W Krakowie trudno szukać oznak kampanii wyborczej

Ponad miesiąc dzieli nas od wyborów parlamentarnych. Jednak na ulicach Krakowa kampania wyborcza nie jest zauważalna. Politolog z Uniwersytetu Pedagogicznego zwraca uwagę na trzy aspekty późnego rozpoczynania akcji reklamowej kandydatów na posłów czy senatorów.

Do otwarcia lokali wyborczych pozostały zaledwie 33 dni. Jednak obserwując poczynania polityków, można odnieść wrażenie, że kampania wyborcza jeszcze się nie rozpoczęła. W poniedziałek w Krakowie wisiał tylko jeden billboard Grzegorza Lipca, który startuje z trzeciego miejsca listy PO.

Wyborcy decyzje podejmują w ostatnim miesiącu

Politolog z Uniwersytetu Pedagogicznego zaznacza, że są trzy powody, dlaczego kampania wyborcza nie wystartowała jeszcze pełną parą. – Niemal połowa wyborców podejmuje decyzję w ciągu ostatniego miesiąca przed wyborami. Tak było w przypadku wyborów prezydenckich w maju. Inaugurowanie szeroko zakrojonej kampanii byłoby po prostu mało skuteczne – mówi w rozmowie z LoveKraków.pl dr Radosław Marzęcki.

Jako drugi powód, podaje kwestie ekonomiczne. Według pracownika Instytutu Politologii Uniwersytetu Pedagogicznego, zbyt wczesne działania marketingowe, jak np. reklama wielkoformatowa, wiążą się z koniecznością wydatkowania dużych sum pieniędzy. - Nie wszyscy kandydaci czy komitety mogą sobie na to pozwolić – dodaje politolog.

Są kandydaci, którzy mogą rozpocząć walkę później

Naukowiec dodaje jeszcze, że rozpoznawalność kandydatów też ma wpływ na to, kiedy rozpoczynają akcję marketingową. – Są kandydaci, którzy zasobów takich jak np. popularność, rozpoznawalność w lokalnym środowisku, kontakty z mediami, mają więcej niż inni konkurenci. To powoduje, że nie zawsze muszą inwestować w kampanię wizerunkową przed wyborami – podkreśla dr Marzęcki.

Kolejna grupa kandydatów na posłów czy senatorów po wpisaniu ich na listy, rezygnuje z przeprowadzania kampanii. – Kalkulują, że koszty uzyskania mandatu są zbyt wysokie, dlatego nie podejmują się wieszania reklam w przestrzeni miejskiej – mówi politolog.

– Warto też pamiętać, że w Krakowie dosyć niska jest stawka, o którą toczy się polityczna gra. Zdecydowana większość mandatów zostanie rozdzielona między PiS i PO. Być może ten jeden mandat stanowi zbyt kosztowną nagrodę, na którą pozostałym komitetom szkoda funduszy w tym momencie – podsumowuje mizerną kampanię wyborczą w Krakowie dr Radosław Marzęcki.