Tu nie chodzi jedynie o kilkadziesiąt groszy

Ta sprawa wraca jak bumerang. Nie chodzi tylko i wyłącznie o podwyżki o 50 groszy czy 5 złotych dla wystawiających ogródki na Rynku Głównym czy Kazimierzu, a o równe traktowanie obywateli i przestrzeganie zasada – przekonuje nas Jacek Balcewicz, członek rady Dzielnicy I Stare Miasto.

– Mój pomysł nie sprowadza się do tego, aby w uchwale określić co, jak i gdzie. Jednak ja i osoby, które reprezentuję, odczuwamy, że wykorzystywanie przestrzeni publicznej przez komercję jest niewspółmierne – tłumaczy Balcewicz. Jak tłumaczy radny z Kazimierza, od dwóch lat podatki za użytkowanie wieczyste idą w górę. – Władze miasta motywują do budowania na przykład linii tramwajowych, więc można przyznać, że to normalna kolej rzeczy, ale ciężar za to powinien być rozłożony po równo – zauważa.

Rozrastają się ponad miarę

Inną sprawą jest także to, że ogródki często zajmują więcej niż mogą, a już na pewno zabierają miejsca parkingowe, które są obecnie na wagę złota. – Przy ul. Bożego Ciała zlikwidowano dwa miejsca postojowe na rzecz ogródka, za który właściciel płaci 22 złote dziennie – mówi Jacek Balcewicz i dodaje, że z roku na rok widzi, jak kawiarnie na świeżym powietrzu rozrastają się.

– Dla przykładu: ulica Sienna i dwa potężne ogródki, a to przecież ciąg komunikacyjny. Mam wrażenie, że jak coś jest tanie, to kupuje się to w nadmiarze. Jeśli cena byłaby zbalansowana, kupujący zastanawialiby się, czy warto to kupić – tłumaczy i podaje kolejne przykłady: odremontowany niedawno plac Szczepański, który miał być salonem miasta czy ulica Grodzka, gdzie w okolicy jednej z kebabowni, według Balcewicza, nie da się przejść chodnikiem. – Mamy wspólną przestrzeń, trzeba ją sprawiedliwie dzielić. Dlatego ważne jest egzekwowanie, aby restauratorzy zajmowali tyle przestrzeni, ile mogą – podkreśla radny dzielnicowy.

Radni  ani  prezydent nie zmienią zdania. Na razie

Ostatnie (końcówka września 2013 roku) próby podniesienia opłaty do 4 złotych miały przynieść miastu zyski równe 2,5 mln, ale radni PO dopiero co obniżyli na prośbę restauratorów ceny o kilkadziesiąt groszy. Grzegorz Stawowy stwierdził, że podniesienie opłat zlikwiduje kawiarnie i tym samym „zamorduje” klimat miasta. Bolesław Kosior z Prawa i Sprawiedliwości przestrzegał, aby nie wylać dziecka z kąpielą. Z informacji, jakich udzialiła nam rzecznik prezydenta Majchrowskiego wynika, że również Jacek Majchrowski nie planował podwyższenia opłat.