Trzecie zwycięstwo Wisły z rzędu! Bramkarz bohaterem!

Co za mecz! Wisła prowadziła już 3:1, ale mogła zremisować  i pożegnać się z marzeniami o grupie mistrzowskiej. Na wysokości zadania stanął jednak bramkarz Białej Gwiazdy, który obronił rzut karny w doliczonym czasie gry!

Wydarzenie: Przerwa na reprezentację nie wytrąciła z rytmu drużyny Dariusza Wdowczyka. Krakowianie rozegrali kolejny dobry mecz i za tydzień będą walczyć o awans do grupy mistrzowskiej. Słaba końcówka jesieni i początek wiosny sprawiają jednak, że nie wszystko zależy już od Wisły. Dziewięć punktów w trzech meczach to jednak fantastyczny początek nowego szkoleniowca przy Reymonta. W tych spotkaniach jego piłkarze strzelili aż 12 bramek! Takiej serii w tym sezonie Biała Gwiazda nie miała.

Bohater: Michał Miśkiewicz w doliczonym czasie gry obronił rzut karny wykonywany przez Patryka Lipskiego. To mówi wszystko! Gdyby pomocnik strzelił, Ruch miałby już pewność gry w grupie mistrzowskiej, a Wisła nie miała już szans na górną ósemkę. Wątpliwą jedenastkę sędzia podyktował za starcie Arkadiusza Głowackiego z Rafałem Grodzickim.

Rafał Wolski brał udział we wszystkich golach  strzelonych w Chorzowie. Najpierw świetnie dośrodkował, Zdenek Ondraszek przedłużył lot piłki, a futbolówkę… klatką piersiową między słupki skierował Arkadiusz Głowacki. Po przerwie 24-latek zaliczył już bezpośrednią asystę, kierując piłkę na głowę czeskiego napastnika, który idealnie uderzył na chorzowską bramkę. Chwilę później Rafał Wolski sam wpisał się na listę strzelców, dobijając uderzenie Patryka Małeckiego.

Rozczarowanie: Ruch wychodził z szatni bardzo zdekoncentrowany. Wszystkie bramki tracili na początku pierwszej i drugiej połowy. W Wiśle nagana należy się Pawłowi Brożkowi, który w pierwszej połowie spudłował na pustą bramkę.

Warto zwrócić uwagę: W sobotę krakowianie muszą pokonać rewelację wiosny Zagłębie Lubin i oczekiwać na korzystne wyniki innych zespołów. W kontekście walki o grupę mistrzowską ważny jest między innymi poniedziałkowy mecz Jagiellonia – Podbeskidzie.

- Dariusz Wdowczyk nie zmienił zwycięskiego składu sprzed dwóch tygodni. Wisła wystąpiła z czarnymi paskami na ramionach. W ten sposób klub uczcił śmierć pięciu piłkarzy Wółczanki Wólka Płekińska.

- 10 żółtą kartką w tym sezonie zobaczył Arkadiusz Głowacki.

- Pierwsze trafienie dla Ruchu zaliczył Mariusz Stępiński, były napastnik Wisły. 21-latek zdobył gola po wzorowo wyprowadzonej kontrze. Na 2:3 trafił stoper Micha Koj. W tej akcji nie popisał się Richard Guzmics, który przegrał pojedynek z Patrykiem Lipskim.

Ruch Chorzów - Wisła Kraków 2:3 (1:1)

Bramki: Stępiński (26.), Koj (81.) - Głowacki (5.), Ondraszek (50.), Wolski (57.).

Ruch: Putnocky - Konczkowski, Grodzicki, Koj, Oleksy - Surma, Hanzel (64. Iwański) - Mazek, Lipski, Zieńczuk (60. Moneta) – Stępiński (75. Efir).

Wisła: Miśkiewicz - Jović, Głowacki, Guzmics, Sadlok - Boguski, Wolski (82. Crivellaro), Popović, Małecki – Brożek (83. Cywka) - Ondraszek.

Żółte kartki: Stępiński , Surma, Koj- Głowacki.

Sędziował Paweł Raczkowski (Warszawa).