Ukradł psa i zasnął
Czy da się ukraść dużego psa – wilczura? Da się. Czy da się ze skradzionym psem wypić tyle alkoholu w centrum dużego osiedla, żeby zasnąć, a mimo to nadal mieć tego wilczura przy sobie? Da się. Z takimi zdarzeniami, mierzy się krakowska straż miejska.
Historia zaczyna się w komendzie straży miejskiej w Nowej Hucie, w której pojawia się kobieta i mówi, że ktoś ukradł jej psa. Już wspomnianego wcześniej wilczura. Kobieta zostawiła go przywiązanego do barierki w pobliżu pl. Centralnego. Jak tłumaczyła, na chwilę.
Dyżurny wytłumaczył kobiecie, że zgłoszenia o kradzieży składa się w komisariacie policji, ale poprosił o opis psa, który przekazał funkcjonariuszom patrolującym miasto. Kilkanaście godzin później załoga karetki pogotowia powiadomiła nowohucki oddział SM, że w pobliżu jednego z bloków na os. Zgody znajduje się odurzony alkoholem mężczyzna. Z psem na smyczy.
– Wysłany na miejsce patrol ocenił, że może to być poszukiwany wilczur (miał na sobie charakterystyczną obrożę z danymi właściciela). Pies wrócił do uradowanej mieszkanki Nowej Huty, natomiast mężczyzną zajmie się teraz sąd – mówi Marek Anioł, rzecznik krakowskiej straży miejskiej.