W Cracovii i Wiśle za dużo błędnych decyzji [CO WIEMY PO 30. KOLEJCE]

Choć Cracovia wciąż ma szansę na europejskie puchary, wiosną wypada bardzo blado i trudno będzie jej znaleźć się na podium. Wisła już może uznać sezon za stracony, bo nawet wygranie grupy spadkowej jest znacznie poniżej oczekiwań i potencjału zespołu. A wszystko to przez błędne decyzje.

Na wiosnę dopiero 12

Pasy kończyły rok na trzecim miejscu, a po sezonie zasadniczym są piąte. Niby niewielka różnica, ale tylko na pierwszy rzut oka nie nastąpiła znacząca obniżka formy. W 2016 roku zespół Jacka Zielińskiego nie punktuje już tak dobrze jak jesienią. W tabeli za dziewięć wiosennych kolejek Cracovia jest dopiero 12. – Po meczu z Górnikiem Zabrze, pewnie wygranym 3:0, miałem prawie pewność, że wiosna będzie dla nich bardzo udana. Później przyszli jednak lepsi przeciwnicy, pojawiły się kontuzje i Cracovii grało się dużo ciężej – mówi Andrzej Juskowiak, były reprezentant Polski.

Słabe transfery

Dlaczego Pasy w kolejkach 22-30 nie były już tak skuteczne? – Inni trenerzy nie spali i rozczytali zespół Jacka Zielińskiego, wiedzieli, co zrobić, by nie grało się im już tak łatwo – podkreśla Maciej Murawski, ekspert nc+. Jednak na gorsze wyniki złożyły się inne czynniki, na które klub miał większy wpływ.

Przede wszystkim nie udało się zastąpić Denissa Rakelsa. Można było przewidzieć, że Łotysz, który jesienią 15 razy trafił do siatki, zimą odejdzie do lepszego klubu (podpisał kontrakt z Reading). Klub na jego odejściu zarobił, ale w jego miejsce nie sprowadził zawodnika, który z marszu by go zastąpił. Co prawda kontrakt podpisał Anton Karaczanakow, który miał być do Łotysza bardzo podobny, ale na razie rozczarowuje. W ekstraklasie rozegrał dotychczas zaledwie 70 minut. Inni pozyskani zawodnicy na razie również nie robią „szału”. Do tego zespół trapią kontuzje i wąska ławka.

Nieudany obóz

Inna sprawa to nieudany obóz Pasów w Hiszpanii. Pod Levante zespół z ulicy Kałuży miał rozegrać kilka sparingów z mocnymi rywalami, a do skutku doszedł tylko jeden - z Kaiserslautern. Drużyna była zmuszona grać z hiszpańskimi zespołami z niższych lig. Jeden z takich występów zakończył się skandalem. Na boisku zrobiło się nerwowo, a człowiek, który był sędzią…  – Obraził się i pojechał do domu – mówił szkoleniowiec Cracovii.

– Źle przepracowany obóz przygotowawczy wychodzi potem w meczach. Drużyna pewnie solidnie trenowała, bo na to trener nie narzekał, ale brak sparingów może się odbijać na obecnej formie – nie kryje Krzysztof Przytuła, ekspert nc+.

Klub za sparingową porażkę wini organizatora zgrupowania.

Wisła szósta dzięki Wdowczykowi

Wisła nie zagra w grupie mistrzowskiej. Szanse miała do końca, ale zabrakło jej zwycięstwa w meczu z Zagłębiem. Po sezonie zasadniczym Biała Gwiazda zajmuje 11. miejsce i ma tylko dwa punkty przewagi nad strefą spadkową. – W takiej formie Wisła nie spadnie, ale grupa spadkowa to porażka tego klubu – nie ukrywa Maciej Żurawski, były napastnik krakowian.

W tabeli wiosny zespół jest szósty z dorobkiem 13 punktów. Jednak aż dziesięć z nich Biała Gwiazda zdobyła w czterech ostatnich meczach pod wodzą Dariusza Wdowczyka. Gdyby na przełomie roku krakowianie podejmowali racjonalne decyzje, dziś prawdopodobnie walczyliby o puchary.

Zwolnienie i brak planu

Po przegranych jesiennych derbach, 30 listopada pracę stracił Kazimierz Moskal. Klub zwolnił go, ale nie miał przygotowanego jego następcy. W ostatnich meczach drużynę prowadził Marcin Broniszewski. Pierwszego szkoleniowca Biała Gwiazda ogłosiła dopiero 22 grudnia.  – Tymczasowość nie jest dobra. Piłkarze nie mają jasnego przekazu, są rozkojarzeni. Taki stan powinien trwać jak najkrócej, a w Wiśle tak nie było. Właściciel zwolnił trenera po meczu z Cracovią, ale nie był przygotowany na szybkie naprawienie sytuacji – ocenia Krzysztof Przytuła.

Złe przygotowania

Tadeusz Pawłowski długo pod Wawelem nie pracował. Po fatalnym początku wiosny (punkt w trzech meczach) klub  odsunął do od pracy z zespołem. Tymczasowym szkoleniowcem znów został Marcin Broniszewski. Tadeusz Pawłowski zepsuł przygotowania, piłkarze byli nie tylko nieskuteczni, ale mieli problem, by wybiegać cały mecz. – Badania pokazują, że nie jesteśmy przygotowani na 90 minut – mówił po jednym z meczów. Tłumaczył to kontuzjami zawodników.

Wdowczykowi zabrakło niewiele

Dopiero 13 marca krakowianie sięgnęli po Dariusza Wdowczyka, bo na ostatniej prostej odmówił im Chorwat Krunoslaw Jurcić. Były szkoleniowiec nie przegrał meczu. – Wdowczyk dotarł do zawodników, było widać dużą lepszą grę. Zabrakło niewiele, ale grupy mistrzowskiej nie ma. I to jest porażka Wisły – podkreśla Andrzej Juskowiak. – Za dużo w tym klubie jest zamieszania, nerwowych decyzji, a za mało planowania – dodaje były napastnik.