Turecki gigant z trudem zdobył Kraków
Zmarnowana akcja rzutowa na 11 sekund przed końcową syreną zadecydowała o porażce Wisły Can-Pack Kraków z Fenerbahce Stambuł 69:73 (18:13, 14:16, 11:20, 26:24). Krakowianki, jak dotąd niepokonane na polskich parkietach, w Eurolidze nie zaznały jeszcze smaku zwycięstwa przed własną publicznością.
Trzeba jednak przyznać, że dzisiejszego wieczoru było o nie wyjątkowo trudno. Hala przy Reymonta 22 gościła bowiem jeden z najpotężniejszych organizacyjnie, finansowo i sportowo klubów na światowej mapie kobiecego basketu. Fenerbahce to wicemistrzynie Euroligi z ubiegłego sezonu i jeden z głównych faworytów do tytułu w obecnych rozgrywkach.
Apetyt kibiców rośnie jednak w miarę jedzenia, a wiślaczki zaserwowały im dziś całkiem smaczne danie, które przy odrobinie szczęścia mogło stać się niezapomnianą kolacją w eleganckiej restauracji. W ostatniej chwili talerz sprzed nosa sprzątnęły im jednak przyjezdne, w zamian zostawiając tylko wyjątkowo gorzką pigułkę porażki.
Zawodniczki Svitka mogły jednak zejść z parkietu z podniesionymi głowami, bo na tle giganta znad Bosforu wcale nie prezentowały się jak daleki i bardzo ubogi krewny. Spotkanie było wyrównane. Choć oba zespoły co kilka minut wyrywały sobie z rąk inicjatywę, żadnemu nie udało się odskoczyć na dystans większy niż 11 punktów.
Tylko trzecia kwarta w całości przebiegła pod dyktando Fenerbahce. Trzeba jednak zaznaczyć, że swój udział mieli w tym sędziowie, którzy co najmniej trzykrotnie odgwizdali mocno kontrowersyjne faule na Isabelle Yacoubu. To wtedy po raz pierwszy od stanu 2:0 turecki zespół objął prowadzenie, a następnie zaczął je niebezpiecznie powiększać.
Ale i to nie trwało długo, bo wiślaczki rozpoczęły pościg dowodzony przez Justynę Żurowską i fenomenalną Allie Quigley. Za sprawą głównie ich rzutów, wspomniane 11 „oczek” przewagi Turczynek na 14 sekund przed końcem meczu stopniało do zaledwie dwóch (69:71).
W dodatku piłkę miały wtedy w swoich rękach krakowianki. Od doprowadzenia do remisu dzielił je zatem jeden rzut. Odpowiedzialność na swoje barki wzięła Erin Phillips. Zwykle pewny punkt drużyny Svitka tym razem jednak zawiódł. Australijka w odważnej szarży na kosz zgubiła piłkę, a po chwili zwycięstwo Fenerbahce przypieczętowała z linii rzutów wolnych Yacoubu.
Wisła Can-Pack Kraków – Fenerbahce Stambuł 69:73 (18:13, 14:16, 11:20, 26:24)
Wisła: Quigley 22 (3x3, 3 przech.), Żurowska 17, Lavender 17 (9 zb., 6 strat), Tamane 6, Szott-Hejmej 4, Ouvina 2 (6 as.), Pawlak 1, Krężel 0,
Fenerbahce: McCoughtry 15 (7 zb., 7 strat, 4 przech.), Yacoubu 14 (12 zb.), Bibrzycka 12, Veramayenka 10, Vardarli 7, Pondexter 7, Matović 6, Hollingsworth 2, Tuncluer 0