Valerii ukradł kosztowności za 165 tys. zł i ślad po nim zaginął. "Duch" z Bonarki też nieuchwytny

W 2020 i w 2023 roku doszło do dwóch głośnych napadów na sklepy jubilerskie. W jednym przypadku prokuratura ustaliła sprawcę, ale służby do tej pory nie trafiły na jego trop. Drugi zniknął niczym duch.

7 stycznia 2023 roku, sobotni wieczór. Do salonu jubilerskiego Pryzmat przy ul. Floriańskiej wchodzi mężczyzna i zaczyna oglądać ekspozycję. W pewnym momencie wyciąga gaz pieprzowy i pryska nim w stronę Jolanty M., pracownicy sklepu. Następnie kradnie biżuterię o wartości 165 tysięcy złotych i znika.

Dosłownie. Centrum miasta i sklepy jubilerskie to miejsca, w których roi się od kamer, zwłaszcza że napad miał miejsce zaledwie dwa lata temu. Co nie oznacza, że śledczy nie dysponowali wizerunkiem napastnika.

– 18 sierpnia 2023 roku prokurator wydał wobec obywatela Ukrainy – Valeriego I. postanowienie o przedstawieniu zarzutów, a w dniu 21 sierpnia wydał postanowienie o poszukiwaniu oraz o zatrzymaniu i przymusowym doprowadzeniu – informuje Oliwia Bożek-Michalec, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Tego samego dnia śledztwo zostało zawieszone z uwagi na fakt, iż podejrzany uciekł z Polski.

– Do dnia udzielenia odpowiedzi nie ustalono aktualnego miejsca pobytu podejrzanego i nie wykonano z nim czynności – mówi Bożek-Michalec.

Do tej pory jednak, z sobie tylko znanych powodów, prokuratura nie zdecydowała się na upublicznienie wizerunku sprawcy i wydanie listu gończego. Z tym nie mieli problemu śledczy z Katowic.

Okazuje się też, że sprawca rozboju jest poszukiwany listem gończym przez tamtejszą prokuraturę rejonową do sprawy z 2019 roku. Postępowanie dotyczące kradzieży również jest zawieszone. W bazie poszukiwanych katowickiej policji widnieją pełne dane i zdjęcie mężczyzny. To 59-latek pochodzący, a przynajmniej ostatnio zameldowany, w Podolsku, niedaleko granicy z Mołdawią.

„Duch” z Bonarki nieuchwytny

Pierwotnie miały pojawić się porównania do słynnego filmu z Georgem Clooneyem w roli genialnego złodzieja, jednak opis działań włamywacza z Bonarki nijak się do tego ma. W noc Wszystkich Świętych do jednego z salonów jubilerskich wszedł mężczyzna.

– Sprawca zabrał ze sklepu kilka przypadkowych przedmiotów, które nie należały do najcenniejszych w ofercie okradzionego salonu jubilerskiego. Warto także zaznaczyć, że podczas włamania nikomu nic się nie stało. Całe wydarzenie trwało mniej niż 1 minutę – relacjonował na łamach „Gazety Krakowskiej” Paweł Baryś, przedstawiciel Bonarka City Center. Gazeta sugerowała, że była to osoba niedoświadczona w fachu.

Być może, jak to nowicjuszowi, sprzyjało mu szczęście. Śledztwo zostało umorzone z uwagi na niewykrycie sprawcy, i to pomimo posiadania zapisu z monitoringu. – Ujawniony na nim wizerunek nie pozwolił jednak na wytypowanie podejrzanego – kwituje rzeczniczka krakowskiej prokuratury.