"Warto byłoby zagospodarować Kraków Arenę" [Rozmowa]

– Może na bazie dawnych sukcesów siatkarek Wisły i siatkarzy Hutnika uda się coś zbudować, stworzyć w tym mieście klimat do siatkówki. Wiemy, że największym problemem są pieniądze. Warto byłoby zagospodarować Kraków Arenę – mówi Grzegorz Wagner, były siatkarz Hutnika i reprezentacji Polski, syn Huberta Wagnera.

Od 17 do 19 maja w Krakowie zostanie rozegrany XIV Memoriał Huberta Jerzego Wagnera z udziałem Polski, Belgii, Bułgarii i Serbii. Tuż po nim z lotniska w Balicach nasi siatkarze odlecą do Japonii na turniej kwalifikacyjny do igrzysk w Rio.

Michał Knura, LoveKraków.pl: Fundacja chwali się, że memoriał imienia Huberta Wagnera to najbardziej prestiżowy turniej towarzyski na świecie.

Grzegorz Wagner: Jeżeli wskaże pan bardziej prestiżowy, to będę pełen podziwu. Kibice mogą spodziewać się dobrego poziomu sportowego na parkiecie, dobrej zabawy na trybunach. Mamy najlepszych kibiców na świecie i te turnieje są organizowane dla nich.

Jednym z rywali jest Belgia, która zajmuje dopiero 21. miejsce w światowym rankingu. Na papierze wygląda na najsłabszego przeciwnika Polaków.

Na pierwszy rzut oka to nie jest mocna drużyna, ale gdy ten zespół rozbierze się na czynniki pierwsze, to zmienia się zdanie. Zawodnicy grają w dobrych ligach, między innymi polskiej. To federacja, która zaczyna, jest na początku drogi. Ich miejsce w rankingu nie jest adekwatne do umiejętności. Ta reprezentacja już niejednemu sprawiła psikusa. W Europie każdy może wygrać z każdym.

Po memoriale kadra wylatuje do Japonii, gdzie powalczy o przepustkę na igrzyska olimpijskie. Trener Stephane Antiga będzie w Krakowie oszczędzał podstawowych zawodników?

Nie sądzę, ponieważ po turnieju będzie kilka dni przerwy do pierwszego meczu w Tokio. Po drugie w Azji nasza drużyna zagra trzy mecze pod rząd, więc zmagania w Krakowie kadra może potraktować jako mikrocykl. Dla trenerów będzie to również ostatnia okazja, by wybrać skład.

Część kibiców narzeka, że memoriał jest rozgrywany w środku tygodnia.

Nie było szans na lepszy termin. Mamy rok olimpijski, jest bardzo ciasno. Musieliśmy wybrać taką datę, ponieważ nie było szans wcisnąć imprezy na któryś z weekendów. Mimo wszystko liczymy, że kibice z Krakowa i całej Polski dopiszą.

Żałuje pan trochę, że już nie gra? 15 tysięcy kibiców w hali w Krakowie.

Ktoś, kto nie był nigdy na parkiecie przy takiej widowi, nigdy nie wie, co to znaczy. Zazdroszczę młodszym kolegom, że mogą występować w tak pięknej hali.

Kraków ma piękną halę, ale Hutnika, w którym przed laty pan występował, nie ma.

Były pierwsze próby odbudowania klubu, ale niestety nie udało się i drużyna została wycofana z I ligi. Oby w tym mieście w końcu powstał klimat dla klubowej siatkówki. To miasto ma bardzo bogatą historię. Może na bazie dawnych sukcesów siatkarek Wisły i siatkarzy Hutnika uda się coś zbudować. Wiemy, że największym problemem są pieniądze. Warto byłoby zagospodarować Kraków Arenę.