Wiadukt nad torami w Łagiewnikach wciąż daleko. Prezydent obiecuje drogę

Mieszkańcy Łagiewnik jeszcze przez długi czas nie doczekają się możliwości bezkolizyjnego przekroczenia torów na ul. Fredry. Przyspieszyć ma natomiast sprawa budowy drogi między Łagiewnikami a rejonem Bonarki.

Temat inwestycji drogowych pojawił się podczas środowego spotkania mieszkańców dzielnicy Łagiewniki-Borek Fałęcki z prezydentem Aleksandrem Miszalskim w ramach „Ławki Dialogu”. Uczestnicy pytali przede wszystkim o budowę wiaduktu nad torami kolejowymi, który rozwiązałby problem oczekiwania przed szlabanami.

Zwracali uwagę, że liczba połączeń kolejowych się zwiększyła, szlabany są zamykane coraz częściej, a równocześnie kolejne inwestycje mieszkaniowe skutkują zwiększeniem ruchu samochodowego. Efektem są długie korki przed przejazdem kolejowym, utrudniające funkcjonowanie okolicznym mieszkańcom.

Sprawa ciągnie się już od lat, po drodze pojawiało się wiele koncepcji, uwzględniających zarówno przejazd nad torami, jak i tunel. Były prowadzone konsultacje społeczne, ale pierwotne założenia, by prace przeprowadzić już w latach 2024-2025, szybko okazały się nierealistyczne.

To dla Łagiewnik bardzo istotna sprawa. Wiemy, że to kosztowne zadanie, ale chcemy wiedzieć, na jakim jest etapie – dopytywał przewodniczący dzielnicy Bogusław Gołas.

Wstępny etap

Z odpowiedzi urzędników wynika, że w tej sprawie wciąż jest więcej znaków zapytania niż konkretów. – Jesteśmy na etapie wstępnych koncepcji – przyznawał wiceprezydent Stanisław Kracik. Jak mówił, analizy w tej sprawie jeszcze trwają. Ubolewał, że nowe władze miasta nie „odziedziczyły” dokumentacji przygotowanej w takim stopniu, by ubiegać się o dofinansowanie ze środków PKP Polskich Linii Kolejowych, jak w przypadku wiaduktu na ul. Kąpielowej.

Jak tłumaczyła dyrektor Ewa Bielas z Wydziału Gospodarki Komunalej i Infrastruktury UMK, sprawa ma też związek z tym, co dzieje się po przeciwnej stronie ul. Tischnera, gdzie planowane są komercyjne inwestycje. – Były prowadzone rozmowy z inwestorem prywatnym. Inwestor zmienił swoje plany co do zagospodarowania działek. Musimy te rozwiązania zweryfikować, bo trzeba będzie je poddać korekcie – mówiła.

Prezydent Miszalski deklarował, że zostaną podjęte starania, by zgłosić się do drugiego etapu naboru w kolejowym programie. Projekty będzie można zgłaszać od 5 sierpnia do 5 lutego 2026. Te terminy są jednak bardzo krótkie, biorąc pod uwagę stan zaawansowania przygotowań. – Jestem zszokowana, bo wygląda to tak, jakby się dopiero zaczynało – komentowała jedna z mieszkanek.

Co z drogą pod estakadą?

Mieszkańcy pytali też o zapowiadaną od lat drogę, która ma połączyć ul. Fredry, pod biegnącą na estakadzie ul. Turowicza, z ul. Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. Stworzyłaby ona dodatkowy wyjazd z osiedla. Sprawa jest o tyle istotna, że pozwolenie na budowę jest wydane i dzielnica obawia się, by nie straciło ważności.

Według urzędników, koszt budowy wyniósłby ok. 6 mln zł. Nie jest to oszałamiająca kwota, ale biorąc pod uwagę stan finansów miasta, deklaracje ze strony władz miasta są zwykle bardzo ostrożne. Tym razem jednak argument o wydanym pozwoleniu okazał się przeważający.

Proszę zaprotokołowąć, że powstanie – zadeklarował prezydent Aleksander Miszalski. W praktyce szczegóły będą zależeć od zapisów przyszłorocznego budżetu – czy uda się wygospodarować większą kwotę, czy na razie niewielką część, by móc jedynie rozpocząć roboty i kontynuować je w kolejnym sezonie.

Mieszkańcy przypominali, że według wcześniejszych zapowiedzi za realizację budowy drogi miał być odpowiedzialny deweloper, a nie miasto. Prezydent tłumaczył obecną sytuację decyzjami z minionej kadencji.