Ustawa krajobrazowa – „bat i marchewka na liszaj reklamowy”

Gmina wynajmuje reklamodawcom blisko 800 nośników i billboardów reklamowych. Najmniejsze są o powierzchni 1 mkw., największe mają 36 mkw. Na tym nie koniec. Zostają jeszcze niezliczone miejsca na prywatnych budynkach, ogrodzeniach i posesjach. W poprzednim tygodniu sejm uchwalił Ustawę krajobrazową i teraz czeka na podpis prezydenta. Czy ten dokument pomoże w uporządkowaniu przestrzeni publicznej?

Na terenach gminy, które udostępnia Wydział Spraw Administracyjnych, stoi 10 nośników udostępnionych reklamodawcom. Opłata za wspomniane reklamy wynosi 2,20 zł za 1 mkw. planszy reklamowej na dzień. – Wysokość dochodów z tego tytułu to około 136 tysięcy złotych rocznie – wylicza Filip Szatanik z Urzędu Miasta Krakowa.

Najwięcej pieniędzy miasto zarabia jednak na reklamach stojących w pasach dróg publicznych – jest ich ponad 750. – Wpływy z nośników wynoszą 2,5 miliona rocznie – informuje przedstawiciel magistratu. Istnieje możliwość zakazania umieszczania tam reklam, jednak jest to skomplikowane. W pasach drogowych można tego zabronić, o ile postępowanie administracyjne wskaże, że ustawienie instalacji może stworzyć zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu lub utrudniać korzystanie z drogi.

Mozolnie uchwalane plany zagospodarowania przestrzennego również określają zasady umieszczenia reklam (np. dopuszczalną wielkość) lub mogą tego zakazywać. Kraków na razie w połowie jest objęty takimi planami.

*

Co się zmieni? O tym porozmawialiśmy z senatorem Januszem Sepiołem, jednym z twórców projektu ustawy.

Dawid Kuciński, LoveKraków.pl: Panie senatorze, jakie konkretne zmiany ten dokument przyniesie Małopolsce i Krakowowi?

Janusz Sepioł, senator PO: Daje gminom kilka nowych narzędzi. Zobaczymy, czy z tego skorzystają. Mowa m.in. o możliwości uchwalania lokalnego prawa co do zasad ustawiania i zawieszania reklam. Można sprecyzować miejsca, materiały i wielkości nośników reklamowych. Jest pole do działania. Jeśli gmina takie przepisy stworzy, to może pobierać opłatę za każdą reklamę.

Opłaty te nie są wysokie, jest górna stawka (2,5 zł), ale na pewno wystarczy na opłacenie personelu, który będzie się zajmował tym zagadnieniem. Gmina ma bat i marchewkę, aby porządkować liszaj reklamowy, który pokrywa Polskę.

Patrząc praktycznie, gmina będzie mogła usuwać niechciane reklamy z np. prywatnych posesji?

Jak najbardziej. Jeśli tylko billboard jest widoczny z przestrzeni publicznej. To jest takie rozumowanie, że gmina tworzy ulice, place, gdzie chodzą ludzie. Jeśli ktoś wiesza reklamy, to korzysta z tej przestrzeni i musi za to zapłacić. Myślę, że ta opłata spowoduje przede wszystkim usunięcie nieaktualnych reklam, bo takich jest bardzo dużo.

Co więcej, gminy dostają dodatkowe narzędzie polegające na tym, że grzywna w celu przymuszenia do usunięcia reklamy może być nakładana do skutku, a nie tylko raz, jak to było do tej pory. Karalne jest jeszcze wspólnictwo i podżeganie, więc grzywnę dostaje nie tylko właściciel nieruchomości, na której wisi dany nośnik, ale też ten, kto go zawieszał i kogo reklamuje.

W ustawie jest jeszcze kilka innych wątków.

Jest obszerny wątek dotyczący architektonicznych dominant krajobrazowych. Był spór, bo tam są ujęte wiatraki prądotwórcze i stacje bazowe telefonii komórkowej. Nie będzie można takich obiektów stawiać na podstawie decyzji WZ. Aby postawić dominantę, musi być plan miejscowy. Dodatkowo wprowadzone jest pojęcie krajobrazu priorytetowego. Marszałek będzie miał obowiązek przeprowadzić audyt w ciągu trzech lat od wejścia w życie ustawy i wyznaczyć te krajobrazy priorytetowe. I jeśli stwierdzi, że brakuje tam planów, regulacji, które miały zostać stworzone przez daną gminę, to on musi je sam wprowadzić.

To jest absolutny przełom w myśleniu, bo łamie monopol planistyczny gmin. Ponieważ jeśli coś jest ważne dla kraju, a gmina o to nie dba, to my z poziomu kraju o to zadbamy. To tak, jak było z autostradami, ponieważ musiała być wydana zgoda gminy. W końcu powiedzieliśmy: dość. Nie może gmina rozstrzygać, gdzie będzie budowana autostrada, bo to jest interes krajowy. Z krajobrazem jest podobnie, bo stanowi wartość narodową.

W Małopolsce są takie niezadbane miejsca?

Podhale w pierwszej kolejności!

A w Krakowie?

Jaki jest najcenniejszy obszar? Rynek Główny. Jak robiono park kulturowy, okazało się, że co piąta reklama tam jest legalna. No to jak my dbaliśmy o to, że najważniejszy salon o światowym znaczeniu był takich barachłem? Trzeba jednak przyznać prezydentowi, że już nie jest.

Chciałbym jeszcze zapytać o to, czy ustawa w jakikolwiek sposób może zakłócić działanie parku kulturowego?

Będzie wzmacniać. Ustawa jest bardzo skomplikowanym urządzeniem. Parków mamy w Polsce 20-kilka, a ustawa jest prostsza i powinna zadziałać na terenie całego kraju.