Wiceprezydent Krakowa do radnych: W sprawie szpitala ktoś robił was w balona

– Wysoka rada udzielała pięciokrotnie kredytu Szpitalowi Narutowicza. Nikomu nie zapaliło się czerwone światło, że coś jest nie tak – mówił podczas środowej sesji RMK wiceprezydent Krakowa Stanisław Kracik.

Kredyt za kredytem i zero reakcji

Na środowej sesji Rady Miasta Krakowa powrócił temat trudnej sytuacji finansowej Szpitala im. Narutowicza.

Wiceprezydent Stanisław Kracik krytykował działania radnych poprzedniej kadencji.

– Wysoka rada udzielała kredytu szpitalowi pięciokrotnie. Po pierwszej pożyczce placówka wnioskowała o drugą, mówiąc, że będzie miała nadwyżkę w swoim budżecie. Po czym przyszła po trzecią, czwartą i piątą. Nikomu nie zapaliło się czerwone światełko, że coś jest nie tak – zwracał uwagę Kracik.

I dodawał: – Nawet wybitni finansiści, jak radny Starobrat, jak również sympatyczny radny Kękuś, nie zorientowali się, że po prostu ktoś robił was w balona. Skończyło się na tym, że ten ktoś wystawił na koniec dwie fikcyjne faktury: jedną dla ministra zdrowia, drugą dla NFZ-u, na łączną kwotę ponad 60 mln złotych. Żeby pokazać to w aktywach. Zaczęła się równia pochyła.

Stanisław Mazur i Stanisław Kracik
Stanisław Mazur i Stanisław Kracik
Konrad Kozłowski/LoveKraków.pl

Dodał, że niezależnie od tego, co „mówi się na mieście” o ewentualnej współpracy Szpitala Narutowicza ze Szpitalem Wojskowym, akcję ratunkową dla miejskiej placówki musi podjąć gmina.

Powstał program naprawczy, który został zaakceptowany przez pana prezydenta. W tym programie jest istotna sprawa: musimy dać szpitalowi kroplówkę, bo inaczej nie przetrwa. Ta kroplówka opiewa na kwotę 45 mln zł.
Stanisław Kracik

Zastępca Aleksandra Miszalskiego dodał, że wsparcie finansowe powinno zostać udzielone szpitalowi możliwie najszybciej. – Ufam, że po uchwaleniu budżetu będzie to jedna z pierwszych płatności w przyszłym roku – dodał Kracik.

I podkreślił: – Korzyści z tego będą takie, że koszt obsługi zadłużenia szpitala z 9 mln spadnie do 2, 2,5 mln zł. Jest o co zawalczyć.

Wiceprezydent Krakowa zwrócił uwagę, że wychodzenie z zadłużenia zostało precyzyjnie określone w programie naprawczym.

– Nie chciałbym, żebyśmy liczyli na to, że ktoś te długi za miasto spłaci – dodał Kracik. Podkreślił, że Szpital Narutowicza musi funkcjonować, ponieważ jest nie do zastąpienia.

Miasto szpitala nie sprzedaje. Jeśli znajdzie się formuła takiej kooperacji, która pomoże szpitalowi szybciej osiągnąć samowystarczalność finansową, to myślę, że na tej linii jest to temat do rozmowy – podsumował Kracik.

Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Powołano pełnomocnika. Co dalej?

Zastępca Aleksandra Miszalskiego nawiązał w swojej wypowiedzi do ostatnich informacji na temat tego, że Szpital Narutowicza miałby zacieśnić współpracę ze Szpitalem Wojskowym.

W ostatnich dniach miasto przekazywało nam:  – Zastępca prezydenta Krakowa Stanisław Kracik potwierdza, że został powołany ze strony Ministerstwa Obrony Narodowej pełnomocnik do prowadzenia rozmów o współpracy na temat Szpitala im. Narutowicza. Został nim prof. dr hab. n. med. Bartłomiej Guzik. Komunikaty na temat prowadzonych rozmów będą wydawane wspólnie.

A przedstawiciele Szpitala Wojskowego zapewniali: – Powołanie pełnomocnika nie oznacza jednakowoż samej decyzji o łączeniu placówek.