Trzy punkty i czyste konto Wisły Kraków
Wisła Kraków pokonała w Łęcznej tamtejszy Górnik 3:0 w meczu 32. kolejki ekstraklasy. Biała Gwiazda po 17 meczach z rzędu z przynajmniej jedną straconą bramką, wreszcie zagrała na zero z tyłu. Po raz ostatni ta sztuka udała jej się 30 października ubiegłego roku w starciu z Ruchem Chorzów.
Wydarzenie: Górnik Łęczna już raz w tym sezonie pokonał na własnym stadionie Wisłę Kraków (1:0). Tym razem tak dobrze jednak nie było. Biała Gwiazda strzeliła w Łęcznej trzy gole i dopisała do swojego dorobku kolejne trzy punkty. Sytuacja łęcznian w tabeli jest zła, a krakowianie natomiast w dalszym ciągu pozostają liderem grupy spadkowej.
Bohater: Rafał Wolski w każdym meczu Wisły pokazuje się z bardzo dobrej strony. Po jego akcji sędzia podyktował w 68. minucie meczu rzut karny. Jedenastkę wykorzystał Denis Popović i Biała Gwiazda wyszła na prowadzenie. Siedem minut później młody pomocnik Wisły popędził z piłką prawą stroną boiska, wbiegł w pole karne i oddał strzał z ostrego kąta. Musnął futbolówkę Łukasz Bogusławski i po samobójczym trafieniu Wisła prowadziła już 2:0.
Warto odnotować, że gdyby nie bardzo dobra postawa bramkarza gospodarzy Sergiusza Prusaka, to krakowianie w Łęcznej wygraliby wyżej.
Rozczarowanie: Górnik Łęczna jako zespół, który przed meczem z Wisłą Kraków był „pod kreską”, dla którego statystyki nie zwiastowały nic dobrego – od siedmiu meczów nie wygrał, a od pięciu nie strzelił gola, powinien w każdym kolejnym meczu grać o życie. Łęcznianie rozpoczęli mecz cofnięci do głębokiej defensywy. Tym samym kibice w pierwszych 45 minutach nie mogli obejrzeć wielu ciekawych akcji. Górnik czekał na kontry, a Wisła robiła co mogła, by dostać się pod pole karne gospodarzy. Wynik 0:0 po przeciętnej grze nie mógł być satysfakcjonujący dla żadnej ze stron. Sytuacja zmieniła się w drugiej połowie. Gospodarze podeszli wyżej i nieco się otworzyli, co podkręciło tempo gry.
Warto zwrócić uwagę: Krytykowany za poprzednie mecze Richard Guzmics w 10. minucie meczu zaimponował szybkością. Bartosz Śpiączka ruszył z kontrą, ale Węgier popisał się dobrym instynktem i zablokował uderzenie. Była to pierwsza poważana, a zarazem jedna z niewielu w pierwszej połowie sytuacja łęcznian. Sam Guzmics zagrał poprawne zawody.
- Biała Gwiazda dłużej utrzymywała się przy piłce, lecz klarownych sytuacji w pierwszych dwudziestu minutach miała jak na lekarstwo. Wszystko za sprawą dobrze broniącej się drużyny z Łęcznej. Bliski pokonania Sergiusza Prusaka był dopiero w 20. minucie Zdenek Ondrasek. Dobrze obsłużył Czecha Rafał Wolski, lecz bramkarz gospodarzy popisał się jeszcze lepszą interwencją.
- Michał Miśkiewicz w pierwszej połowie wiele pracy nie miał. Dopiero po zmianie stron musiał popisać się swoimi bramkarskimi umiejętnościami. Łęcznianie uwierzyli w swoje umiejętności i coraz śmielej wychodzili z własnej połowy. W 57. minucie Grzegorz Bonin dobrze przymierzył, lecz bramkarz Wisły wyciągnął się jak struna i instynktownie wybił piłkę.
- Łęcznianie lepiej weszli w drugą część meczu. Niewykorzystane sytuacje się jednak zemściły i to Wisła zdobyła trafienia na miarę zwycięstwa. Górnik tym samym notuje już serię ośmiu spotkań bez zwycięstwa. Po raz ostatni wygrał z Koroną Kielce (3:2) 27 lutego. Wisła z kolei od ośmiu meczów nie zaznała smaku porażki.
Górnik Łęczna – Wisła Kraków 0:3 (0:0)
Bramki: Popović (68.k), Bogusławski (75. sam.), Ondrasek (90+4k).
Górnik: Prusak – Sasin, Bozić, Pruchnik, Leandro – Bogusławski, Bednarek (84. Danielewicz) – Piesio (83. Pitry), Nikitović (80. Świerczok), – Śpiączka.
Wisła: Miśkiewicz – Jović, Głowacki, Guzmics, Sadlok – Popović, Boguski (90+3. Cywka)– Małecki, Wolski (83. Brlek), Guerrier (90+3. Bałaszow)– Ondrasek.
Żółte kartki: Nikitović, Sasin, Nowak - Popović.
Sędziował Tomasz Wajda (Żywiec).