W jedną noc nakładają mandaty na 10 tys. złotych
Nielegalne wyścigi samochodowe to zjawisko bardzo dobrze znane mieszkańcom, ale i krakowskim policjantom. Wyścigi organizowane są w czwartki głównie przy ul. Bora-Komorowskiego i Zakopiańskiej. W ciągu jednej nocy policjanci wystawiają mandaty na kwotę nawet 10 tysięcy złotych.
– Mieszkam przy ul. Bora-Komorowskiego i często widzę, jak ciąg samochodów ustawia się na pasach i organizowane są nocne wyścigi – mówi nasz Czytelnik. – Dzieje się to często, czy policja w jakikolwiek sposób im zapobiega? – pyta Paweł. Jak informuje podinspektor Mariusz Ciarka, funkcjonariusze na bieżąco monitorują informacje o możliwości takich spotkań, wielokrotnie nie dopuszczając do tego typu zjazdów lub przerywając je zaraz po rozpoczęciu.
Działają pod kryptonimem
Wydział Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Krakowie prowadzi cykliczne działania pod nazwą „Nielegalne wyścigi samochodów i motocykli”. – Działania pod tym kryptonimem ukierunkowane są na eliminowanie niewłaściwych zachowań podczas organizowanych spotkań z udziałem kierujących samochodów osobowych i motocykli na terenie miasta oraz reagujemy na zagrożenia związane z przedmiotową problematyką – tłumaczy Ciarka. Priorytetem podejmowanych czynności jest m.in. eliminowanie zjawiska organizowania wyścigów na ulicach Krakowa czy reagowanie na wykroczenia polegające na przekraczaniu dozwolonej prędkości.
Ścigają się w tych miejscach
Ponadto w ramach posiadanych sił i środków funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego działają przy użyciu nieoznakowanych radiowozów wyposażonych w wideorejestratory. Stanowią one istotne wzmocnienie codziennej kontroli ruchu w zakresie poprawy bezpieczeństwa – zaznacza podinspektor. Jak podkreśla, warto mieć na uwadze także to, że wobec uczestników nielegalnych wyścigów samochodowych i motocyklowych funkcjonariusze przy współpracy z Małopolskim Ośrodkiem Ruchu Drogowego oraz Wojewódzką Radą Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego podejmują działania związane z problematyką bezpieczeństwa, które są prezentowane za pośrednictwem programu edukacyjnego „Jedź Bezpiecznie”. – Z posiadanej przez tutejszy wydział informacji wynika, iż gromadzenie się uczestników nielegalnych wyścigów samochodów i motocykli odbywa się w godzinach wieczornych najczęściej w czwartki i swoim zasięgiem obejmuje rejony ulic Bora Komorowskiego, Lublańskiej, Opolskiej, ciągu ulic Lipska, Surzyckiego, Rybitwy, Christo Botewa oraz ul. Nad Drwiną czy CH Zakopianka oraz ul. Zakopiańska i Marcika – wymienia Mariusz Ciarka.
Zabierają prawa jazdy
Jak wynika z uzyskanych efektów podejmowanych działań w zakresie nielegalnych wyścigów samochodowych i motocykli, wobec kierowców, którzy nie stosują się do przepisów, funkcjonariusze reagują w sposób stanowczy. – Policjanci zatrzymują uprawnienia do kierowania, dowody rejestracyjne, eliminują nietrzeźwych uczestników ruchu drogowego, stosują postępowanie mandatowe, ewentualnie przy braku możliwości nałożenia na sprawcę grzywny prowadzą czynności wyjaśniające – informuje podinspektor. Jak zauważa, małopolska policja nie prowadzi odrębnych statystyk dotyczących szczegółowych naruszeń przepisów przez uczestników nielegalnych wyścigów.
Mówią, że są zbyt surowi
– Przy okazji jednej z akcji „organizatorzy” polemizowali z nami, że jesteśmy zbyt restrykcyjni, że tak naprawdę spotkanie było kurtuazyjne, a nie związane z wyścigami – przypomina Ciarka. – Nie ma pobłażania dla uczestników nielegalnych wyścigów samochodowych w Krakowie – dodaje. W ostatnim czasie krakowscy policjanci przerwali wyścig koło hipermarketu przy ul. Zakopiańskiej nakładając mandaty karne na prawie 50 kierowców. – Około godziny 22.30 na miejsce zostało skierowanych kilkanaście radiowozów ruchu drogowego. Rzeczywiście, znajdowało się tam około 60 samochodów osobowych. Policjanci ukarali prawie 50 kierowców mandatami karnymi na łączną kwotę niemal 10 tysięcy złotych – przypomina akcję Mariusz Ciarka.
Krakowscy policjanci ostrzegają uczestników nielegalnych wyścigów, że ulice czy parkingi nie są miejscem do tego typu eventów. – Na trasie pędzących samochodów mogą przecież nagle znaleźć się inne pojazdy, ale również piesi – przestrzega podinspektor.