W Krakowie bez lekarzy w karetkach? "Ratownicy są dobrze wyszkoleni"

Szykują się zmiany w strukturze Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego. Po wakacjach ma zmniejszyć się liczba karetek specjalistycznych, w których dyżury pełnili lekarze, a nie tylko ratownicy medyczni.

Do tej pory w samym Krakowie na 15 podstawowych zespołów ratownictwa istniały dwa zespoły specjalistyczne. Jeden stacjonował w centrum miasta przy ulicy Łazarza, a drugi przy Rynku Podgórskim. Teraz ma pozostać tylko ambulans w śródmieściu.

Do jednego ambulansu trzeba dodać jeszcze trzy zespoły S. Bardzo często karetki specjalistyczne wysyłane są z miejscowości graniczących z Krakowem. Zespół z Wieliczki obejmuje swoim zasięgiem np. Bieżanów czy Prokocim, z Węgrzc Krowodrzę Górkę, Porądnik Biały czy Czerwony, a z Zabierzowa – zachodnią część Krakowa.

Czym różni się karetka S oraz P? W tej pierwszej obsada musi składać się z minimum trzech osób w tym lekarza specjalisty w dziedzinie medycyny ratunkowej. W ambulansie P zespół składa się z dwóch osób będących ratownikami lub pielęgniarkami systemu.

Są problemy z lekarzami

– Są problemy z zapewnieniem obsady lekarskiej o odpowiedniej specjalizacji. Lekarze pracę w pogotowiu traktują jako dodatkową, a nie główną. Problemy mamy z obsadą godzin dopołudniowych, kiedy medycy zazwyczaj pracują na etatach w szpitalach – mówi w rozmowie z LoveKraków.pl Barbara Jakuszewska z Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego.

Przedstawicielka instytucji zapewnia, że na zmianach nie ucierpi życie krakowian. Podaje, że w dwóch małopolskich powiatach (gorlickim oraz dąbrowskim) nie ma ani jednego zespołu specjalistycznego.

Ratownicy są dobrze wyszkoleni

– Nasi ratownicy są bardzo dobrze przeszkoleni, cały czas muszą się dokształcać, zajmują również wysokie lokaty w polskich mistrzostwach ratowniczych, mają zwiększone uprawnienia dotyczące możliwości podawania leków. Wykonują swoją pracę bardzo profesjonalnie – podkreśla Jakuszewska.

Sprawą braków kadrowych w pogotowiu już wcześniej interesowała się rada społeczna, jednak nigdy miała nie paść informacja, że będzie się to wiązało z ograniczeniem zespołów specjalistycznych. Jak się dowiadujemy, we wrześniu sprawa ma być konkretnie omówiona.

Likwidacja karetek specjalistycznych wiąże się z redukcją zatrudnienia wśród lekarzy, którzy za godzinę pracy otrzymywali średnio 60 zł. Przekształcenie karetki S w zespół P daje w skali roku oszczędność ponad 300 tysięcy złotych. Dobowy koszt funkcjonowania karetki P wynosi 3 tys. zł, a S jest droższe o tysiąc złotych.

O komentarz do sprawy chcieliśmy poprosić wicemarszałka Małopolski Wojciecha Kozaka, któremu podlega bezpośrednio Krakowskie Pogotowie Ratunkowe, ale nie odbierał telefonu.