżowcy”, czyli zawodnicy do 23 lat. W kolarstwie światowym liczą się właściwie trzy kategorie: „junior”, „młodzieżowiec” i „elita”, obejmująca kolarzy starszych niż „młodzieżowcy”.
Jak już wspomniałem na początku naszej rozmowy, wielu znakomitych kolarzy to pana wychowankowie.
Bardzo istotne jest przygotowanie młodych zawodników. Wszyscy patrzą na tych, którzy osiągają sukcesy, na mistrzów. Oni jednak nie wzięli się z niczego. Taki Rafał Majka nie urodził się i nie wygrał od razu „górala” w Tour de France.
Jakie przeszkody spotykają kolarzy na drodze do zrobienia kariery?
My jako klub nie mamy na to finansów, żebym jako trener męczył się z jakimś zawodnikiem. Mam takie motto, że do szkoły musi chodzić, a do klubu nie musi należeć. Dziś jest naszym zawodnikiem, a jutro znajdzie sobie inne zajęcie albo spodoba mu się jakaś dziewczyna. Chcąc zostać kolarzem musi podjąć pewne warunki. Trenerem jestem już wiele lat, a wśród moich podopiecznych znalazło się sporo wspaniałych zawodników. Między innymi był to urodzony w 1980 roku Konrad Łapa. Gdzie on teraz jest? Nie ma go – bo kontuzja, bo dziewczyna. Trudno wszystko pogodzić. Zawodnicy chcą jeszcze na przykład grać w tenisa, na nartach pozjeżdżać. Są pewne uwarunkowania i należy się czemuś oddać. Na treningach u nas trzeba być ponad trzy godziny dzienne, a dochodzą jeszcze zawody. Doba ma tylko 24 godziny, a potrzebny jest wypoczynek, czas na pouczenie się. Krótko mówiąc, jedni podejmują temat, inni nie, mimo że mają warunki zdrowotne.
Klub ma siedzibę na ulicy Moszyńskiego w Swoszowicach. Skąd trafiają do niego zawodnicy i ilu ich jest obecnie?
Mam ponad 40 podopiecznych. Jedni są z Krakowa, inni z okolic naszego miasta – Małopolski. Jeżdżę i wyszukuję zawodników. Wyniki Rafała Majki i innych kolarzy doprowadziły do tego, że mamy większy nabór. To nie piłka nożna, gdzie można przyjść i postać na boisku. W kolarstwie jak się wsiądzie na rower i dadzą sygnał do startu, to trzeba przejechać pewną liczbę kilometrów w zależności od kategorii. Potrzebna jest pewna wola walki. Mówi pan o ilości – wziąłbym 20 zawodników i wyjechał na szosę, ale nie mogę treningu poprowadzić, bo mnie od razu policja zatrzyma. Są pewne przepisy ruchu drogowego. Jakoś jednak udaje się tak zrobić, by ci, co mają być prawdziwymi zawodnikami, zostawali nimi.