W Łodzi jachty, w Krakowie mrożone jogurty i dania w słoikach. Na co przyznano pieniądze z KPO?

Fundusze z Krajowego Planu Odbudowy miały pomóc przedsiębiorcom. Krakowscy radni krytykują, że zostały przeznaczone m.in. na zakup jachtów oraz kryptowaluty.

– Dzień po wyborach pojadę i odblokuję pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy – zapowiadał w sierpniu dwa lata temu obecny premier Donald Tusk. Chodzi o to samo KPO, w sprawie którego aktualnie wyjaśnień od Polski domaga się Komisja Europejska. Media ogólnokrajowe piszą o aferze, bo okazało się, że w sprawie przyznawania dotacji ze wspomnianego programu nie brakuje kontrowersji. Te, jak donosi portal money.pl, budzą przede wszystkim projekty dla branży gastronomicznej i hotelarskiej, „w ramach których część firm miała kupować jachty, ekspresy do kawy czy sauny”.

W mediach społecznościowych posypały się komentarze. Wypowiedzieli się także krakowscy radni. Michał Drewnicki, wiceprzewodniczący Rady Miasta Krakowa napisał tak: „zgodnie z umową trwałość projektów w ramach #aferaKPO to... zaledwie 1 rok. Czyli firma bierze kasę, przez rok wozi ludzi jachtem, a potem? Potem można go zatopić, sprzedać, popłynąć w podróż życia za publiczne pieniądze, a urząd nie ma już prawa pytać, co się z tymi pieniędzmi stało...”. Z kolei Aleksandra Owca z Krakowa dla Mieszkańców sprawę komentuje tak: „Pieniądze miały trafić na odporność do branż dotkniętych kryzysem: poszły na jachty i kryptowaluty. Wszyscy, którzy dopuścili do tego cwaniackiego wykorzystania potrzebnego Polsce KPO do dymisji”.

Każdy, kto popełnił błędy, poniesie (lub już poniósł) konsekwencje”. Tak temat dotacji z KPO skomentował premier Donald Tusk. I dodał: „Miliardy euro z KPO to wielkie projekty rozwojowe Polski. Włożyliśmy za dużo wysiłku w ich odblokowanie, żeby pozwolić komukolwiek na marnotrastwo”.