Wawel opowiada o antyku. Arcydzieła zaginionej kolekcji Lanckorońskich w zaskakującej oprawie

Rozproszone po świecie antyczne skarby Lanckorońskiego wracają na Wawel. Nowa wystawa próbuje odtworzyć kolekcję, której w całości już nie ma.

Antyk w nowej odsłonie

Na Zamku Królewskim na Wawelu rusza trzecia odsłona cyklu poświęconego kolekcji Lanckorońskich. Tym razem zamiast renesansowego malarstwa widzowie zobaczą sztukę starożytną, najbardziej rozproszoną i najmniej znaną część zbiorów.

– Postanowiliśmy zmienić nieco konwencję i pokazać może najmniej znaną szerokiej publiczności, ale również i badaczom, bo najbardziej rozproszoną kolekcję dzieł sztuki antycznej – mówi dyrektor Wawelu, prof. Andrzej Betlej. 

Chyba pierwsza wystawa w historii dzieł sztuki starożytnej na Wawelu
prof. Andrzej Betlej

Ekspozycja „Arcydzieła z kolekcji Lanckorońskich. Opowieść o antyku”, którą można oglądać do 30 sierpnia, gromadzi obiekty z muzeów Europy i Stanów Zjednoczonych oraz prywatnych kolekcji. Wiele z nich po raz pierwszy zestawiono w jednej narracji.

Kolekcja, której nie da się odtworzyć

Zbiory Karola Lanckorońskiego liczyły setki obiektów i zajmowały największą salę jego wiedeńskiego pałacu. Po II wojnie światowej uległy rozproszeniu.

– Kolekcja jako całość jest możliwa do rekonstrukcji wyłącznie teoretycznej – zaznacza kuratorka dr Joanna Winiewicz-Wolska. Dlatego obok oryginałów na wystawie pojawiają się fotografie dzieł, których nie udało się sprowadzić.

Niektóre negocjacje zakończyły się niepowodzeniem. – Przez długie miesiące prowadziliśmy wyjątkowo trudne rozmowy… ostatecznie dzieło sztuki nie przyjechało do Krakowa – przyznaje Betlej.

Arcydzieła z kolekcji Lanckorońskich w Zamku Królewskim na Wawelu
Arcydzieła z kolekcji Lanckorońskich w Zamku Królewskim na Wawelu
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Między monumentalnością a detalem

Na ekspozycji znalazło się kilkadziesiąt obiektów – od drobnych wyrobów rzemiosła po ważące kilkaset kilogramów rzeźby. Wśród nich wyróżnia się marmurowa głowa z Berlina czy słynna Gemma Lanckorońskiego.

To są drobne przedmioty… i obiekty dość monumentalne. Nie udało się nam wypożyczyć niektórych obiektów, które pewnie robiłyby samograje
Bartłomiej Makowiecki

Nieobecne eksponaty, w tym monumentalny sarkofag z III wieku, przywołano poprzez dokumentację i aranżację przestrzeni.

Arcydzieła z kolekcji Lanckorońskich w Zamku Królewskim na Wawelu
Arcydzieła z kolekcji Lanckorońskich w Zamku Królewskim na Wawelu
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Futurystyczna oprawa dla starożytności

Twórcy wystawy postawili na kontrast. Antyk pokazano w nowoczesnej, inspirowanej kinem przestrzeni.

– Przenosimy się do antyku, ale formą i przestrzenią zupełnie współczesną, futurystyczną – podkreśla Makowiecki, wskazując inspiracje filmami Christophera Nolana.

To zabieg świadomy: przełamać stereotyp „białego antyku” i przywrócić mu dynamikę oraz kontekst.

Arcydzieła z kolekcji Lanckorońskich w Zamku Królewskim na Wawelu
Arcydzieła z kolekcji Lanckorońskich w Zamku Królewskim na Wawelu
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Pasja zamiast systemu

Ekspozycja opowiada także o samym kolekcjonerze. Lanckoroński nie tworzył katalogów ani naukowego opracowania zbiorów.

– On się chciał otoczyć pięknymi przedmiotami… był takim humanistą końcówki XIX wieku – mówi Makowiecki. – Ta kolekcja nigdy nie miała charakteru muzealnego – dodaje. 

Wystawa jest więc pierwszą próbą uporządkowania tego dziedzictwa.

Arcydzieła z kolekcji Lanckorońskich w Zamku Królewskim na Wawelu
Arcydzieła z kolekcji Lanckorońskich w Zamku Królewskim na Wawelu
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Wystawa, która ożywa

Wydarzeniu towarzyszą oprowadzania, warsztaty i działania edukacyjne: od tworzenia polichromowanych rzeźb po zajęcia z mozaiki i enkaustyki.

Chcemy ożywić tę ekspozycję… pokazać, że antyk nie był biały – podkreślają jej kuratorzy.