W Krakowie nie tylko ekstraklasa. Kolejny derbowy pogrom

Za nami trzynasta kolejka III ligi w grupie małopolsko-świętokrzyskiej. Podczas tej serii gier odbyły się kolejne derby - znów z udziałem Cracovii, która jednak po tym weekendzie znalazła się w zgoła odmiennym nastroju niż przed tygodniem. Trudne wyjazdowe spotkanie wygrała za to Garbarnia, która w tym sezonie będzie walczyć o najwyższe cele.

Pogrom w Nowym Targu

Spotkanie z Podhalem Nowy Targ nie zapowiadało się dla Brązowych lekko, łatwo i przyjemnie. Beniaminek z Podhala zaczął sezon w naprawdę dobrym stylu i utrzymuje się w czołówce tabeli trzeciej ligi. Mecz, który odbył się w sobotnie popołudnie zapowiadał się więc bardzo wyrównanie…

… ale tak nie było, choć początek ułożył się dla Podhala znakomicie. Nieporozumienie z Radosławem Grzesiakiem wymusiło na Marcinie Cabaju faul we własnym polu karnym, a jedenastkę na bramkę już w drugiej minucie zamienił Sebastian Świerzbiński. Garbarnia otrząsnęła się jednak z tego początkowego szoku bardzo szybko. Kluczowe dla rozstrzygnięcia spotkania okazało się siedem minut, rozpoczynające drugi kwadrans pierwszej połowy. W 16. minucie wyrównał Mariusz Stokłosa, niespełna 60 sekund później do bramki gospodarzy trafił Marcin Siedlarz, a w 23. minucie, po ręce obrońcy Podhala, jedenastkę pewnie wykonał Krzysztof Kalemba. Od tego momentu Garbarze kontrolowali już przebieg meczu, a kropkę nad i w 85. minucie postawił Tomasz Ogar, posyłając piłkę do bramki w pierwszym spotkaniu po swoim powrocie do zdrowia.

– Graliśmy z naprawdę solidną drużyną i zdawaliśmy sobie sprawę, że to nie będzie łatwe spotkanie. Szybko straciliśmy bramkę, ale później drużyna pokazała charakter i to dało nam ostatecznie zwycięstwo – zaznacza strzelec jednej z bramek dla Garbarni, Mariusz Stokłosa. Swoje spotkanie wygrało również KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, więc strata Brązowych do lidera wynosi wciąż dwa oczka. Garbarnia ma już jednak w rundzie jesiennej za sobą mecze z drużynami z czołówki tabeli, podczas gdy KSZO czeka jeszcze kilka trudniej zapowiadających się spotkań.

Demony wróciły do Myślenic

Mecze z Sołą Oświęcim nie należą do ulubionych starć rezerw Wisły Kraków. W zeszłym sezonie podopieczni Macieja Musiała przegrali oba spotkania z Solarzami, a w Myślenicach już po pół godziny gry dali sobie wbić cztery bramki. Ekipa z Oświęcimia wróciła na stadion Dalinu w ubiegłą niedzielę i również tym razem postawiła poprzeczkę zbyt wysoko.

Wiślacy zaczęli jednak ten mecz dobrze. Choć Soła dłużej utrzymywała się przy piłce, to zawodnicy Białej Gwiazdy objęli w 18. minucie prowadzenie za sprawą trafienia Kamila Kuczaka. Gorzej było jednak z utrzymaniem tego prowadzenia. Trzy minuty później w zamieszaniu piłkę do bramki posłał Dawid Wadas, choć powtórki wykazały, że w tej sytuacji faulowany był Michał Buchalik. Do przerwy utrzymywał się więc rezultat remisowy, ale druga połowa należała już przed wszystkim do przyjezdnych z Oświęcimia. Przewaga została udokumentowana dopiero w ostatnim kwadransie, kiedy najpierw piłkę do własnej bramki niefortunnie posłał Grzegorz Gulczyński, a w samej końcówce swój strzelecki dorobek podwoił Dawid Wadas.

– Wygrał zespół lepszy. Moi zawodnicy niestety w drugiej połowie dali sobie narzucić styl piłki kopanej, a nie granej. Nie mamy takiej jakości jak w zeszłym sezonie, żeby wygrywać z takimi zespołami. To jest nasze miejsce w szeregu, będzie nam bardzo ciężko się utrzymać – podsumował to spotkanie szkoleniowiec Wisły, Maciej Musiał. Rezerwy Białej Gwiazdy czeka teraz mecz z potencjalnie najłatwiejszym rywalem. Wyjazd do Andrychowa na mecz z Beskidem może być dobrą okazją do wyjścia z dołka, jakim niewątpliwie należy nazwać dwie ligowe porażki z rzędu.

Gorące derby na Suchych Stawach

O tym, że w sobotni wieczór na stadionie Hutnika będzie naprawdę gorąco wiadomo było od dawna. Organizatorzy na kilka tygodni przed samym meczem zmienili jego termin specjalnie po to, aby zapewnić mu jak najlepszą otoczkę. Sobota, godzina 19, sztuczne oświetlenie - to spotkanie musiało być wizytówką tej kolejki trzeciej ligi.

Pod względem kibicowskim było tak z całą pewnością. Kibice Cracovii pojawili się na Suchych Stawach w sile około 200 osób, a całe spotkanie przyciągnęło na stadion komplet 999 osób. Pirotechnika, efektowne flagi i oprawy, a przede wszystkim koncert w wykonaniu Hutnika - to wszystko sprawiło, że dla mieszkańców Nowej Huty ten wieczór był wyjątkowy. Bohaterem kibiców stał się bez wątpienia Michał Guja, który skompletował w tym spotkaniu hattricka i pomógł upokorzyć rezerwy Cracovii wzmocnione między innymi Dariuszem Zjawińskim czy Boubacarem Diabangiem. Swoje trafienie dołożył również Sebastian Jacak, więc kolejne spotkanie derbowe z udziałem Cracovii zakończyło się rezultatem 4:0. Tym razem to nie Pasy były jednak stroną, która po końcowym gwizdku miała powody do radości.

– Nie dojechaliśmy na to spotkanie, to był nasz najsłabszy mecz. Na boisku nie było drużyny, byliśmy zlepkiem indywidualności. Być może to kwestia rozprężenia po poprzednich, wygranych wysoko derbach – opisał ten mecz przygnębiony Piotr Górecki, trener rezerw Cracovii. W zupełnie innych nastrojach znajdowali się po tym meczu kibice i zawodnicy Hutnika. Zainkasowane w sobotę trzy punkty pozwoliły tej drużynie awansować w tabeli na naprawdę dobrą - czwartą lokatę. W ten sposób zespół z Nowej Huty dosyć niespodziewanie włączył się do czołówki, a przy Suchych Stawach po cichutku zaczyna się myśleć nawet o awansie.

Dobra kolejka czerwonych latarni

Ta seria spotkań była wyjątkowa dla drużyn, plasujących się w tabeli na ostatnich pozycjach. Beskid Andrychów podwoił swój punktowy dorobek remisując z Popradem Muszyna, zaś po meczu pełnym bramek i emocji drugie w sezonie zwycięstwo odniosła Wolania Wola Rzędzińska.

Komplet rezultatów trzynastej kolejki

Wolania Wola Rzędzińska - Sparta Kazimierza Wielka 5:3

Poprad Muszyna - Beskid Andrychów 1:1

Poroniec Poronin - Wisła Sandomierz 3:1

KSZO Ostrowiec Świętokrzyski - Czarni Połaniec 4:0

Hutnik Nowa Huta - Cracovia II 4:0

Unia Tarnów - Spartakus Daleszyce 1:1

Wisła II Kraków - Soła Oświęcim 1:3

Korona II Kielce - Łysica Bodzentyn 2:4

Podhale Nowy Targ - Garbarnia Kraków 1:4