Wiceprezydent Król: „To kłamstwo i wprowadzanie w błąd”
Kraków co roku na edukację wydaje około ¼ miejskiego budżetu. Ostatnio w gazetach pojawiły się informacje, że wprowadzenie reformy edukacji kosztuje 100 milionów złotych. – Podawane są niestety nieprawdziwe dane, nie wiem, jakie jest ich źródło, ale one nie są potwierdzone w żaden sposób – tłumaczy Mariusz Kękuś, radny miasta Krakowa.
Niektóre krakowskie media podały, że na wdrożenie reformy edukacji Kraków wydał 100 milionów złotych. – To błędne dane. Kraków wydał na nią ok. 5 mln złotych. Podawanie innych informacji w tej sprawie to kłamstwo i wprowadzanie czytelników w błąd – zapewnia Katarzyna Król, zastępca prezydenta Krakowa ds. edukacji.
Rozłożenie wydatków
Jak twierdzi wiceprezydent Krakowa, największa część wydatków dotyczy remontów pracowni szkolnych, które wymagają przystosowania do realizacji nowej podstawy programowej. Władze miasta przekonują, że zostały one wyposażane w najlepszej jakości sprzęt i pomoce dydaktyczne, mające ułatwić dzieciom i młodzieży naukę. Całość remontów wyniosła blisko 5 milionów złotych.
Na przekształcenie gimnazjów w podstawówki Kraków dostał od rządu prawie milion złotych dofinansowania. Te pieniądze zostały przeznaczone na: doposażenie pomieszczeń lekcyjnych w meble, remont sanitariów z myślą o młodszych dzieciach oraz wyposażenie świetlic w nowe pomoce dydaktyczne i sprzęt szkolny. – Można powiedzieć, że wyżej wymienione wydatki to właściwe koszty reformy edukacji – podsumowuje Król.
Zwiększenie zatrudnienia
Z wyliczeń Katarzyny Król wynika, że zwiększyła się liczba oddziałów na poziomie klas siódmych do 276. – Średnia liczebność oddziału w tych klasach to 21 uczniów, natomiast w klasach gimnazjalnych – 24, co oznacza, że w gimnazjum ta sama liczba uczniów uczęszczałaby do 240 oddziałów. Jest to zwiększenie o 36 oddziałów, a więc zwiększenie zatrudnienia – stwierdza wiceprezydent.
– Wzrost liczby etatów dla nauczycieli nie jest związany z reformą, ale z powiększoną liczbą klas w szkołach – dodaje Kękuś. Koszty odpraw dla nauczycieli w tym roku wyniosły około 2 milionów złotych.
Zwiększanie środków na oświatę
– Zasadą jest, że na początku roku zabezpiecza się ok. 95 proc. wydatków bieżących, które później na koniec roku uzupełnia się dodatkowymi kwotami. W tym roku kwota zwiększenia wyniosła 98 mln zł – mówi Król. Przesunięcia budżetowe, czyli zwiększenie środków na oświatę, było dokonywane co roku, również przed reformą.
– W każdym roku, także w 2015 i 2016, wydatki na oświatę są mocno niedoszacowane. Teraz plan był tak przygotowany, że wydatki na szkolnictwo były niższe niż te z 2016 roku. Nie jest to możliwe, żeby tak było. Wydatki nie mogą być coraz niższe, tym bardziej, że podnosimy jakość kształcenia np. poprzez zmniejszenie liczebności klas – tłumaczy Kękuś.
Pierwsze zwiększenie środków na oświatę wyniosło 18 milionów złotych. Składa się na to między innymi reforma emerytalna, a co za tym idzie, wydatek 3 milionów złotych związany jest z odprawami emerytalnymi dla 200 nauczycieli.
Kolejne 6 milionów zostało przeznaczonych na rocznik „siedmiolatków”, ponieważ na podstawie danych z Głównego Urzędu Statystycznego w tym roku naukę w szkole rozpoczęło prawie 8 tys. siedmioletnich dzieci. To prawie o połowę więcej niż w ubiegłym roku. To spowodowało konieczność zwiększenia liczby oddziałów w szkołach i etatów pedagogicznych.
9 mln zł z tego zwiększenia środków zostało przeznaczonych na podwyższenie wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli, które zwiększono, zgodnie z rozporządzeniem ministra edukacji narodowej.
Kolejne przesunięcie budżetowe
Drugie zwiększenie środków (o prawie 63 mln złotych) nastąpiło z konieczności przekazania dotacji dla jednostek niesamorządowych oraz na potrzeby uzyskania środków na wynagrodzenia w oświatowych jednostkach samorządowych.
Przyczyny wzrostu wynagrodzeń leżą w zmianach przepisów prawnych. Chodzi tu m.in. o edukację dzieci z orzeczeniem o niepełnosprawności czy zwiększone środki związane pomocą psychologiczną. Koszty generują również specjalne programy kierowane do cudzoziemców uczęszczających do krakowskich szkół.
– Niedoszacowanie pojawia się rok po roku i wynika to z prostego faktu, że budżet na następny rok jest planowany w listopadzie, a tego, ile będzie dzieci i nauczycieli w szkołach, dowiemy się później. Nikt obecnie nie ma tych danych, bo one nie istnieją. Już teraz prezydent zapowiadał, że ma taką świadomość. Trudno to wiązać z reformą oświaty. W przyszłym roku nie będzie reformy, a też będziemy dopłacać do szkolnictwa – podsumowuje radny Łukasz Słoniowski.
#Krakow #oświata #edukacja #Wydatki na oświatę i wychowanie co roku stanowią największą cześć w planie wydatków bieżących budżetu Krakowa!
W budżetowym torcie edukacja to kawałek wielkości niemal 1/4.
Udział edukacji w tych wydatkach w 2017 r. kształtuje się na poziomie 26 proc. pic.twitter.com/6T0kS9cyAW— Kraków (@krakow_pl) 29 listopada 2017
Autor: Karolina Kubowicz