Wawel na kartce pocztowej. Ponad 700 unikalnych kart na czasowej ekspozycji [ZDJĘCIA]
Ponad 700 pocztówek z przełomu XIX i XX wieku, pochodzących z różnych stron Europy i ukazujących zmieniające się oblicze Wzgórza Wawelskiego, można od teraz podziwiać na nowej wystawie w Zamku Królewskim na Wawelu. Kameralna, ale pełna detali ekspozycja potrwa do 12 października.
Wystawa, mieszcząca się w budynku nr 7 na terenie zamku, przenosi odwiedzających w czasy tzw. złotej ery pocztówkowej. Wśród zgromadzonych eksponatów znajdują się zarówno kolorowe litografie, jak i czarno-białe fotografie, wydawane niegdyś przez renomowane oficyny w Krakowie, Lwowie, Wiedniu czy Dreźnie. Niektóre z kart noszą ślady swojego czasu – odręczne notatki, znaczki pocztowe czy pieczęcie urzędów z epoki. To nie tylko świadectwo epistolarnej kultury minionego wieku, ale też dokumentacja przemian, jakim podlegał sam Zamek Królewski.
Wawel na dawnej pocztówce
– Obserwuję po moich córkach, że pocztówki wracają do łask. Bywają wysyłane, ale jeszcze częściej są po prostu wręczane jako znak pamięci – mówi prof. Andrzej Betlej, dyrektor Zamku Królewskiego na Wawelu. Jego zdaniem, pocztówki są szczególnym nośnikiem emocji: bardziej osobistym niż współczesne relacje w mediach społecznościowych. Podkreśla, że choć wystawa nie zajmuje dużej przestrzeni, ma istotne znaczenie – pokazuje nie tylko historyczne wyobrażenia wzgórza, które często odbiegają od obecnej rzeczywistości, ale także sam moment „łączenia się” z adresatem kartki.
Za kształt wystawy odpowiada Katarzyna Pająk, która od kilkunastu lat zajmuje się kolekcjonowaniem i badaniem pocztówek. – Najbardziej lubię te, które są pamiątkowymi zdjęciami z Wawelu, bo uchwycają konkretną chwilę – przyznaje w rozmowie z LoveKraków.pl. Jako wyjątkowy eksponat wskazała na kartkę wykonaną... na korze brzozy, wysłaną podczas I wojny światowej. Jak relacjonuje, przygotowanie wystawy trwało niespełna rok, a największym wyzwaniem okazał się wybór z setek obiektów. Podkreśla, że wiele pocztówek różni się detalami, które są widoczne tylko dla spostrzegawczych – kolorem dachu, podpisem, czy numerem serii. Takie niuanse zdradzają, kto i kiedy je wydał.
Ekspozycja pozwala także odkryć nieistniejące już elementy architektoniczne zamku, utrwalone przypadkiem przez obiektyw sprzed ponad wieku. Jak zapewnia autorka wystawy, każdy, kto ją odwiedzi, „będzie miał okazję nie tylko spojrzeć na Wawel z perspektywy dawnych czasów, ale także zanurzyć się w świat intymnych wiadomości i wizualnych pamiątek epoki”.