Uczelnie publiczne przyjmą każdego, spadnie jakość nauczania?

Miasto ogłosiło konkurs na prowadzenie Centrum Obywatelskiego, które rusza 1 lipca. Budżet przeznaczony na ten cel wynosi 720 tysięcy złotych. Oferty mogą składać organizacje pozarządowe lub organizacje pożytku publicznego.  – To będzie takie miejsce, w którym młode organizacje dostaną biurko, dostęp do komputera, wsparcie prawne i organizacyjne oraz dobre rady – mówiła w rozmowie z nami Anna Okońska-Walkowicz, była pełnomocnik prezydenta ds. spraw społecznych.

Centrum Obywatelskie na stadionie miejskim będzie się składać z trzech pomieszczeń o łącznej powierzchni ponad 172 mkw. Położone jest na pierwszym piętrze trybuny wschodniej. Centrum posiada wyposażenie biurowe oraz sprzęt komputerowy.

Okońska-Walkowicz mocno zachwalała lokalizację. – Łatwo tam dojechać na rowerze, jest jasno, to nowoczesny budynek. Oczami wyobraźni widziałam, jak pracownicy organizacji tam przychodzą, a w przerwach od pracy spacerują po parku. Wspaniałe otoczenie, sama chciałabym tam pracować.

Stwarzając takie warunki, miasto chce wspierać trzeci sektor oraz wzmacniać i rozwijać potencjał obywatelski krakowian. Centrum Obywatelskie powinno być otwarte 5 dni w tygodniu i przynajmniej 6 godzin dziennie.

Co czwarta uczelnia publiczna w Polsce chce powiększyć limity przyjęć dla studentów dziennych. Pomimo niżu demograficznego, w porównaniu z ubiegłym rokiem akademickim, liczba studentów wzrosła o 4 tysiące osób.

27 uczelni, w tym: 14 wyższych szkół zawodowych, 6 uczelni technicznych oraz 3 uniwersytety wystąpiły w tym roku o zwiększenie limitów przyjęć dla studentów dziennych. W ubiegłym roku Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego wydało decyzje odmowne jedynie 10 z 37 uczelni. Nie wiadomo jeszcze ile podmiotów w tym roku otrzyma pozytywną decyzję.

Uczelnie muszą zachować jakość

Zwiększenie liczby studentów może, ale nie musi mieć wpływu na jakość nauczania. Istotną kwestią jest to, czy uczelnia zapewni wszystkim studentom możliwość uzyskania takich efektów kształcenia, jakie im obiecała. Sprawdzane będzie, czy placówki edukacyjne zatrudnią na tych kierunkach dodatkowych, kompetentnych nauczycieli akademickich.

– Wierzę, że uczelnie wiedzą co robią, ale Polska Komisja Akredytacyjna sprawdzi to przy najbliższej ocenie jakości kształcenia – wyjaśnia dr hab. Marek Rocki, przewodniczący PKA.

Na  Jagiellońskim bez zmian

Na Uniwersytecie Jagiellońskim limity przyjęć utrzymują się na zbliżonym poziomie. W tegorocznej rekrutacji uczelnia oferuje ponad 15 tysięcy miejsc (w tym około 9 tysięcy na jednolite studia magisterskie i pierwszego stopnia oraz 6,5 tysiąca na studia drugiego stopnia). Jak przyznaje Adrian Ochalik, rzecznik prasowy UJ, zwiększenie limitów przyjęć wcale nie musi oznaczać zwiększenia liczby studentów, zwłaszcza, że od kilku lat odnotowywany jest niż demograficzny.

– Trzeba tu też wspomnieć o bardzo istotnym fakcie, że od chwili, kiedy zgodnie z rozporządzeniem MNiSW, kandydaci na studia składają w uczelniach kopie dokumentów, obserwujemy, że zapisują się na kilka uczelni, a o tym gdzie ostatecznie podejmą studia decydują dopiero 1 października. Wtedy okazuje się nagle, że z 30 zapisanych w lipcu kandydatów na zajęciach pojawia się ich 25 albo mniej. Dlatego też uczelnie, próbując bronić się przed tym zjawiskiem, być może zwiększając limity przyjęć. Liczą się z tym, że realnie w chwili rozpoczęcia zajęć studia podejmie o kilka procent osób mniej – wyjaśnia.

Nie wiadomo jednak, jak w nowej rzeczywistości odnajdą się uczelnie prywatne. Problem może spotkać przede wszystkim wszelkiego rodzaju wyższe szkoły, które mogą nie poradzić sobie z utrzymaniem wszystkich kierunków. Limitów przyjęć nie zamierza zwiększać również Krakowska Akademia im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, w której – jak wynika z informacji podanych przez jej rzecznika prasowego Annę Cieślak – studiuje obecnie około 12 tysięcy osób. Uczelnia spodziewa się zainteresowania na zbliżonym poziomie do tego w trwającym roku akademickim.