Tylko siąść i płakać. Cracovia wraca z Częstochowy poraniona

Wynik gorszy niż gra. Tak można określić to, co działo się pod Jasną Górą, z perspektywy krakowskiej drużyny. Raków miał dobrą obronę i Patryka Makucha.

Raków wygrał z Cracovią

Piłka jest brutalna – w niedzielę przekonała się o tym Cracovia. Można grać bardzo dobrą pierwszą połowę, a schodzić do szatni z dwoma bramkami straty. Biednemu (w punkty) czasem wiatr mocniej wieje w oczy, a niemoc świadczy o kondycji zespołu. 

Po przerwie, w osłabieniu, złapali kontakt, ale nie przywieźli z Częstochowy nawet punktu. Bohaterem dnia Medalików został były napastnik Pasów Patryk Makuch.

Pięć minut, które wstrząsnęły Cracovią

Raków przez niemal 40 minut nie potrafił sklecić akcji, a w końcówce powalił rywala na deski i odebrał mu chęci do gry. 

Przed bramką na 1:0 gospodarze mieli stały fragment. Dwa razy zgarnęli piłkę w powietrzu, Bogdan Racovitan wygrał przebitkę z Dominikiem Piłą i Makuch skorzystał z okazji. Cracovia chciała odpowiedzieć, nadziała się na kontratak po rzucie rożnym. Amir Al-Ammari już w polu karnym pchnął wychodzącego sam na sam Makucha i to wystarczyło do podyktowania jedenastki, którą wykorzystał Jonatan Brunes

Kibice Krakowian i sami zawodnicy mogli się jeszcze łudzić, że Szymon Marciniak odwoła karnego. Że sędziowie VAR dopatrzą się jakiegoś błędu Rakowa. Trwała analiza, Marciniak na chwilę rzucił okiem na monitor i zmienił decyzję, ale o kolorze kartki dla Al-Ammariego.

Amir Al-Ammari
Amir Al-Ammari
Mateusz Kaleta/LoveKraków.pl

Jedna jaskółka wiosny nie czyni

Gra po przerwie w dziesiątkę, z dwoma golami do odrobienia – sytuacja podopiecznych Luki Elsnera była ekstremalnie trudna. 

Nie wywiesili białej flagi, wyrównali pięć minut po zmianie stron. Po ataku prawą stroną Pau Sans przegrał pojedynek z Oliwierem Zychem, piłka poleciała jednak w pole bramkowe, gdzie nadbiegał Dijon Kameri. 

Dijon Kameri
Dijon Kameri
Mateusz Kaleta/LoveKrakow.pl

Makuch strzelił, Makuch wywalczył

Raków nie pozwolił sobie zrobić więcej krzywdy, tylko sam wyprowadził jeszcze dwa ciosy. Po zagraniu z lewej Jeana Carlosa Silvy po raz drugi trafił Makuch. Zamykał akcję i na wślizgu wepchnął futbolówkę do siatki.

Gwóźdź do trumny Cracovii, która oddała tylko jeden strzał celny mniej, w doliczonym czasie wbił rezerwowy Leandro Rocha. Tak przymierzył z wolnego, że nie było czego zbierać. Kogo na wprost bramki faulował Gustav Henriksson? Patryka Makucha. 

To był dzień Patryka Makucha. Przez niemal 40 minut cierpiał w obronie, a potem pokazał swoje ofensywne oblicze.

Raków Częstochowa – Cracovia 4:1 (2:0)

Bramki: Makuch (39., 61.), Brunes (45.), Rocha (90.) – Kameri (50.).

Raków: Zych – Dawidowicz (46. Mosór), Racovitajn, Svarnas – Tudor (62. Adriano), Bulat (82. Ojo), Repka, Carlos – Makuch, Brusberg (62. Pieńko) – Brunes (82. Rocha).

Cracovia: Madejski – Sutalo, Wójcik (71. Traore), Henriksson, Perković – Klich (72. Batoum), Al-Ammari – Piła (82. Tabisz), Sans (71. Knap), Hasić – Kameri (62. Praszelik).

Żółte kartki: Brusberg – Sutalo, Henriksson.

Czerwona kartka: Al-Ammari (44. faul).

Sędziował Szymon Marciniak (Płock).