Warszawa nadal nie do zdobycia dla Cracovii. Licznik bez wygranej bije
Pięć zmian Cracovii
Po czterech meczach bez zwycięstwa Luka Elsner zdecydował się na sporo zmian w składzie. Na ławce usiedli Ajdin Hasić, Bosko Sutalo, Dijon Kameri, Pau Sans, zabrakło też Maxime Domingueza. Pasy pierwszy raz w tym roku wróciły do gry trzema obrońcami i z dwójką wahadłowych.
Cracovii nie udało się przełamać serii i przegrała drugi mecz z rzędu.
Spotkanie oglądał z trybun Michał Probierz, były selekcjoner reprezentacji Polski. Pod jego wodzą Cracovia odniosła ostatnie zwycięstwo w ekstraklasie z Legią przy Łazienkowskiej - w lutym 2019 2:0.
Przeciętne widowisko
To był kiepski mecz, Pasy pokazały się poniżej oczekiwań, a Legia, chociaż wygrała, też nie zachwyciła swoją grą. Zwycięzców się nie sądzi, a Cracovia nie zrobiła wiele, aby przy Łazienkowskiej cieszyć się z gola.
Legia dobrze broniła, więc podopiecznym Luki Elsnera ciężko było przedrzeć się pod bramkę. Jedyny celny strzał w pierwszej połowie, autorstwa Mauro Perkovicia głową nie sprawił problemów Otto Hindrichowi.
Madejski miał dużo pracy
Brakowało też strzałów i decyzji o próbach z dystansu, które mogły przełamać impas. Na te chętnie decydował się Wahan Biczachczjan i dwukrotnie sprawdził zza pola karnego Madejskiego, który wiele razy w tym meczu był zatrudniany do pracy. Wygarnął piłkę spod nóg Antonio Colaka, musiał być czujny przy dośrodkowaniach, ale jego dobra gra na przedpolu trzymała Cracovię w grze.
Pasom nie udało się jednak dowieźć do przerwy remisu. Sami sprokurowali sytuację, po której Wojskowi objęli prowadzenie.
Lekkomyślne rozgrywanie piłki przez obrońców otworzyło Legii szansę na kontratak, który wykorzystała.
Cracovia podarowała gola
Gustav Henriksson źle podawał do Brahima Traore, który próbował całą akcję ratować jeszcze wślizgiem.
Biczachczjan pognał na bramkę i asystował Milecie Rajoviciowi, który w ostatnich tygodniach był mocno krytykowany przez kibiców za swoją nieskuteczność. W meczu pojawił się z ławki jeszcze w pierwszej połowie, zmieniając kontuzjowanego Colaka.
Na gola czekał od września. Duńczyk uprzedził niepewnego Henrikssona i pokonał na raty Madejskiego, który nie dał rady obronić dobitki.
Traore też był niepewny w rozegraniu. W drugiej połowie podawał pod własną bramką do Biczachczjana, ale upiekło mu się.
Za mało jakości Cracovii
Henriksson nie dotrwał do końca meczu i już w przerwie został zmieniony przez Bosko Sutalo. Mateuszowi Klichowi brakowało precyzji w dośrodkowaniach. Strzał Praszelika z wolnego był mocno niecelny, a Martin Minczew zupełnie przepadł na boisku.
W zespole Pasów było mało jakości w ofensywie, ale obrazu gry Cracovii nie odmienili też zmiennicy.
Pau Sans mógł dać sygnał do ataku, ale źle ułożył głowę do strzału po dobrze dośrodkowanej piłce przez Mateusza Klicha. Po zejściu z boiska Kahveha Zahiroleslama to Hiszpan zajął miejsce na fałszywej „dziewiątce”.
W samej końcówce Elsner zastąpił obrońcę Traore ofensywnym Hasiciem i Cracovia miała odważniej zaatakować bramkę Legii. To nie wystarczyło, aby wywalczyć w Warszawie choćby punkt.
Legia Warszawa - Cracovia 1:0 (1:0)
Bramka: Rajović (31.).
Legia: Hindrich – Piątkowski, Augustyniak, Pankov – Chodyna, Kapustka (58. Szymański), Elitim (80. Jędrzejczyk), Kun – Biczachczjan (58. Adamski), K. Urbański (59. Krasniqi) – Colak (24. Rajović).
Cracovia: Madejski – Wójcik, Henriksson (46. Sutalo), Traore (83. Hasić) – Piła, Klich, Al-Ammari (59. Selan), Perković, Minczew (59. Sans), Praszelik – Zahiroleslam (73. Kameri).
Żółte kartki: Augustyniak – Wójcik, Minczew, Klich.
Sędziował: Patryk Gryckiewicz (Toruń).