"W takich warunkach to aż chce się trenować!" [Zdjęcia]

– Mamy już stadion i bazę treningową na europejskim poziomie, więc teraz musimy stworzyć taką drużynę! –  mówi Franciszek Smuda po drugim dniu spędzonym w nowym ośrodku szkoleniowym Białej Gwiazdy w Myślenicach.

Były selekcjoner reprezentacji Polski pozwolił sobie na przedłużenie urlopu aż do końca ubiegłego tygodnia. Choć wizytował obiekty treningowe w trakcie budowy, dopiero wczoraj po raz pierwszy zobaczył trenujących na nich wiślaków. Najwyraźniej wprawiło go to w doskonały nastrój, bo na spotkaniu z dziennikarzami tryskał humorem.

– Takie zaplecze powinien mieć każdy klub w Ekstraklasie! Mamy płyty treningowe na takim poziomie, że niejeden klub chciałby mieć taką na głównym stadionie – bez wahania wskazał największy plus przeprowadzki do Myślenic.

Boiskom treningowym rzeczywiście trudno cokolwiek zarzucić. Na co dzień krakowianie korzystać będą z dwóch naturalnych i oświetlonych muraw (jedna z nich jest podgrzewana). W razie potrzeby tuż obok czeka na nich także płyta sztuczna, z jedyną w Polsce trawą wykonaną w technologii Duraspine Ultra 60. Jakby tego było mało, po sąsiedzku w styczniowym słońcu dojrzewa jeszcze jeden naturalny „dywan”, pełniący funkcję rezerwowego. Można go rozłożyć w przypadku zniszczenia jednej z używanych płyt.

– To fantastyczna sprawa dla zespołu, zwłaszcza dla młodych piłkarzy, którzy muszą jeszcze pracować nad elementami technicznymi. Piłka im nie podskakuje na nierównościach, mogą się skupić na wykonywaniu ćwiczeń – pokreślał „Franz”.

Jednak jakościowy skok widać także po przekroczeniu progów budynku klubowego. Szczególnie, gdy zestawi się go z klaustrofobicznymi klitkami pod trybuną G, które dotychczas służyły za m.in. szatnie i siłownię. Teraz na zawodników Wisły czeka 1000 metrów kwadratowych powierzchni skrojonej dokładnie na ich miarę. W środku do dyspozycji są basen, jacuzzi, gabinet rehabilitacji, magazyn sprzętu, pomieszczenie do czyszczenia butów, a nawet pralnia.

– Martwiłem się, że zawodnicy będą narzekać na codzienne podróże do Myślenic. To w końcu ponad 30 kilometrów. Tymczasem usłyszałem od nich: „trenerze, w takich warunkach to aż chce się trenować!” – cieszy się szkoleniowiec wiślaków.

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKrakow.pl