"Ważne, by instytucja była widzialna nie tylko jako obiekt" [Rozmowa]

„Nie mam zamiaru rewolucyjnie zmieniać dotychczasowej działalności Muzeum Historii Fotografii”, przyznaje w rozmowie z LoveKraków.pl Marek Świca. Przed nowym dyrektorem wspomnianej instytucji wiele wyzwań, między innymi rozwiązanie problemów lokalowych. Rozmawialiśmy również o pomyśle na stworzenie kawiarni i pawilonu wystawienniczego w parku Krakowskim.

Natalia Grygny, LoveKraków.pl: W uzasadnieniu wyników konkursu czytamy, że cieszy się Pan dobrą opinią wśród krakowskich muzealników…

Marek Świca, Dyrektor Muzeum Historii Fotografii im. Walerego Rzewuskiego: Za tymi opiniami idzie wiele dobrej i ciężkiej pracy, którą wykonałem nie tylko w Muzeum Narodowym w Krakowie. W kręgach osób związanych z kulturą  na pewno jestem powszechnie znany. Nie jestem kimś nowym, kogo wyniesiono na piedestał.

Była już dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie, Zofia Gołubiew, chciała uczynić Pana swoim następcą.

Dyrektor Gołubiew odniosła się do niepisanej tradycji związanej z tym, że w poprzednich latach w Muzeum Narodowym były takie obyczaje. Chodzi o to, że osoby związane wcześniej z instytucją były wskazywane jako potencjalni następcy. W przypadku Muzeum Historii Fotografii prezydent Krakowa postanowił przeprowadzić konkurs na stanowisko. Moim zdaniem ten tryb wyboru jest słuszny, ponieważ nie pozostawia zbyt wielkiego marginesu dla osób nieżyczliwych, które mają wątpliwości co do wyboru właściwego kandydata.

Szczegółowy plan działania ma Pan przedstawić po rozmowie z prezydentem Majchrowskim.

Rozmowa jeszcze się nie odbyła, ale sytuacja nabrała dynamiki po zakończeniu konkursu. 23 grudnia prezydent zaakceptował wybór sądu konkursowego, a 31 grudnia przyjął nominację. Przez ostatnie dni swój czas dzieliłem pomiędzy Muzeum Historii Fotografii a Muzeum Narodowym, gdzie pracowałem przez 11 lat. Zależy mi na tym, aby teraz spokojnie realizować swoje plany. Odbyłem już rozmowę z wiceprezydentem Andrzejem Kuligiem, a na początku lutego mam przedstawić propozycje już nie z perspektywy kandydata, a dyrektora. Obecni pracownicy też muszą poznać moją wizję instytucji.

Czy ma Pan już pomysł na rozwiązanie problemów lokalowych?

Te problemy znam od lat, ponieważ w 1999 roku pracowałem  w Wydziale Edukacji i Kultury UMK i z racji pełnionej funkcji wizytowałem także Muzeum Historii Fotografii. Z perspektywy lat, z satysfakcją muszę stwierdzić, że zaszły pozytywne zmiany. Obecna siedziba to dawny, prywatny dom mieszkalny, który został upaństwowiony. Nie jest to obiekt idealny do prowadzenia działalności instytucjonalnej. Od lat władze miasta podejmowały różne starania poszerzenia przestrzeni. Ogromnym atutem jest to, że Muzeum ma stałą siedzibę, w której może prowadzić swoją działalność. W przyszłości najważniejsze będzie znalezienie miejsca na stworzenie przestrzeni wystawienniczej. Chodzi tu również o wciąż nierozwiązany problem ze zbiorami Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego. Przystaliśmy na propozycję Muzeum Narodowego, na razie w formie deklaratywnej, czyli partycypacji w budowie i użytkowaniu Centrum Konserwacji i Magazynowania Zbiorów w Nowej Hucie.

Jak ożywić Muzeum Historii Fotografii? Często słyszę stwierdzenie, że instytucja ma problem z rozpoznawalnością.

Sporo uwagi poświęciłem tej kwestii w programie, aby uczynić to miejsce instytucją widzialną. Oczywiście atutem jest lokalizacja w centrum Krakowa, ale małym mankamentem jest to, że budynek jest ukryty w ulicy Józefitów. Ważne, aby instytucja była widzialna nie tylko jako obiekt. Więcej uwagi chcę poświęcić wypromowaniu działalności tego miejsca. Trzeba inaczej ułożyć warunki finansowania, które muszą uwzględniać aspekt dużo większej obecności w przestrzeni medialnej dla tej instytucji.

Dlaczego do tej pory nic z tym nie zrobiono?

Wiele ciekawych inicjatyw ginęło gdzieś pomiędzy informacjami, bo instytucja nie miała odpowiednich środków. Teraz trudno marzyć o wystawach, które mogłyby tu być zorganizowane z uwagi na warunki lokalowe. Miałem już możliwość przyjrzeć się bliżej budynkowi i mam pewne pomysły. Między innymi znalazłem miejsce nieopodal ul. Józefitów, w którym mógłby powstać pawilon z wystawami.

Proszę zdradzić, jakie to miejsce.
Ma same zalety, zero wad. To park Krakowski, a dokładnie zaniedbany wyasfaltowany placyk wzdłuż ul. Szymanowskiego. To ponad 1600 m2. W planach Zakładu Zieleni Miejskiej jest zbudowanie w tym miejscu pawilonu kawiarnianego. Dlaczego nie stworzyć zatem i kawiarni i pawilonu wystawienniczego? Od budynku Muzeum Historii Fotografii dzieli to miejsce zaledwie 250 m. Mogłaby tu powstać sala, w której można prowadzić działalność wystawienniczą. W dotychczasowej siedzibie znajdowałaby się wówczas wystawa stała.

Budowę pawilonu dobrze byłoby połączyć z rewitalizacją całego parku. Marzy mi się stworzenie wokół pawilonu plenerowej wystawy interaktywnej poświęconej różnym zjawiskom optycznym a także odnowienie rzeźb znajdujących się tam od lat  70. XX wieku.

Można powiedzieć, że ożywi to nie tylko samą instytucję, ale i przestrzeń parku Krakowskiego.

Ta część miasta jest trochę zepchnięta na peryferia, bo cała dynamika skupia się w obrębie Starego Miasta, Kazimierza i Podgórza. Pomysł pogodzi również interesy wszystkich – publiczności muzeum i okolicznych mieszkańców. Warto stworzyć dla nich miejsce, w którym będą mogli spędzać czas wolny. Park Krakowski i budynek Muzeum stałyby się wówczas jednym organizmem, który ożywi przestrzeń.

To jednak kosztowna inwestycja.

Każda inwestycja wymaga nakładów finansowych. Pawilon w parku Krakowskim, pod względem koniecznych nakładów finansowych, na tle innym propozycji, wypada niezwykle korzystnie. Zwracam uwagę, że mój pomysł wychodzi naprzeciw planom UMK. Skoro i tak Miasto planuje postawić tu kawiarnię, to dlaczego nie wzbogacić jej funkcjonalności? Zapewniam, że rewitalizacja istniejącego już budynku, nie mówiąc o kosztach zakupu, to nieporównywalnie większe kwoty. Ja po prostu starałem się znaleźć optymalne rozwiązanie w tej konkretnej sytuacji, w jakiej znalazło się MHF.

A jeśli ten projekt się nie uda?

Gdyby w najbliższym czasie nie wypalił pomysł z budową centralnych magazynów i upadł pomysł z parkiem Krakowskim, istnieje możliwość rozbudowania dotychczasowej siedziby. To nie jest budynek straconej szansy. Umówiłem się z wiceprezydentem Kuligiem, że do wiosny musimy podjąć ostateczne decyzje. Oprócz kwestii lokalowych, oczywiście musi toczyć się cała działalność programowa muzeum. Jej dynamikę na rok 2016 ustalił  mój poprzednik. Moim zadaniem będzie zapewnienie jej realizacji. Planuję też wprowadzenie pewnych zmian usprawniających działania instytucji, aby mogła wejść w zadania do tej pory uśpione.

Czeka nas zatem mała rewolucja?

W pewnym sensie – tak. Ale nie mam zamiaru rewolucyjnie zmieniać dotychczasowej działalności Muzeum. Ma ono bowiem zaskakująco dobrą stronę internetową i jest obecne w mediach społecznościowych, co stanowi ogromny atut. Jako jedna z nielicznych instytucji udostępnia swoje zbiory w katalogu on-line. Moim celem będzie, aby o tych pozytywach zaczęto głośniej mówić. Ponadto chcę wzmocnić obecność MHF w środowisku, w tym zacieśnić współpracę z organizującą Miesiąc Fotografii Fundacją Sztuk Wizualnych. Zależy mi także, żeby Muzeum stało się centrum spinającym różnorodne środowiska zajmujące się fotografią. Nie wszystko da się zrobić od razu, ale mam nadzieję, że stopniowo poszczególne sprawy da się uregulować z pożytkiem dla instytucji. Fotografia potrzebuje teraz dużo bardziej dynamicznych połączeń z innymi dziedzinami sztuki.